Menadżer Chwalińskiej chciał się z nią połączyć po decyzji Wimbledonu. Wyjątkowe sceny na antenie TVN24
Maja Chwalińska wystąpi w Wimbledonie dzięki dzikiej karcie. Decyzję organizatorów przekazał jej telefonicznie menedżer Piotr Szczypka. Chwilę później, na antenie TVN24, próbował połączyć się z tenisistką.
Maja Chwalińska zagra w Wimbledonie. Wielka szansa po Rolandzie Garrosie
Maja Chwalińska ma za sobą wyjątkowo intensywny czas. Jej świetny występ w Rolandzie Garrosie sprawił, że o polskiej tenisistce zrobiło się głośno nie tylko w kraju, ale też poza jego granicami. Sukces w Paryżu przełożył się także na duży awans w rankingu, który znacząco zmienił jej sytuację przed kolejnymi turniejami.
We wtorek organizatorzy Wimbledonu podjęli decyzję, która dla Chwalińskiej oznacza bezpośredni udział w londyńskim turnieju. Polka otrzymała dziką kartę, czyli specjalne zaproszenie do głównej drabinki. To bardzo ważna informacja, bo w momencie zamknięcia listy zgłoszeń Chwalińska zajmowała 114. miejsce w rankingu. Taka pozycja nie dawała jej prawa gry od razu w turnieju głównym i oznaczała konieczność przebijania się przez kwalifikacje.

Po sukcesie we Francji sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Chwalińska awansowała aż na 21. pozycję w klasyfikacji tenisistek. Tak wysokie miejsce zazwyczaj daje nie tylko pewny udział w turniejach wielkoszlemowych, ale również rozstawienie. W przypadku Wimbledonu kluczowy okazał się jednak moment zamknięcia listy zgłoszeń. Dlatego potrzebna była decyzja organizatorów, którzy mogli przyznać Polce dziką kartę.
Informacja została przekazana w Bielsku-Białej, na terenie klubu BKT Advantage, gdzie trenuje Chwalińska. Z menedżerem tenisistki Piotrem Szczypką rozmawiał tam reporter TVN24 Jerzy Korczyński. Szczypka nie ukrywał radości z decyzji organizatorów Wimbledonu i zdradził, że to właśnie on jako pierwszy przekazał zawodniczce wiadomość o zaproszeniu do londyńskiego turnieju.
Piotr Szczypka przekazał Chwalińskiej dobrą wiadomość. „Byłem pierwszą osobą”
Dla Mai Chwalińskiej dzika karta do Wimbledonu oznacza kolejny wielki krok w karierze. Po występie w Paryżu Polka nie ma wiele czasu na odpoczynek ani długie świętowanie. Kalendarz tenisowy jest bezlitosny, a zmiana nawierzchni z mączki na trawę wymaga szybkiego przestawienia się na zupełnie inne warunki gry.
Menedżer zawodniczki opowiadał na antenie TVN24, jak wyglądało przekazanie jej informacji o decyzji organizatorów. Z jego relacji wynikało, że to on wykonał telefon do tenisistki i poinformował ją, że nie będzie musiała grać w kwalifikacjach, tylko otrzyma miejsce w głównej drabince Wimbledonu.
– Byłem pierwszą osobą, która jej to przekazała – powiedział w TVN24 Piotr Szczypka.
Te słowa dobrze pokazują atmosferę, jaka towarzyszyła decyzji organizatorów. Dla Chwalińskiej to nie tylko sportowa szansa, ale też potwierdzenie, że jej ostatni wynik został zauważony. Wimbledon należy do najbardziej prestiżowych turniejów w kalendarzu, a występ w głównej drabince bez konieczności gry w eliminacjach daje zawodniczce więcej czasu na przygotowania i adaptację do nawierzchni trawiastej.

Podczas rozmowy przed kamerą pojawił się też pomysł, by spróbować skontaktować się z tenisistką na żywo. Reporter TVN24 Jerzy Korczyński zaproponował Szczypce, by oddzwonił do Chwalińskiej i włączył tryb głośnomówiący. Dzięki temu widzowie mogliby usłyszeć bezpośrednią reakcję zawodniczki na dobrą wiadomość.
– Skoro Maja do pana dzwoniła, to proszę do niej oddzwonić na głośnomówiącym. Może moglibyśmy usłyszeć jej głos – zaproponował reporter TVN24.
Szczypka początkowo nie był do końca przekonany. Zareagował z dystansem i żartem, bo nie było pewności, czy tenisistka będzie chciała odebrać telefon w takiej sytuacji. Przez moment zastanawiał się, czy taki ruch nie skończy się dla niego późniejszą reprymendą ze strony zawodniczki.
– Nie wiem, czy będzie chciała – powiedział Piotr Szczypka w TVN24. – Nie wiem, czy potem nie wezwie mnie na dywanik – dodał żartobliwie menedżer tenisistki na antenie TVN24.
Menedżer próbował zadzwonić do Chwalińskiej w TVN24. Tenisistka nie odebrała
Ostatecznie Piotr Szczypka przystał na propozycję reportera i spróbował zadzwonić do Mai Chwalińskiej podczas wejścia antenowego. Przez chwilę wydawało się, że widzowie TVN24 będą mogli usłyszeć reakcję tenisistki zaraz po ogłoszeniu informacji o dzikiej karcie do Wimbledonu. Byłby to rzadki moment, w którym sportowa wiadomość przenosi się bezpośrednio na antenę, a kibice mogą usłyszeć emocje zawodniczki niemal od razu.
Do rozmowy jednak nie doszło. Telefon zadzwonił kilka razy, ale Chwalińska nie odebrała. Słychać było jedynie cztery sygnały, po których połączenie nie zostało nawiązane. Menedżer szybko skomentował sytuację i zasugerował, że zawodniczka mogła wrócić do swoich obowiązków treningowych.
– Pewnie wróciła do treningu – skwitował Piotr Szczypka w TVN24.
To krótkie zdanie dobrze oddaje tempo, w jakim obecnie funkcjonuje Chwalińska. Sukces w Rolandzie Garrosie jest już za nią, ale przed nią następne zadanie. Wimbledon rozpocznie się 29 czerwca, więc czasu na spokojne celebrowanie ostatnich osiągnięć praktycznie nie ma. Trzeba szybko przejść do kolejnego etapu przygotowań.

Szczypka podkreślał, że zawodniczka dopiero wróciła z krótkiego urlopu. Teraz najważniejsze będzie przestawienie się na trawę i odpowiednie przygotowanie organizmu do innego stylu gry. Nawierzchnia trawiasta wymaga innych reakcji, innego poruszania się po korcie i szybszej adaptacji do odbić piłki. To kolejny element, z którym tenisistka i jej sztab muszą poradzić sobie w krótkim czasie.
– Maja wróciła wczoraj z urlopu, teraz zmiana nawierzchni, przygotowania, żeby to ciało wyzerować. To pierwszy krok. Później musimy zastanowić się, kiedy poleci do Anglii, żeby skorzystać z nawierzchni trawiastej. Kolejne wyzwanie. Nie ma nawet czasu, żeby nacieszyć się Rolandem, bo już jest Wimbledon – powiedział Piotr Szczypka w TVN24.
W londyńskim turnieju wystąpi łącznie sześcioro reprezentantów Polski. W tym gronie znajdzie się również Maja Chwalińska, która po znakomitym wyniku w Paryżu otrzyma kolejną okazję, by pokazać się na wielkoszlemowej scenie. Dla niej będzie to nie tylko sportowe wyzwanie, ale też następny sprawdzian po największym sukcesie w dotychczasowej karierze.