Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ukochana Łukasza Litewki zabrała głos. Ujawniła, jak dowiedziała się o jego śmierci
Jakub Sumera
Jakub Sumera 24.04.2026 13:09

Ukochana Łukasza Litewki zabrała głos. Ujawniła, jak dowiedziała się o jego śmierci

Ukochana Łukasza Litewki zabrała głos. Ujawniła, jak dowiedziała się o jego śmierci
Fot. Wojciech Olkusnik/East News/Instagram/natalia.baclawska

Tragiczny wypadek na drodze między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą zakończył życie 36-letniego posła Nowej Lewicy Łukasza Litewki. Polityk został potrącony przez samochód podczas przejażdżki rowerowej. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane, a dramatyczne kulisy ostatnich chwil przed tragedią ujawnia jego partnerka w rozmowie z Wirtualną Polską.

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł zginął w wypadku

Tragiczna śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. Polityk należał do najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli młodego pokolenia Lewicy, a jego działalność wyraźnie wykraczała poza standardową pracę parlamentarną. Swoją karierę rozpoczynał w samorządzie w Sosnowcu, gdzie jako radny zyskał zaufanie mieszkańców. Do Sejmu wszedł w 2023 roku, zdobywając ponad 40 tys. głosów, mimo startu z ostatniego miejsca na liście.

Był znany z dużej aktywności społecznej i bezpośredniego kontaktu z obywatelami. Angażował się w mediach społecznościowych, nagłaśniał istotne sprawy i podejmował trudne tematy. Prowadził również fundację „TeamLitewka”, wspierającą zwierzęta i osoby potrzebujące. Zyskał opinię polityka autentycznego, zaangażowanego i konsekwentnie działającego na rzecz dobra wspólnego. Współpracownicy i politycy różnych opcji wspominają go jako osobę szczerze oddaną sprawom społecznym.

Partnerka żegna Łukasza Litewkę

O jego zaangażowaniu i podejściu do ludzi mówią także bliscy, którzy podkreślają, jak bardzo oddany był innym — często kosztem samego siebie. W rozmowie z Wirtualną Polską wspomnieniami podzieliła się jego partnerka, Natalia Bacławska.

- Był najlepszym człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu. Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić. Mimo tylu ludzi dookoła siebie czuł się bardzo samotny w tym, co robił. Nawet w Sejmie miał wiele osób wokół, ale z nikim się tam nie przyjaźnił, często mówił, że jest w tym wszystkim sam - mówi Wirtualnej Polsce Natalia Bacławska.

Jak relacjonuje, poznali się trzy lata temu, a jedną z rzeczy, które ich połączyły, była miłość do zwierząt. Łukasz Litewka był znany z licznych inicjatyw na ich rzecz, angażując w pomoc także swoich bliskich i współpracowników.

- Wszyscy bliscy, którzy byli dookoła Łukasza, pomagali mu. Żyliśmy tym razem z nim, nie dało się inaczej. Przyciągał ludzi i wszyscy chcieli z nim czynić dobro - mówi partnerka zmarłego posła.

Podkreśla również, że jego postawa wynikała z wartości wyniesionych z domu i głębokiego przekonania o sile wspólnego działania.

To, że chciał pomagać, wyniósł z domu. Po prostu był dobrym człowiekiem. Wierzył w to, że jedna osoba nie jest w stanie niczego zmienić. Dlatego był wspólnym mianownikiem ludzi, którzy byli wokół niego, nas wszystkich. Zawsze powtarzał, że jest nazwiskiem, a ludzie dookoła to jego siła. Powtarzał, że to, czego najbardziej chce dla siebie, to spokój.

 

KONIECZNIE OBEJRZYJ. Poruszający i mocny wywiad o DEPRESJI znanego aktora z Tańca z Gwiazdami

Moment, w którym wszystko się zmieniło

Partnerka posła opowiedziała również o dramatycznych chwilach, w których dowiedziała się o wypadku i próbowała dotrzeć na miejsce zdarzenia.

Łukasz Litewka wybrał się tego dnia na przejażdżkę rowerową.

- Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że... Nie byłam w stanie w to uwierzyć - mówi Natalia Bacławska.

Jak relacjonuje, niemal natychmiast ruszyła w miejsce, które wskazywała lokalizacja telefonu. Szybko poprosiła znajomą o zawiezienie w miejsce, które wskazywała lokalizacja.

- Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami. Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie - wyznaje partnerka Łukasza Litewki.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji