Tragedia po meczu. Nie żyje mężczyzna, który zaginął nad jeziorem Kisajno
Nocny wypoczynek na Mazurach zakończył się tragedią. 33-letni mężczyzna zniknął z jachtu zacumowanego nad jeziorem Kisajno. Wcześniej spędzał wieczór ze znajomymi, ale po północy ślad po nim zaginął. Przy kei i w pobliskich trzcinach znaleziono jego klapki, a do akcji ruszyły służby. Kilka godzin później policja przekazała informację, która potwierdziła najgorsze obawy.
33-latek wyszedł nocą z jachtu w Pięknej Górze
Do zaginięcia doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednym z portów w miejscowości Piękna Góra nad jeziorem Kisajno. 33-letni mężczyzna wypoczywał tam ze znajomymi na wynajmowanym jachcie. Wieczorem wspólnie oglądali mecz Anglia–Francja o trzecie miejsce mistrzostw świata w piłce nożnej.
Z informacji zebranych przez policję wynikało, że po północy mężczyzna opuścił zacumowaną łódź. Nie wrócił jednak na jacht, a jego znajomi nie wiedzieli, co się z nim stało ani dlaczego oddalił się od grupy.
Zaginięcie zostało zgłoszone dopiero następnego dnia. Jak przekazała redakcji „Faktu” Komenda Powiatowa Policji w Giżycku, informacja o zniknięciu 33-latka wpłynęła w niedzielę, 19 lipca, po godz. 14.
– Z zebranych informacji wynikało, że mężczyzna po północy w nocy z soboty na niedzielę wyszedł z zacumowanego jachtu w jednym z portów w miejscowości Piękna Góra nad jeziorem Kisajno i nie wrócił. Zaginięcie zostało zgłoszone więc dosyć późno – przekazano w biurze prasowym giżyckiej policji w rozmowie z „Faktem”.
Po otrzymaniu zgłoszenia służby rozpoczęły intensywne poszukiwania. Działania prowadzono zarówno w rejonie portu i zacumowanej jednostki, jak i na wodzie oraz przy brzegu jeziora.
Do akcji skierowano policjantów i strażaków. W poszukiwania zaangażowali się również ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy wspierali sprawdzanie akwenu i miejsc znajdujących się w pobliżu jachtu.
Na początkowym etapie nie było wiadomo, w którym kierunku mógł udać się 33-latek. Nie ustalono także, czy po wyjściu z łodzi poruszał się wzdłuż brzegu, czy znalazł się w wodzie. Służby koncentrowały się więc na dokładnym sprawdzeniu najbliższej okolicy.
Zobacz także: Zaskoczenie podczas finału MŚ. Na boisku pojawił się znany aktor, wygłosił przemówienie
Klapki znaleziono przy kei i w trzcinach. Do akcji użyto sonaru
Podczas przeszukiwania terenu ratownicy natrafili na należące do zaginionego przedmioty. Jeden z jego klapków znajdował się przy kei, przy której zacumowany był jacht. Drugi odnaleziono w pobliskich trzcinach.
Odkrycie obu klapków sprawiło, że poszukiwania skoncentrowano przede wszystkim na wodzie. Służby zaczęły dokładnie sprawdzać obszar znajdujący się bezpośrednio przy miejscu postoju łodzi oraz fragment jeziora przylegający do portu.
W działaniach wykorzystano między innymi sonar. Urządzenie pozwalało ratownikom przeszukiwać dno jeziora i sprawdzać miejsca, których nie można było skutecznie skontrolować wyłącznie z powierzchni wody.
Akcja trwała przez kolejne godziny. Funkcjonariusze, strażacy i ratownicy pracowali w rejonie, w którym mężczyzna był widziany po raz ostatni. W tym czasie nie pojawiła się informacja, która wskazywałaby, że 33-latek opuścił teren portu.
Przełom nastąpił po godz. 20 w niedzielę. Ciało poszukiwanego mężczyzny zostało odnalezione w jeziorze, w niewielkiej odległości od zacumowanego jachtu.
– Niestety, finał poszukiwań jest tragiczny. Po godz. 20.00 w niedzielę wyłowiono ciało mężczyzny. Znajdowało się w odległości ok. 3–4 metrów od miejsca zacumowania łodzi. Ciało zostało zabezpieczone do dalszych czynności, na miejscu obecny był prokurator. Zlecona została sekcja zwłok. Będziemy teraz wyjaśniać dokładne okoliczności śmierci mężczyzny – przekazali giżyccy policjanci w rozmowie z „Faktem”.
Według informacji Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego ciało znajdowało się na głębokości około sześciu metrów. Oznacza to, że zostało odnalezione bardzo blisko miejsca, w którym wcześniej przebywał 33-latek, ale na znacznej głębokości.
Na miejscu odnalezienia ciała prowadzone były czynności z udziałem prokuratora. Zwłoki zostały zabezpieczone, aby możliwe było przeprowadzenie dalszych badań i ustalenie przyczyny śmierci.
Służby nie podały, w jaki sposób mężczyzna znalazł się w jeziorze. Nie wiadomo również, co dokładnie wydarzyło się w czasie od jego wyjścia z jachtu po północy do momentu zgłoszenia zaginięcia po godz. 14.
Czytaj też: Robert Lewandowski pojawił się na finale mundialu. Piłkarz ujawnił, za kogo trzyma kciuki
Policja i prokuratura ustalają okoliczności śmierci 33-latka
Po zakończeniu poszukiwań sprawa przeszła w etap wyjaśniania przyczyn i przebiegu tragedii. Policjanci będą odtwarzać ostatnie godziny życia mężczyzny oraz ustalać, co wydarzyło się po jego wyjściu z zacumowanego jachtu.
Kluczowe znaczenie będzie miała zlecona sekcja zwłok. Ma ona pomóc w ustaleniu bezpośredniej przyczyny śmierci 33-latka i dostarczyć informacji potrzebnych policji oraz prokuraturze do dalszego prowadzenia czynności.
Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe odniosło się do tragedii w opublikowanym komunikacie. Organizacja przekazała: „Tragedii można było by uniknąć, gdyby nie spożywany w nadmiarze alkohol”.
Informacja przekazana przez ratowników nie zastępuje jednak ustaleń śledczych ani wyników sekcji zwłok. Policja oficjalnie poinformowała, że dokładne okoliczności śmierci mężczyzny będą dopiero wyjaśniane.
Na obecnym etapie nie ustalono, dlaczego 33-latek opuścił jacht ani czy zamierzał wejść do wody. Nie wiadomo też, czy ktoś widział moment, w którym znalazł się w jeziorze. Ostatnią potwierdzoną informacją dotyczącą jego zachowania pozostaje wyjście z łodzi po północy.
Służby dysponują natomiast miejscem odnalezienia ciała oraz przedmiotami znalezionymi podczas poszukiwań. Jeden klapek leżał przy kei, drugi w trzcinach, a ciało znajdowało się około 3–4 metrów od miejsca zacumowania jachtu, na głębokości około sześciu metrów.
Dalsze czynności prowadzone pod nadzorem prokuratora mają odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do śmierci 33-latka. Do czasu uzyskania wyników sekcji zwłok i zakończenia policyjnych ustaleń dokładny przebieg zdarzenia pozostaje niewyjaśniony.