Trwa kolejny charytatywny live. Łatwogang nagle musiał się zatrzymać
Łatwogang ruszył z kolejną akcją charytatywną. Influencer jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, by zebrać pieniądze na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. W trakcie nocnej transmisji przyznał, że poczuł się osłabiony i ma chwilowe trudności z oddechem. Mimo tego kontynuuje trasę, a zbiórka rośnie w oczach.
Łatwogang ruszył przez Polskę. Miliony dla chorego Maksa
Zaledwie miesiąc po zakończeniu głośnego, dziewięciodniowego streamu organizowanego dla fundacji Cancer Fighters, “Łatwogang” podjął kolejne wyzwanie. Tym razem influencer postanowił przejechać rowerem całą Polskę — z Zakopanego do Gdańska — jednocześnie prowadząc nieprzerwaną transmisję na żywo. Celem akcji jest zebranie pieniędzy na terapię genową dla ośmioletniego Maksa Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD).
Postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. (...) Podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa — przekazał Łatwogang w opublikowanym nagraniu zapowiadającym akcję.
Tempo wpłat od początku było ogromne. Pierwszy milion złotych pojawił się na koncie zbiórki po przejechaniu zaledwie około 20 kilometrów. Trzeci milion odnotowano jeszcze tego samego dnia wieczorem, gdy influencer miał za sobą około 70 kilometrów trasy. W sobotni poranek licznik przekroczył już 4,2 mln zł i cały czas rośnie. Przejazd ma potrwać około 40 godzin i odbywa się bez dłuższych przerw. Łatwogang zapowiedział też, że jeśli przed dotarciem do Gdańska uda się zebrać pełną brakującą kwotę, po krótkim odpoczynku wróci rowerem z powrotem do Zakopanego.
Nocny kryzys Łatwoganga. "Nie ma siły w płucach”
Ogrom emocji wzbudziły jednak wydarzenia z nocy. Około godziny 2:30 podczas transmisji na żywo Łatwogang wyraźnie opadł z sił. Influencer przyznał, że zrobiło mu się "lekko niedobrze”, a widzowie mogli zauważyć, że momentami ma problem z oddychaniem. W pewnym momencie zsiadł z roweru i zaczął prowadzić go pieszo.
Chłopaki, ja jak coś w chód na chwilę — powiedział do osób towarzyszących mu podczas przejazdu.
Po chwili relacjonował, że ma problemy z oddychaniem i czuje wyraźne osłabienie. Łatwogang stwierdził, że “nie ma siły w płucach”. W innym momencie przyznał również, że ”nie może nawet krzyknąć” i że ciężko mu się mówi. Po tych słowach część widzów apelowała do influencera, by zrobił dłuższą przerwę i nie forsował organizmu.
Łatwogang odpowiadał jednak, że zna swoje możliwości i jest w stanie kontynuować jazdę. Influencer przez jakiś czas prowadził rower, nie trwało to jednak długo. Szybko ponownie na niego wsiadł i kontynuował podróż już na rowerze, stwierdził też, że sytuacja się poprawiła.
Internauci śledzą trasę niemal bez przerwy. Zbiórka wciąż rośnie
Mimo trudnych momentów transmisję Łatwoganga przez całą noc oglądały tysiące osób. Internauci nie tylko śledzą trasę przejazdu, ale również regularnie wpłacają pieniądze na leczenie Maksa. Koszt terapii genowej w Stanach Zjednoczonych szacowany jest na około 15 milionów złotych. Rodzinie chłopca wciąż brakuje około 12 milionów, dlatego akcja influencera ma pomóc przybliżyć dziecko do rozpoczęcia leczenia.
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to ciężka choroba genetyczna prowadząca do stopniowego zaniku mięśni. Choroba jest nieuleczalna, jednak nowoczesna terapia może spowolnić jej rozwój i poprawić komfort życia pacjenta. Właśnie dlatego internetowa zbiórka wzbudza tak duże emocje, a kolejne wpłaty pojawiają się praktycznie z minuty na minutę.
Sam Łatwogang podkreśla, że chce ukończyć trasę bez względu na zmęczenie. Mimo obaw o zdrowie influencera transmisja trwa dalej, a licznik zbiórki nadal szybko rośnie.