Zaskakujące pierwsze słowa Mai Chwalińskiej po powrocie do Polski. Kibice na to czekali
Jeszcze kilka dni temu walczyła o największy tytuł w swojej karierze na oczach milionów kibiców. Po powrocie do Polski Maja Chwalińska po raz pierwszy stanęła przed rodzimymi mediami i fanami. Emocje po historycznym występie w Paryżu wciąż były widoczne, a tenisistka nie ukrywała wzruszenia. Jej pierwsze słowa wywołały jednak zaskoczenie i żywą reakcję wśród zgromadzonych kibiców.
Historyczny sukces Mai Chwalińskiej na Roland Garros. Takiej drogi nie spodziewał się nikt
Maja Chwalińska ma za sobą bez wątpienia najważniejszy turniej w dotychczasowej karierze. Polka nie tylko po raz pierwszy awansowała tak znacząco w klasyfikacji, ale poszła o wiele dalej, niż przewidywali nawet najwięksi optymiści. W stolicy Francji rozegrała serię znakomitych spotkań i krok po kroku eliminowała kolejne rywalki.
Na jej drodze znalazły się między innymi mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diana Parry, Anna Kalinska oraz Diana Sznajder. Chwalińska imponowała spokojem, konsekwencją i odpornością psychiczną, a każdy kolejny mecz tylko zwiększał zainteresowanie jej występami. Polska tenisistka szybko stała się jedną z największych sensacji tegorocznego Roland Garros.
Awans do finału wielkoszlemowego turnieju był osiągnięciem, które jeszcze kilka tygodni wcześniej wydawało się niezwykle odległe. Dla zawodniczki z Dąbrowy Górniczej był to przełomowy moment kariery i dowód na to, że może rywalizować z najlepszymi tenisistkami świata. Jej występy śledzili już nie tylko kibice tenisa, ale również osoby, które na co dzień nie interesują się tą dyscypliną. Chwalińska sprawiła, że o jej nazwisku mówiła cała Polska.
Finał zakończył się porażką. Kibice pokazali jednak, jak bardzo ją doceniają
Piękna historia Mai Chwalińskiej zakończyła się dopiero w finale. Tam lepsza okazała się Mirra Andriejewa, która wygrała spotkanie 6:3, 6:2 i sięgnęła po triumf w paryskim turnieju. Dla Polki była to bolesna porażka, bo do spełnienia największego sportowego marzenia zabrakło już tylko jednego zwycięstwa.
Mimo przegranego finału reakcje kibiców były jednoznaczne. Fani nie skupiali się na wyniku ostatniego meczu, lecz na całej drodze, którą Chwalińska przeszła podczas turnieju. W mediach społecznościowych pojawiły się tysiące gratulacji i słów uznania. Wielu komentatorów podkreślało, że sam awans do finału jest jednym z największych sukcesów polskiego tenisa ostatnich lat.
Ogromne wsparcie zawodniczka odczuła także już po powrocie do kraju. Na lotnisku czekał na nią tłum kibiców oraz przedstawiciele mediów. Sama tenisistka przyznała później, że skala zainteresowania była dla niej zaskoczeniem.
To na pewno szok, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Cieszę się, że jesteście, że mi kibicujecie – powiedziała podczas konferencji prasowej.
Jak dodała, będąc w Paryżu nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielkie emocje jej występy wywołały w Polsce.
Pierwsze słowa po powrocie do Polski zaskoczyły wszystkich. Kamery uchwyciły ten moment
Maja Chwalińska wróciła do Polski w poniedziałek przed godziną 10. Kilka godzin później pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której odpowiadała na pytania dziennikarzy. Właśnie wtedy padły słowa, które błyskawicznie obiegły media.
Tenisistka przyznała, że ostatnie dni były dla niej niezwykle intensywne i nie miała zbyt wiele czasu na odpoczynek. Zamiast jednak mówić o zmęczeniu w poważnym tonie, postawiła na humor.
Pani makijażystka zrobiła dobrą robotę, żeby zasłonić wiele niedoskonałości – powiedziała z uśmiechem.
Nie spałam za dużo, ale myślę, że to jak najbardziej wytłumaczalne - dodała chwilę później.
Wielu kibiców od razu zauważyło, że za uśmiechem i radością z zaskakującego przywitania, kryje się ogromne zmęczenie polskiej tenisistki.
Nie zabrakło także podziękowań dla kibiców i ludzi, którzy od początku turnieju wspierali ją na każdym kroku.
To na pewno szok, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Cieszę się, że jesteście, że mi kibicujecie (…) Na pewno zapamiętam 14 pizz, które zjedli moi trenerzy. Widok trenera będzie mi to przypominał przez najbliższe dni. Zapamiętam wywiad z Andre Agassim, bo to było dla mnie na pewno niesamowite doświadczenie. I myślę, że ceremonię, albo wyjście na finał, gdzie czułam ogromne wsparcie i miłość ze strony kibiców oraz publiczności. To było coś dla mnie — mówiła.
Co ważne, ten moment został uchwycony przez kamery. Zarówno powitanie na lotnisku, jak i późniejsza konferencja prasowa były relacjonowane przez media. Dzięki temu kibice mogli zobaczyć pierwsze reakcje finalistki po powrocie do kraju oraz usłyszeć jej spontaniczne i pełne emocji wypowiedzi. Na zakończenie Chwalińska zdradziła również, czego najbardziej potrzebuje po turnieju:
Będę potrzebowała chwilkę czasu, żeby to wszystko przetrawić. Planuje wyjechać na dosłownie kilka dni, troszkę odpocząć, zresetować się, żeby później znowu mieć energię na nowe wyzwania — zapowiedziała i dodała, że wypoczywać będzie nad morzem, choć nie polskim.