Walka o Grenlandię. Chiny reagują na słowa Trumpa. Jasny sygnał, że nie odpuszczą
Podczas gdy Donald Trump w Davos toczył medialną wojnę o Grenlandię i przekonywał, że w Chinach „nie ma farm wiatrowych”, Pekin po cichu domykał inwestycję, która zmienia globalny układ sił. Dyplomatyczne spięcie to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy wstrząs wywołują najnowsze dane: w grudniu Chiny w pojedynkę zrealizowały 92 proc. światowych inwestycji w magazyny energii.
- W cieniu politycznych kłótni o terytoria, Chiny dokonały technologicznego, błyskawicznego nataria.
- To infrastruktura krytyczna.
- Chiński udział w globalnych wdrożeniach nie spadał poniżej 50%.
„W Chinach nie ma wiatraków”? Bolesne zderzenie z faktami
Styczeń 2026 roku przyniósł ostre spięcie na linii Waszyngton–Pekin. Donald Trump, dążąc do zablokowania wpływów Rosji i Chin na Arktyce, ponownie podniósł kwestię kontroli nad Grenlandią. Reakcja chińskiego MSZ była natychmiastowa – rzecznik Guo Jiakun zarzucił USA fabrykowanie zagrożeń dla własnych korzyści.
Ekspertka z Team Europe Direct dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene w rozmowie dla portalu Goniec.pl:
-Chińczycy bardzo cieszą się z tego, co się dzieje wokół Grenlandii. W tym sensie, że w tym momencie, od Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych, odwracają się sojusznicy. To natomiast powoduje m.in. takie sytuacje, że teraz, Dania ogłosiła, że ich największy fundusz inwestycyjny będzie wychodził z obligacji amerykańskich. To jest w ogóle najgroźniejsza rzecz, z jaką mamy do czynienia w tej te chwili, czyli jeżeli Dania, a potem na przykład Unia Europejska, to tutaj jest możliwości wpływania na Stany Zjednoczone. Takie działania będą osłabiać dolara i będzie to powodowało, że wielu inwestorów wybierze zupełnie inną drogę niż kurs na USA.
Jednak największą konsternację wywołały słowa amerykańskiego prezydenta o rzekomym braku energetyki wiatrowej w Państwie Środka. Teza ta została brutalnie zweryfikowana przez rzeczywistość. Chiny nie tylko są liderem w produkcji energii z wiatru, ale właśnie pokazały, że w kwestii stabilizacji sieci energetycznej grają w zupełnie innej lidze niż reszta globu.

92% rynku w jeden miesiąc. Liczby, które szokują
W cieniu politycznych kłótni o terytoria, Chiny dokonały technologicznego, błyskawicznego nataria. Raporty rynkowe za grudzień 2025 roku są bezlitosne dla zachodniej konkurencji. W ciągu zaledwie 31 dni, do chińskiej sieci podłączono 18 GW mocy w wielkoskalowych magazynach bateryjnych (BESS). To nie jest zwykły wzrost – to dominacja absolutna. W grudniu Chiny odpowiadały za 92% wszystkich nowych instalacji tego typu na świecie.
Przez cały rok 2025 chiński udział w globalnych wdrożeniach nie spadał poniżej 50%., a w szczytowych momentach sięgał 90 proc. To infrastruktura krytyczna, która pozwala na masowe i stabilne wykorzystanie OZE – dokładnie tych źródeł, których istnienie podważał Biały Dom.
USA patrzą na mapy, Chiny przejmują technologie
Waszyngton skupia się na „starej geopolityce” – walce o wpływy terytorialne na Grenlandii i retorycznych potyczkach. Tymczasem Pekin buduje twardą przewagę technologiczną, uniezależniając się od paliw kopalnych w tempie nieosiągalnym dla USA czy Europy. Podczas gdy Zachód debatuje, Chiny postawiły fundamenty pod system energetyczny przyszłości.
źródło: BBC