Śmiertelny wypadek na Pomorzu. Nastolatek na hulajnodze zderzył się z radiowozem
We wtorek przed godz. 13 w Kowalewicach w gminie Darłowo na Pomorzu Zachodnim doszło do tragicznego wypadku. Zginął nastolatek, który poruszał się hulajnogą. W zdarzeniu uczestniczył także nieoznakowany radiowóz, którym jechali policjanci będący na służbie. Według prokuratury funkcjonariusze wracali z czynności. Postępowanie ma być prowadzone w kierunku spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Tragiczny wypadek w gminie Darłowo. Na miejscu pracują służby
Do zdarzenia doszło w Kowalewicach, miejscowości położonej w gminie Darłowo w województwie zachodniopomorskim. Informacja o wypadku pojawiła się we wtorek, przed godziną 13. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że brały w nim udział dwa pojazdy: hulajnoga, którą jechał nastolatek, oraz nieoznakowany radiowóz.

Po wypadku na miejsce skierowano służby. Czynności prowadzone są pod nadzorem prokuratury. Jak przekazano, trwają oględziny, które mają pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzenia i ustaleniu, w jakich okolicznościach doszło do tragedii. Na miejscu obecni są również przedstawiciele policji, w tym komendant powiatowy.
Sprawa jest szczególnie poważna, ponieważ w wypadku uczestniczył pojazd policyjny. Z tego powodu ustalenia prowadzone na miejscu mają kluczowe znaczenie dla dalszego toku postępowania. Śledczy będą analizować zarówno przebieg samego zdarzenia, jak i okoliczności poprzedzające wypadek.
Nastolatek jechał hulajnogą. W zdarzeniu brał udział nieoznakowany radiowóz
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie prok. Ewa Dziadczyk przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że wypadek zakończył się śmiercią osoby kierującej hulajnogą.
– Kierujący hulajnogą nastolatek nie żyje. Na miejscu zdarzenia trwają czynności, przeprowadzane są oględziny, są prokurator i komendant powiatowy policji. Trwa ustalanie okoliczności wypadku – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewa Dziadczyk.
Prokurator wskazała również, że policjanci, którzy jechali nieoznakowanym radiowozem, byli w tym czasie na służbie. Z przekazanych informacji wynika, że funkcjonariusze wracali z czynności. Na obecnym etapie nie podano jednak szczegółowego opisu manewrów wykonywanych przez uczestników wypadku ani dokładnego przebiegu zdarzenia.
To właśnie te kwestie będą teraz przedmiotem ustaleń. Śledczy muszą odtworzyć, gdzie znajdowały się oba pojazdy, w jaki sposób się poruszały i co bezpośrednio doprowadziło do zderzenia. Na tym etapie prokuratura podkreśla, że czynności cały czas trwają.
Zobacz także: Strzały w Wejherowie. Mężczyzna postrzelony w głowę walczy o życie
Śledztwo po śmierci nastolatka. Prokuratura wskazuje kierunek postępowania
Prok. Ewa Dziadczyk zaznaczyła, że sprawa będzie prowadzona w kierunku spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. To oznacza, że postępowanie ma wyjaśnić, czy doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu i czyje zachowanie mogło doprowadzić do tragedii.
Na razie nie zapadła decyzja dotycząca zatrzymania policjantów biorących udział w zdarzeniu.
– Na razie nie ma decyzji o ich zatrzymaniu – wskazała prokurator Ewa Dziadczyk w rozmowie z PAP.
Jednocześnie z przekazanych informacji wynika, że funkcjonariusze byli na służbie, a w chwili wypadku wracali z wykonywanych czynności.
Dalsze decyzje będą zależały od wyników oględzin i ustaleń poczynionych na miejscu. Kluczowe mogą być także późniejsze opinie biegłych oraz materiał zebrany przez śledczych. Dopiero po zakończeniu podstawowych czynności będzie można precyzyjniej określić, jak doszło do wypadku w Kowalewicach i kto ponosi za niego odpowiedzialność.
Czytaj też: Troje posłów może stracić immunitety. Prokuratura przekazała szczegóły
