Wypadek w Bardzie. Nie żyje kierowca, który śmiertelnie potrącił ojca z synem
52-latek, który kierował toyotą uczestniczącą w tragicznym wypadku w Bardzie, nie żyje. Prokuratura potwierdziła, że mężczyzna zmarł we wtorek 16 czerwca w szpitalu neurologicznym w Kłodzku. Wcześniej usłyszał zarzuty, ale nie przyznał się do winy i twierdził, że nie pamięta zdarzenia.
Tragiczny wypadek w Bardzie. Auto wjechało na chodnik przy bazylice
Do dramatycznego zdarzenia doszło 10 czerwca przed godz. 17 na ul. Głównej w Bardzie. To miejsce dobrze znane mieszkańcom i osobom odwiedzającym miasto, bo znajduje się tuż przy bazylice mniejszej. Właśnie tam, według ustaleń śledczych, osobowa toyota prowadzona przez 52-letniego mężczyznę nagle zjechała z jezdni.

Samochód znalazł się na chodniku, po którym poruszali się piesi. Z dotychczasowych informacji wynika, że pojazd uderzył w nich z dużą siłą. Chwilę później auto odbiło się od ściany bazyliki, a następnie zderzyło się jeszcze z samochodem jadącym z przeciwnego kierunku.
Najtragiczniejsze skutki tego wypadku ponieśli 48-letni mężczyzna i jego syn. Obaj zostali potrąceni przez rozpędzony samochód. Ich życia nie udało się uratować. Zginęli na miejscu, zanim możliwa była jakakolwiek skuteczna pomoc. Sprawą od początku zajęli się śledczy, którzy ustalali dokładny przebieg zdarzenia oraz przyczyny zjechania auta z drogi.
Kierowca toyoty usłyszał zarzuty. Przesłuchano go w szpitalu
Po wypadku 52-letni kierowca toyoty trafił do szpitala w Polanicy-Zdroju. To właśnie tam przeprowadzono z nim czynności procesowe. W placówce odbyło się zarówno jego przesłuchanie, jak i posiedzenie aresztowe. Mężczyzna zdążył usłyszeć zarzuty dotyczące tragedii, w której zginęły dwie osoby.
Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że 52-latek nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W czasie przesłuchania utrzymywał, że nie pamięta tego, co się wydarzyło. Tłumaczył więc, że nie jest w stanie odtworzyć przebiegu zdarzenia ani wskazać okoliczności, które doprowadziły do zjechania auta z jezdni.
Na tym etapie śledztwa kluczowe pozostawało ustalenie, dlaczego samochód kierowany przez 52-latka opuścił pas ruchu i wjechał na chodnik. Według dotychczasowych ustaleń śledczych przyczyny tego manewru nie zostały jeszcze jednoznacznie wyjaśnione. Wiadomo jednak, że skutki były tragiczne: rozpędzony pojazd uderzył w pieszych, odbił się od ściany świątyni i zderzył z kolejnym autem.
Nie żyje 52-latek po wypadku w Bardzie. Prokuratura czeka na sekcję zwłok
We wtorek 16 czerwca prokuratura potwierdziła, że 52-letni kierowca toyoty zmarł. Mężczyzna przebywał w szpitalu neurologicznym w Kłodzku. Na razie nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną jego śmierci. Ma to dopiero wyjaśnić sekcja zwłok.
– Potwierdzam, że 52-latek zmarł w szpitalu neurologicznym w Kłodzku. Przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana, wykaże ją sekcja zwłok – mówi Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Śmierć kierowcy to kolejny element sprawy, która od kilku dni porusza lokalną społeczność. Wypadek w Bardzie miał wyjątkowo dramatyczny przebieg, bo doszło do niego w centrum miejscowości, przy uczęszczanej ulicy i w pobliżu bazyliki. Ofiarami byli piesi, którzy znaleźli się na chodniku w chwili, gdy samochód zjechał z drogi.
Śledczy będą teraz czekać na wyniki sekcji zwłok 52-latka. To one mają odpowiedzieć na pytanie, co doprowadziło do jego śmierci. Nadal istotne pozostaje też odtworzenie pełnego przebiegu tragedii z 10 czerwca oraz ustalenie, co mogło sprawić, że toyota zjechała na chodnik i uderzyła w pieszych.