Donald Trump zapowiada polowanie na informatora. Prezydent USA straszy więzieniem
Biały Dom reaguje nerwowo na ujawnienie informacji o zaginionym amerykańskim lotniku w Iranie. W tle jest przeciek, który – zdaniem Donalda Trumpa – mógł zagrozić operacji ratunkowej. Jak informują "The Washington Post” i Polsat News, prezydent USA domaga się ujawnienia źródła, a sprawa wywołuje rosnące obawy o granice wolności mediów.
- Trump zapowiada polowanie na informatora
- Kurs wobec mediów się zaostrza. "Pójdziecie do więzienia”
- Eksperci alarmują: "Próba zastraszenia"
Trump zapowiada polowanie na informatora
Donald Trump podczas poniedziałkowej konferencji prasowej nie pozostawił wątpliwości, że administracja zamierza ustalić, kto odpowiada za przeciek dotyczący zaginionego lotnika.
Miejmy nadzieję, że znajdziemy tego, który to ujawnił. Bardzo intensywnie go szukamy
– powiedział prezydent USA
Jak informuje "The Washington Post”, Trump zapowiedział, że administracja może zwrócić się bezpośrednio do redakcji o ujawnienie informatora, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego.
Według relacji amerykańskiego dziennika, prezydent podkreślał, że przeciek miał poważne konsekwencje operacyjne. W jego ocenie publikacje medialne sprawiły, że Iran dowiedział się o obecności zaginionego żołnierza na swoim terytorium.
Jak przypomina “The Washington Post”, ministerstwo sprawiedliwości nie odniosło się bezpośrednio do tych wypowiedzi. Biały Dom potwierdził jedynie, że w sprawie trwa dochodzenie. Cała sytuacja wpisuje się w trwający od lat konflikt Donalda Trumpa z mediami, który w tym przypadku przybrał wyjątkowo ostrą formę.
Kurs wobec mediów się zaostrza. "Pójdziecie do więzienia”
Sprawa dotyczy amerykańskiego lotnika, który zaginął po zestrzeleniu samolotu nad Iranem. Informacje o jego losie trafiły do opinii publicznej jeszcze przed zakończeniem operacji ratunkowej, co zdaniem administracji Białego Domu mogło wpłynąć na jej przebieg.
Jak opisuje “The Washington Post”, Trump przekonywał, że przed publikacjami medialnymi Iran nie miał świadomości obecności zaginionego członka załogi. Dopiero nagłośnienie sprawy miało zmienić sytuację. Prezydent sugerował, że w efekcie przeciwnicy ”nagle wiedzą, że ktoś tam jest”, co mogło utrudnić działania ratunkowe.
Właśnie ten aspekt jest kluczowy dla reakcji Białego Domu. Administracja uznaje przeciek nie tylko za naruszenie zasad poufności, ale również za realne zagrożenie dla bezpieczeństwa operacji wojskowej. Dlatego – jak zapowiedział Trump – podjęte zostaną wszelkie możliwe kroki w celu ustalenia źródła informacji. Sprawa jest na tyle poważna, że Prezydent Stanów Zjednoczonych zagroził, że jeśli informator nie zostanie ujawniony, to dziennikarze trafią do więzienia.
Ujawnicie to albo pójdziecie do więzienia
–zadeklarował Trump
Z informacji przekazanych przez Biały Dom wynika, że w tej sprawie prowadzone jest dochodzenie. Jednocześnie brak komentarza ze strony resortu sprawiedliwości dodatkowo podsyca spekulacje dotyczące ewentualnych działań wobec dziennikarzy.
Eksperci alarmują: "Próba zastraszenia"
Wypowiedzi Donalda Trumpa wywołały ostrą reakcję środowisk broniących wolności prasy. Jak przypomina "The Washington Post”, w 2025 roku amerykański resort sprawiedliwości wycofał wcześniejsze ograniczenia dotyczące wzywania dziennikarzy do ujawniania źródeł w sprawach przecieków. To oznacza, że dziś presja na media może być większa niż wcześniej.
Dyrektor wykonawczy Knight First Amendment Institute przy Columbia University, Jameel Jaffer, nie ma wątpliwości co do znaczenia słów prezydenta.
Groźba prezydenta Trumpa powinna być rozumiana jako próba zastraszenia mediów i powstrzymania dziennikarzy przed wykonywaniem pracy potrzebnej opinii publicznej
– podkreślił
Podobnie sytuację ocenił Clayton Weimers z Reporters Without Borders North America. Jego zdaniem nie można traktować tych wypowiedzi jako jedynie retoryki politycznej.
Eksperci wskazują, że możliwość ochrony anonimowych źródeł jest fundamentem pracy dziennikarskiej. Bez niej ujawnianie informacji istotnych z punktu widzenia opinii publicznej staje się znacznie trudniejsze. Sprawa pokazuje więc głębokie napięcie między bezpieczeństwem państwa a wolnością mediów – napięcie, które w Stanach Zjednoczonych ponownie znalazło się w centrum debaty.