Pasierbica Siergieja Ławrowa - Polina Kowaliewa, mieszka na co dzień w luksusowym apartamencie w Londynie. W sobotę pod jej budynkiem zorganizowano protest. Mieszkańcy przynieśli transparenty sugerujące, że 26-latka pierze tam pieniądze Siergieja Ławrowa. Domagają się objęcia jej sankcjami.Siergiej Ławrow to minister spraw zagranicznych Rosji, który uchodzi za jednego z najbliższych współpracowników Władimira Putina. Podobnie jak prezydent Rosji słynie z kontrowersyjnych i często nieprawdziwych wypowiedzi, czego dowodem jest chociażby jego ostatnia konferencja prasowa, w trakcie której przekonywał, że Rosja "nie zaatakowała Ukrainy".
Agnieszka Woźniak-Starak nie miała litości dla rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, Siergieja Ławrowa. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie nazwała polityka "su***synem". Podczas konferencji Siergiej Ławrow pozwolił sobie na kłamliwe wypowiedzi. W związku z tą sytuacją transmisja wydarzenia w polskich telewizjach została przerwana. Kłamstwa Ławrowa10 marca w Turcji odbyła się konferencja rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, podczas której polityk przekazał oficjalne stanowisko swojego rządu na temat sytuacji w Ukrainie. Wypowiedź była relacjonowana na żywo przez polskie telewizje: Polsat News oraz TVN24. W pewnym momencie obie stacje zdecydowały się jednak na przerwanie nadawania, a wszystko za sprawą kłamliwych słów polityka. Siergiej Ławrow przekonywał bowiem, że jego kraj nie ma intencji atakowania żadnego kraju, po czym stwierdził, że Rosja nie zaatakowała także Ukrainy. Transmisja została ucięta, a przed oczyma widzów pojawił się prezenter Polsat News, który stwierdził, że ich cierpliwość z pewnością została już wyczerpana. O decyzji o zakończeniu nadawania konferencji wypowiedziała się Agnieszka Woźniak-Starak, która w wulgarnych słowa podsumowała również samego Siergieja Ławrowa. Woźniak-Starak bez ogródek Na swoim InstaStory Agnieszka Woźniak-Starak opublikowała fragment artykułu dotyczącego decyzji o zatrzymaniu transmisji konferencji Siergieja Ławrowa w polskich telewizjach. Opatrzyła go też wymownym komentarzem. - Brawo Polsat News. Naprawdę trudno pogodzić się z tym, że świat jest bezsilny wobec takich su**nsynów.. - napisała. instagram.com/aga_wozniak_starakGwiazda od jakiegoś czasu publikuje w swoich mediach społecznościowych grafiki wyraźnie potępiające rosyjską agresję w Ukrainie. Stanowczo sprzeciwia się również polityce prowadzonej przez Władimira Putina. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Wojna w Ukrainie. Zginęła 26-letnia wolontariuszka. Pomagała bezdomnym zwierzętomWładimir Putin miał być bardzo niesfornym dzieckiem. Co jeszcze wiemy o jego młodości?Paulina Krupińska opublikowała nagranie z prezydentem Zełenskim. Została skrytykowanaŹródło: goniec.pl
Ważny gest ze strony stacji TVN24 i Polsat News w trakcie transmisji konferencji Siergieja Ławrowa. Prowadzący wprost przekazali, że polityk kłamie. - To były ostatnie słowa, jakie mógł powiedzieć w Polsat News - powiedział Igor Sokołowski. To na tej konferencji Rosjanin kłamliwie tłumaczył atak na dziecięcy szpital w Mariupolu.Szerzenie przez Siergieja Ławrowa rosyjskiej propagandy na temat wojny w Ukrainie stało się powodem nagłego przerwania transmisji ważnej konferencji w dwóch polskich stacjach lub bezpośredniego nakreślenia jego kłamstw. Chodzi o Polsat News oraz TVN24.- Nie zaatakowaliśmy Ukrainy i nie mamy zamiaru atakować innych krajów - powiedział bez mrugnięcia okiem Siergiej Ławrow. To jedno z wielu kłamliwych stanowisk, jakie padły podczas konferencji po spotkaniu z ukraińskim odpowiednikiem ministrem Dmytrem Kulebą.
Podczas spotkania z Dmytro Kulebą w Ankarze Siergiej Ławrow pokazał szczyt rosyjskiej propagandy. Minister spraw zagranicznych Rosji najpierw zaprzeczył, że w Ukrainie trwa wojna, a później przyznał, że doszło do zbombardowania szpitala w Mariupolu. Wyjaśnił przyczyny podjęcia tej decyzji. Trudno uwierzyć, że słowa te padły naprawdę.- Nie zaatakowaliśmy Ukrainy i nie mamy zamiaru atakować innych krajów - powiedział z pełną powagą Siergiej Ławrow. Absurdalnych słów ze strony szefa rosyjskiego MSZ padło jednak więcej.Największe zdziwienie wywołało jednak wyjaśnienie, dlaczego Rosjanie zrzucili bomby na szpital dziecięcy i położniczy w Mariupolu. Rzekomy brak wojny w Ukrainie nie przeszkodził rosyjskiej armii na przeprowadzenie ataku na infrastrukturę cywilną. Siergiej Ławrow utrzymuje, że były ku temu powody.
Zakończyło się półtoragodzinne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Ukrainy i Rosji - Dmytro Kułeby i Siergieja Ławrowa, w towarzystwie szefa tureckiego MSZ. Dwie propozycje Ukrainy nie zostały przyjęte przez Rosję. - Oni czekają na poddanie się Ukrainy, ale tego nie dostaną - zapewnił Kułeba. Zupełnie inaczej tę sprawę widzi Ławrow, który znów zaprzeczał, jakoby Rosja napadła na Ukrainę.To pierwsze spotkanie szefów MSZ od początku wojny w Ukrainie. Dmytro Kułeba spotkał się z Siergiejem Ławrowem w tureckiej Antalyi. Ich konsultacje poprzedziły dwustronne rozmowy, które każdy z ministrów przeprowadził z ministrem spraw zagranicznych Turcji Mevlutem Cavusoglu.
Siergiej Ławrow zgodził się na spotkanie z sekretarzem stanu USA, Antonym Blinkenem w przyszłym tygodniu. Według ekspertów to dobre wieści - oznacza to, że Rosja może wstrzymać się z ewentualnym atakiem na Ukrainę co najmniej do tego czasu. Spotkanie ma się odbyć w ramach pokojowych i jedynie wtedy, jeśli Rosja nie zaatakuje do tego czasu Ukrainy. Takie zapewnienie musiała dostać strona amerykańska, by do spotkania w ogóle mogło dojść.