Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ciało 67-letniej kobiety w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Relacja sąsiadów
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 14.05.2026 14:00

Ciało 67-letniej kobiety w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Relacja sąsiadów

Ciało 67-letniej kobiety w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Relacja sąsiadów
Fot. TOMASZ RADZIK/AGENCJA SE/East News, zdjęcie poglądowe

W jednym z bloków na warszawskiej Woli doszło do dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły mieszkańcami spokojnego dotąd osiedla. W mieszkaniu odnaleziono ciało 67-letniej kobiety, a chwilę później policjanci siłą obezwładnili mężczyznę, który zabarykadował się w łazience z nożem. Z relacji sąsiadów wynika, że z klatki schodowej dobiegały krzyki funkcjonariuszy, a atmosfera w budynku szybko zmieniła się w pełną napięcia scenę interwencji. Mieszkańcy nie kryją szoku, podkreślając, że nigdy wcześniej nie dochodziło tam do podobnych sytuacji .

Okoliczności zdarzenia: tragiczne odkrycie w mieszkaniu na Woli

Do zdarzenia doszło we wtorek, 12 maja, w jednym z mieszkań przy ulicy Jana Olbrachta. To właśnie tam służby znalazły ciało 67-letniej kobiety. W lokalu przebywał również mężczyzna, który miał zabarykadować się w łazience i być uzbrojony w nóż. Cała sytuacja rozwijała się dynamicznie, a na miejscu szybko pojawiły się kolejne patrole policji.

Z relacji wynika, że mieszkańcy budynku nie mieli wcześniej sygnałów świadczących o jakichkolwiek niepokojących zdarzeniach w tym mieszkaniu. Dopiero nagła interwencja służb ujawniła dramat, który rozegrał się za zamkniętymi drzwiami. Funkcjonariusze podjęli działania mające na celu opanowanie sytuacji i zabezpieczenie miejsca zdarzenia. Śledczy ustalają obecnie dokładny przebieg wydarzeń oraz to, co doprowadziło do śmierci kobiety.

Interwencja policji: siłowe wejście i obezwładnienie mężczyzny

Na miejsce skierowano kilka patroli policji, które po przybyciu podjęły próbę kontaktu z mężczyzną przebywającym w mieszkaniu. Według relacji świadków i ustaleń dziennikarzy, mężczyzna nie reagował na polecenia funkcjonariuszy i zabarykadował się w łazience. W związku z realnym zagrożeniem podjęto decyzję o użyciu siły.

Było słychać karetkę. Najpierw pomyślałam, bo tu na pierwszym piętrze mieszka taka starsza pani, że może karetka do niej. Ale skoro policja... więc, wie pan, wyszłam, uchyliłam drzwi, żeby zobaczyć, gdzie to. I tylko było słychać: „Proszę otworzyć drzwi, policja! Proszę otworzyć drzwi, policja!” (…) To trwało krótko, bo chyba po 10 minutach zrobił się rumor na klatce. No i normalnie go sprowadzili. Miał całą twarz w krwi. Miał jeszcze na ramieniu zawiązany bandaż. Może chciał sobie żyły podciąć, nie wiadomo, co on tam robił w tej łazience − opowiadała sąsiadka Super Expresowi.

Policjanci weszli do mieszkania i obezwładnili mężczyznę, wykorzystując środki przymusu bezpośredniego, w tym tarcze oraz gaz. Po wyprowadzeniu go z lokalu miał być zakrwawiony, co dodatkowo wzmogło emocje wśród mieszkańców bloku obserwujących interwencję. Służby zabezpieczyły miejsce zdarzenia i rozpoczęły czynności procesowe pod nadzorem prokuratury. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał zostać zatrzymany do dalszych wyjaśnień.

Relacja sąsiadki: „było słychać tylko krzyki policji”

Jedna z mieszkanek bloku relacjonowała, że chwilę przed wyprowadzeniem mężczyzny z budynku słyszała krzyki funkcjonariuszy na klatce schodowej. Jak podkreśla, początkowo nie była świadoma, że w środku rozgrywa się dramat – sądziła, że to rutynowa interwencja. Dopiero później sytuacja nabrała niepokojącego charakteru.

Nasza klatka uchodziła za najspokojniejszą − mówiła reporterowi „Super Expressu” jedna z mieszkanek.

Ewa miała 67 lat, a ten Bogdan był chyba w wieku mojego męża. On też niedawno przeszedł na emeryturę. Miał wtedy 65 lat, może ze trzy lata temu. Przeszedł, ale jeszcze dorabiał na Zamku Królewskim jako ochroniarz − opowiadała.

Kobieta opisywała, że mieszkańcy zaczęli wychodzić na korytarze, zdezorientowani i zaniepokojeni skalą działań policji. W krótkim czasie na miejscu pojawiły się kolejne jednostki, a klatka schodowa została częściowo zabezpieczona. Atmosfera w budynku – jak relacjonują mieszkańcy – długo pozostawała napięta i pełna niepewności co do dalszego rozwoju sytuacji.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji