Trudny start Polki w Holandii. "Od tygodnia praktycznie jestem na ulicy"
Wyjazd za granicę w poszukiwaniu stabilizacji zawodowej często wiąże się z dużymi nadziejami, jednak rzeczywistość potrafi brutalnie zweryfikować plany. Onet przybliża historię pani Karoliny, która wyruszyła do Holandii z pełnym przekonaniem, że czeka na nią pewne zatrudnienie, poparte wcześniejszą rekrutacją i formalnościami. Zamiast pierwszego dnia w nowej pracy, spotkała ją jednak niespodziewana odmowa i konieczność walki o dach nad głową w obcym kraju.
- Przygotowania i początkowe nadzieje na pracę
- Nagła utrata zatrudnienia
- Konsekwencje decyzji pracodawcy
- Wsparcie rodaków i dalsze kroki
Przygotowania i początkowe nadzieje na pracę
Przed wyjazdem do Holandii Pani Karolina podjęła szereg kroków, aby zapewnić sobie bezpieczny start zawodowy. Wysłała swoje CV, a następnie przeszła rozmowę kwalifikacyjną z osobą, która miała ją przyjąć do pracy. Spotkanie odbyło się w języku angielskim oraz polskim, a rekruterzy pytali o jej wcześniejsze doświadczenie w branży kwiatowej.
Po przyjeździe na miejsce Pani Karolina zachowywała optymizm i cieszyła się z nowej szansy zawodowej. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przybyła na wskazaną lokację wraz z synem zaledwie dwa dni po zakończeniu rozmów kwalifikacyjnych. Pierwszy czas poświęciła na odpoczynek po podróży oraz zrobienie zapasów żywności na cały nadchodzący tydzień.
Kobieta podkreśliła, że jej wyjazd nie był decyzją podjętą „w ciemno”, gdyż wszystkie formalności oraz dokumenty zostały sprawdzone i dopełnione przed opuszczeniem Polski. Na miejsce dotarła punktualnie i była przygotowana finansowo na fakt, że pierwsza wypłata wpłynie na jej konto dopiero po przepracowaniu określonego czasu.
Nagła utrata zatrudnienia
Sytuacja zmieniła się gwałtownie drugiego dnia pobytu, kiedy Pani Karolina dowiedziała się, że jednak nie otrzyma zatrudnienia. Od godziny 8:00 rano czekała na transport na lokację, a informację o braku pracy otrzymała od kierowniczki w drodze powrotnej do domku.
Na drugi dzień jadę do pracy, gdzie okazało się, że jednak nie da rady, żebym pracowała... Czekając od 8 rano do 10 na kogoś, kto po mnie przyjedzie, aby mnie odwiózł na lokacje... W trakcie jazdy do domku usłyszałam, że nie mają dla mnie pracy i muszę opuścić lokację.
-Mówiła Pani Karolina
Przyczyną odmowy okazał się fakt, że Pani Karolina w przeszłości pracowała już u tego samego pracodawcy, który teraz miał zatrudnić ją ponownie. Właściciel przypomniał sobie o tym dopiero po jej przyjeździe, kojarząc sytuację sprzed lat, gdy kobieta z powodu gorączki zwolniła się do domu. Pracodawca ten stosował bardzo restrykcyjne zasady i nie akceptował żadnych zwolnień lekarskich w początkowym okresie zatrudnienia.
Agencja pośrednicząca nie zweryfikowała wcześniej historii zatrudnienia Pani Karoliny u tego konkretnego przedsiębiorcy. Sama zainteresowana nie znała wcześniej nazwy zakładu, ponieważ nie została jej ona podana przed wyjazdem. W efekcie nikt nie zapytał jej o szczegóły dotyczące firmy ani okolicy, do której została skierowana.
Konsekwencje decyzji pracodawcy
Po odmowie przyjęcia do pracy Pani Karolina niezwłocznie skontaktowała się z biurem w celu zorganizowania transportu. Wyraziła głębokie rozczarowanie faktem, że przebyła drogę z Polski tylko po to, by na miejscu usłyszeć o braku zajęcia. Jednocześnie przed utratą pracy zdążyła już wydać posiadane środki na paliwo oraz zakupy spożywcze. Dodatkowym obciążeniem była informacja o zwolnieniu jej przez tego samego pracodawcę w przeszłości za zachorowanie w pierwszych miesiącach pracy.
Kolejnym ciosem była konieczność opuszczenia dotychczasowego zakwaterowania, ponieważ na jej miejsce czekała już kolejna osoba. Sytuację pogorszył komentarz, według którego posiadanie własnego auta powinno być dla niej pocieszeniem jako zastępczy „dach nad głową”. Na miejsce pracy Pani Karolina udała się wcześniej z inną dziewczyną, co dodatkowo podkreślało jej gotowość do podjęcia obowiązków.
Od tygodnia Pani Karolina intensywnie poszukuje nowego zajęcia, jednak jej starania są na razie bezskuteczne. Proces ten utrudnia martwy sezon w branży, co czyni znalezienie nowej oferty wyjątkowo trudnym zadaniem.
Wsparcie rodaków i dalsze kroki
Pomoc pani Karolinie zaoferowali rodacy na grupie społecznościowej, proponując ciepłe posiłki, a jedna z osób zaoferowała nawet nocleg.
Mimo trudnej sytuacji kobieta posiada jeszcze niewielkie zasoby finansowe. Nie odpowiada jednak na wszystkie propozycje pomocy, starając się zachować anonimowość i uniknąć dodatkowych komplikacji. Zrelacjonowała dla Onetu, że ludzie wciąż oferują jej wsparcie w tych trudnych chwilach.