Maja Chwalińska zdradziła, co zamierza zrobić po gigantycznym sukcesie. Ma trzy marzenia
Maja Chwalińska wróciła do Polski po turnieju, który całkowicie odmienił jej sportowe życie. Finalistka Roland Garros po raz pierwszy od historycznego sukcesu spotkała się z mediami i zdradziła, jakie ma plany na najbliższe dni.
Powrót bohaterki Roland Garros. Tak wyglądają pierwsze godziny w Polsce
Powrót Mai Chwalińskiej do Polski był jednym z najgłośniejszych wydarzeń sportowych ostatnich dni. Finalistka Roland Garros przyleciała do Warszawy z Paryża w poniedziałkowy poranek, a na Lotnisku Chopina czekali na nią kibice, przedstawiciele mediów oraz osoby związane z polskim tenisem. Jeszcze tego samego dnia tenisistka pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której po raz pierwszy szerzej podsumowała swój historyczny występ we Francji.
Na początku spotkania Chwalińska skierowała słowa podziękowania do wszystkich osób, które wspierały ją podczas ostatnich tygodni. Wspomniała o swoim sztabie, sponsorach oraz instytucjach zaangażowanych w rozwój jej kariery, w tym o Polskim Związku Tenisowym. Podkreślała, że sukces osiągnięty w Paryżu nie byłby możliwy bez wsparcia wielu ludzi pracujących z nią na co dzień.
Tenisistka przyznała również, że dopiero po powrocie do kraju zaczęła dostrzegać skalę zainteresowania, jakie wywołał jej występ w Roland Garros. Jak zaznaczyła, podczas pobytu w Paryżu była całkowicie skupiona na kolejnych meczach i nie miała świadomości, jak dużym wydarzeniem dla polskich kibiców stała się jej droga do finału. Zwróciła uwagę, że tak ogromne zainteresowanie mediów i fanów jest dla niej zupełnie nowym doświadczeniem. Wystarczyło jednak spojrzeć na tłumy oczekujące na lotnisku i zainteresowanie konferencją prasową, by przekonać się, że w ciągu kilku tygodni stała się jedną z największych gwiazd polskiego sportu.

Nie luksusy i nie wielkie zakupy. Takie marzenia ma dziś Maja Chwalińska
Jednym z najciekawszych tematów poruszonych podczas konferencji były plany tenisistki na najbliższe dni. Po intensywnych tygodniach spędzonych na kortach Roland Garros Chwalińska przyznała, że najpierw chce na kilka dni wyjechać i odpocząć. Dopiero później wróci do regularnych treningów i rozpocznie przygotowania do kolejnych wyzwań w sezonie.
W dalszej części spotkania jeden z dziennikarzy nawiązał do pytania, które w Paryżu zadał jej Andre Agassi. Chodziło o sposób uczczenia największego sukcesu w dotychczasowej karierze. Reporter zapytał tenisistkę: "Jak się rozpieścisz sama po tym wielkim sukcesie?”. Odpowiedź mogła zaskoczyć wielu kibiców, zwłaszcza że mowa o zawodniczce, która właśnie awansowała do finału turnieju wielkoszlemowego i zarobiła ogromne pieniądze.
Chwalińska przyznała, że nie ma szczególnych zachcianek ani kosztownych planów związanych z nagrodą finansową. Zamiast tego wskazała na znacznie prostsze potrzeby po tygodniach intensywnej rywalizacji.
Ja bym chciała się teraz dobrze wyspać i dobrze zjeść szczerze mówiąc – powiedziała podczas konferencji.
Te słowa wywołały uśmiechy na sali i pokazały, że mimo spektakularnego sukcesu tenisistka zachowuje dystans do siebie i nie zamierza zmieniać swojego podejścia do życia. W praktyce można mówić o trzech marzeniach, które przewijają się w jej wypowiedziach: odpoczynku, śnie i porządnym jedzeniu.
Zobacz także: Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni
Napisała historię Roland Garros. Sukces przyniósł miliony i gigantyczny awans
To, co wydarzyło się w Paryżu, już teraz zapisało się w historii polskiego tenisa. Maja Chwalińska rozpoczęła Roland Garros od kwalifikacji, w których musiała wygrać trzy spotkania, aby znaleźć się w głównej drabince turnieju. Dla większości zawodniczek już sam awans do głównej części wielkoszlemowej imprezy jest sukcesem, jednak Polka poszła znacznie dalej.
Z każdym kolejnym meczem rosło zainteresowanie jej występami, a ona sama kontynuowała zwycięski marsz przez kolejne rundy. Ostatecznie dotarła aż do finału, gdzie przegrała z Mirrą Andriejewą. Mimo porażki osiągnęła wynik, który jeszcze przed rozpoczęciem turnieju wydawał się niemal nierealny. Została pierwszą tenisistką w historii Roland Garros, która dotarła do finału po przejściu całych kwalifikacji.
Sukces przełożył się również na konkretne korzyści sportowe i finansowe. Chwalińska awansowała w rankingu WTA ze 114. na 21. miejsce, stając się jedną z najwyżej notowanych polskich tenisistek. Otrzymała także premię za finał French Open wynoszącą 1,4 mln euro brutto. Jeszcze kilka tygodni temu pozostawała zawodniczką spoza światowej czołówki. Dziś jest jedną z największych bohaterek tegorocznego sezonu tenisowego i nazwiskiem rozpoznawalnym daleko poza środowiskiem tego sportu.