Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > "To już się zaczyna”. Bernatowicz o znakach zapowiadających koniec świata
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 21.01.2026 12:04

"To już się zaczyna”. Bernatowicz o znakach zapowiadających koniec świata

"To już się zaczyna”. Bernatowicz o znakach zapowiadających koniec świata
Fot. Goniec

– Ta data zmieni wszystko – mówi Robert Bernatowicz, badacz zjawisk niewyjaśnionych i prezes Fundacji Nautilus. W rozmowie z Gońcem kreśli wizję świata stojącego na granicy załamania: cywilizacji opartej na kruchych łańcuchach dostaw, duchowej pustce i iluzji bezpieczeństwa. Opowiada o tajemniczych znakach pojawiających się na ludzkich ciałach, o końcu świata rozumianym bardzo dosłownie – i o reinkarnacji, którą traktuje nie jako wiarę, lecz logiczną konsekwencję obserwacji rzeczywistości.

Materiał powstał na podstawie programu “Nagi Kadr”.

Tajemnicze znaki pod skórą

W ostatnich miesiącach – jak mówi Bernatowicz – Fundacja Nautilus została zalana zgłoszeniami dotyczącymi tajemniczych, regularnych znaków pojawiających się na ciałach ludzi. Mają kształt przypominający koło sterowe, pojawiają się nagle i znikają po kilkunastu dniach. Co istotne, nie są powierzchniowe.

– To wygląda tak, jakby ten znak był pod skórą, a nie na niej – podkreśla.

Zgłoszenia napływają z Portugalii, Niemiec, Norwegii. Polska stała się centrum ich dokumentowania. Najczęściej dotyczą kobiet, które budzą się z dnia na dzień z wyraźnym symbolem na dłoni, udzie czy ramieniu. Towarzyszy temu lęk i poczucie, że dzieje się coś, czego nie da się wytłumaczyć dermatologią ani przypadkiem.

Bernatowicz odrzuca sceptyczne wyjaśnienia mówiące o poparzeniach czy urazach mechanicznych. Jak twierdzi, przeprowadzono eksperymenty, które wykluczyły takie źródła.

– Moim zdaniem te znaki oznaczają, że zbliża się jakieś wydarzenie, które dotyczyć będzie nas wszystkich. Takie, które zmieni nasze życie – mówi Gońcowi.

I dodaje:

Nie będzie YouTubeka, nie będzie bułeczki w Żabce, nie będzie autobusu, którym wracam do domu. Ten świat musi się zatrzymać w swoim konsumpcjonizmie.

Innego końca świata nie będzie

Bernatowicz nie mówi o asteroidzie ani biblijnym ogniu z nieba. Koniec świata ma według niego wymiar banalny i przerażający zarazem: wystarczy, że przestaną działać sklepy.

– Żyjemy na wielkiej bombie. Wystarczy, że jutro wszystkie sklepy się zamkną. Po tygodniu jest głód. Po dwóch tygodniach anarchia – mówi w rozmowie z Gońcem.

– Koniec świata będzie wtedy, kiedy nie przyjedzie świeże pieczywo do waszego sklepu ani żadne inne pożywienie.

Wspomina relacje z oblężonego Sarajewa. Opowiada o pieniądzu, który przestaje mieć znaczenie, i o nowej walucie: zapalniczkach, alkoholu, lekach. O sąsiadach, którzy w obliczu głodu przestają być uprzejmi.

W desperacji człowiek staje się bestiąmówi bez patosu.

Ratunkiem nie jest samotny survival, lecz wspólnota. Grupa. Czuwanie na zmianę. Umiejętność ukrycia tego, co cenne.

Najbezpieczniejszy jest ten, kto nie wygląda na bezpiecznegododaje.

Reinkarnacja jako logika, nie wiara

Wątek zagrożeń cywilizacyjnych Bernatowicz łączy z duchowością. Reinkarnację traktuje jak jedyną sensowną odpowiedź na problem niesprawiedliwości świata.

– Dziecko umierające w hospicjum jest krzykiem, że coś jest nie tak z jednym życiem – mówi. – Gdyby było jedno życie, byłoby to tak niesprawiedliwe, że aż niewyobrażalne.

Według jego koncepcji dusza rozwija się, przechodząc kolejne wcielenia. Zapomnienie poprzednich żyć nie jest błędem systemu, lecz jego warunkiem.

Gdybyś pamiętała, kim byłaś wcześniej, nie uniosłabyś tego emocjonalnie. To byłby zbyt ciężki bagażtłumaczy.

Ta „kurtyna zapomnienia” pozwala przeżywać życie naprawdę: z zazdrością, ambicją, bólem, radością. A to – zdaniem Bernatowicza – właśnie doświadczenie czyni duszę dojrzalszą.

Nie ma śmierci. Jest tylko zmiana formydodaje, przywołując cykl natury: zimę i wiosnę, obumieranie i odradzanie.

Mały rycerz z Malborka

Jednym z najmocniejszych argumentów za reinkarnacją jest dla Bernatowicza historia dwuletniego chłopca, wnuka krakowskiego profesora. Dziecko twierdziło, że było rycerzem, rozpoznawało ludzi i miejsca z „poprzedniego życia”.

Kulminacją była wizyta w Malborku. Chłopiec bezbłędnie wskazywał funkcje pomieszczeń zamku, a na obrazie przedstawiającym polowanie rozpoznał króla.

Po latach okazało się, że zamek rzeczywiście był stanicą łowiecką Zygmunta Augusta.

To był moment, w którym nie miałem już żadnych wątpliwości – mówi Bernatowicz.

Jeszcze bardziej poruszające są słowa, które dziecko miało skierować do swojej dorosłej krewnej:

– Gizeldo, wróciłem do ciebie. Obiecałem, że wrócę.

Historia bez UFO

Na koniec Bernatowicz opowiada historię osobistą – bez zjawisk paranormalnych, za to z potężnym ładunkiem sensu. Wpis do pamiętnika z 1986 roku. Pseudonim „Nieszczęśliwy maturzysta”. Czterdzieści lat później – spotkanie z synem kobiety, do której ten wpis należał.

Ten sam tekst. Te same słowa. Ta sama klamra.

To piękniejsze niż wszystkie historie o UFO – przyznaje.

I dodaje zdanie, które spina całą jego opowieść:

Nie ma problemów. Są tylko przygody.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Komisja Europejska, Karol Nawrocki
Bruksela pozywa Polskę do TSUE i wnosi o kary. To pokłosie decyzji Nawrockiego
Nawrocki nagle złapał za telefon. Wykręcił jeden numer. Temat rozmowy zaskoczy niejednego
Nawrocki nagle złapał za telefon. Wykręcił jeden numer. Temat rozmowy zaskoczy niejednego
Kryzys NATO
Ekspert ds. bezpieczeństwa: NATO wchodzi w najpoważniejszy kryzys od dekad
Mateusz Morawiecki, Donald Tusk
Tusk zamieścił w sieci video. Wprost nawiązał do Morawieckiego. Hit sieci
Karol Nawrocki w Pradze, fot. Mikołaj Burak / KPRP
Przemówienie Nawrockiego zawierało kluczowe tezy raportu Ordo Iuris i think tanku finansowanego przez Orbána
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić