Atak dronów na lotnisko w Azerbejdżanie. Do sieci trafiło nagranie
Nagrania z momentu uderzenia obiegły sieć w ciągu kilku godzin. Władze w Baku mówią o poważnym naruszeniu prawa międzynarodowego i zapowiadają zdecydowaną reakcję. Chodzi o incydent, który może mieć znacznie szersze konsekwencje dla bezpieczeństwa całego regionu Kaukazu Południowego.
- Atak irańskiego drona na lotnisko w Nachiczewaniu
- Dwa bezzałogowce, ranni cywile i protest MSZ Azerbejdżanu
- Azerbejdżan grozi odwetem po ataku dronów z Iranu
Atak irańskiego drona na lotnisko w Nachiczewaniu
Do zdarzenia doszło na terenie Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej, czyli azerskiej eksklawy oddzielonej od reszty kraju przez terytorium Armenii. To strategicznie wrażliwy obszar, położony bezpośrednio przy granicy z Iranem, gdzie każda eskalacja ma wymiar nie tylko lokalny, lecz także międzynarodowy.
Jako pierwsza o sprawie poinformowała agencja Reuters, powołując się na źródło zbliżone do władz Azerbejdżanu. Według tych doniesień na teren lotniska w Nachiczewaniu spadły drony, które miały nadlecieć z kierunku Iranu. Port lotniczy znajduje się około 10 kilometrów od granicy z Islamską Republiką Iranu, co dodatkowo podkreśla wrażliwość sytuacji.
Agencja przekazała, że na terenie lotniska wybuchł pożar. Informacje te wkrótce zostały oficjalnie potwierdzone przez azerskie ministerstwo spraw zagranicznych. W przestrzeni publicznej zaczęły krążyć nagrania pokazujące moment uderzenia bezzałogowca w infrastrukturę lotniskową, co tylko spotęgowało skalę międzynarodowego zainteresowania sprawą.
Dwa bezzałogowce, ranni cywile i protest MSZ Azerbejdżanu
Ministerstwo spraw zagranicznych Azerbejdżanu poinformowało, że atak miał miejsce około południa czasu lokalnego 5 marca. W oficjalnym komunikacie przekazano, że bezzałogowce wystartowały z terytorium Islamskiej Republiki Iranu i zostały skierowane w stronę Nachiczewańskiej Republiki Autonomicznej.
Jeden z dronów uderzył bezpośrednio w budynek terminala lotniska. Drugi spadł w pobliżu szkoły w miejscowości Szakarabad. W wyniku tych zdarzeń dwie osoby cywilne zostały ranne. Uszkodzeniu uległa infrastruktura portu lotniczego.
Resort dyplomacji w Baku nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji.
– Stanowczo potępiamy te ataki dronów przeprowadzone z terytorium Islamskiej Republiki Iranu, które doprowadziły do uszkodzenia budynku lotniska oraz obrażeń u dwóch cywilów – podkreślono w oświadczeniu ministerstwa spraw zagranicznych Azerbejdżanu.
W tym samym komunikacie zaznaczono również:
– Atak stanowi naruszenie norm i zasad prawa międzynarodowego oraz przyczynia się do wzrostu napięć w regionie – przekazało MSZ Azerbejdżanu w oficjalnym stanowisku.
W odpowiedzi na incydent do siedziby azerskiego resortu dyplomacji został wezwany ambasador Iranu. Wręczono mu notę protestacyjną, w której Baku domaga się jednoznacznych wyjaśnień dotyczących zdarzenia oraz wskazania, jakie działania zostaną podjęte, by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Jak dotąd Teheran nie odniósł się publicznie do informacji o nalocie.
Azerbejdżan grozi odwetem po ataku dronów z Iranu
Władze w Baku nie ograniczają się wyłącznie do dyplomatycznych protestów. W komunikacie wyraźnie zaznaczono, że strona azerska rozważa dalsze kroki.
– Strona azerbejdżańska zastrzega sobie prawo do podjęcia odpowiednich środków odwetowych – poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych Azerbejdżanu.
Jednocześnie Baku domaga się od Teheranu niezwłocznego przedstawienia szczegółowych wyjaśnień, przeprowadzenia stosownego dochodzenia oraz wdrożenia działań, które zagwarantują, że podobne incydenty nie powtórzą się w przyszłości. Władze Azerbejdżanu wprost wskazują, że oczekują konkretnych kroków, a nie ogólnych deklaracji.
Sytuacja jest o tyle poważna, że dotyczy bezpośredniego uderzenia w infrastrukturę cywilną oraz obrażeń wśród mieszkańców. W kontekście już napiętej sytuacji w regionie Kaukazu Południowego incydent ten może stać się punktem zwrotnym w relacjach między Baku a Teheranem. Wszystko zależy teraz od reakcji Iranu oraz od tego, czy sprawa zakończy się wyłącznie na ostrych notach dyplomatycznych, czy też przerodzi się w szerszy kryzys polityczny.