W Jonkowie w województwie warmińsko-mazurskim doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. 29-latka kierująca samochodem osobowym zginęła po uderzeniu w drzewo. Przyczyną zdarzenia były prawdopodobnie trudne warunki atmosferyczne.Do wypadku doszło dziś około godziny 11:30 na ulicy Olsztyńskiej w Jonkowie. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 29-letnia kobieta kierująca volkswagenem z nieznanych przyczyn zjechała na pobocze i uderzyła w drzewo.
Dziś w południe na odcinku drogi krajowej numer jedenaście pomiędzy Jastrowiem a Piłą w miejscowości Krępsko zderzyły się czołowo auta osobowe marki Skoda i BMW. Dwie osoby zostały ranne, nie żyje 39-letnia kobieta.Policja poinformowała, że sprawcą tragicznego wypadku był 42-letni kierowca BMW, który prawdopodobnie przekroczył dozwoloną prędkość. W wyniku kolizji życie straciła 39-letnia pasażerka BMW. Ranni zostali kierowcy obydwu aut.
W Słubicach w województwie lubuskim doszło dziś do wypadku drogowego, na którego skutek jeden z samochodów stanął w płomieniach. Pięć osób zostało rannych, jedna - w ciężkim stanie - została odtransportowana do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.Do wypadku doszło około godziny 11:50 w rejonie skrzyżowania drogi krajowej nr 2 i drogi krajowej nr 29. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 29-latka prowadząca samochód osobowy nie ustąpiła pierwszeństwa busowi.
Policja rozpoczęła poszukiwania świadków, którzy mogą posiadać informacje o morderstwie 57-letniej kobiety, do którego doszło 4 grudnia 2020 roku w Parku Na Zdrowiu w Łodzi. Funkcjonariusz do tej pory nie ustalili sprawcy zabójstwa.Służby opublikowały w sieci trzy nagrania, na których znajdują się mężczyźni, którzy w czasie zabójstwa kobiety przebywali w okolicy miejsca zbrodni. Policja zaapelowała o zgłoszenie się świadków, lub pomoc w ustaleniu ich tożsamości.
Policja w Lubinie otrzymała zgłoszenie od jednej z mieszkanek bloku, która usłyszała niepokojące wołanie o pomoc. Służby mundurowe ustaliły, skąd dobiegają krzyki i wyważyły drzwi do lokum. Okazało się, że w potrzebie była starsza kobieta, która weszła do wanny i nie mogła z niej już wyjść o własnych siłach. Czekała kilkanaście godzin.Dyżurny policji w Lubinie odebrał zawiadomienie w godzinach wieczornych. Funkcjonariusze natychmiast udali się do bloku mieszkalnego, w którym ktoś wołał o pomoc. Początkowo ani służby, ani kobieta, która zgłosiła niepokojące odgłosy, nie mogli ustalić, z którego mieszkania dochodzi krzyk.Wreszcie policjanci dotarli do lokum, w którym przebywała 75-letnia kobieta. Seniorka nie była w stanie sama wyjść z wanny. Funkcjonariusze podjęli decyzję o wyważeniu drzwi i udzielili pomocy emerytce. Spędziła w wannie około kilkunastu godzin. Może mówić o dużym szczęściu.
Wczoraj pod Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym na ulicy Koszarowej we Wrocławiu doszło do zatrzymania jednego z sanitariuszy karetki, która przez kilka godzin woziła po mieście martwą pacjentkę. Sierżant sztabowy Krzysztof Marcjan z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu potwierdził, że 31-latek był pod wpływem substancji odurzających.Zatrzymania 31-letniego sanitariusza dokonali policjanci z komisariatu Wrocław-Psie Pole, którzy zostali wezwani do szpitala po tym, jak karetka po raz kolejny przywiozła na izbę przyjęć odesłaną wcześniej pacjentkę.
W nocy z 1 na 2 lipca 2021 roku doszło do tragicznego pożaru w Miodówku pod Olsztynem w województwie warmińsko-mazurskim. Życie w płomieniach straciły dwie kobiety w wieku 66 i 70 lat, a jedna osoba walczy o życie w szpitalu.Do szpitala trafił mężczyzna, który próbował samodzielnie gasić pożar domku letniskowego w Miodówku. Płomienie rozprzestrzeniały się jednak zbyt szybko, a ogień swoim zasięgiem objął nie tylko dom, ale również sąsiednie budynki oraz zaparkowany na posesji samochód.
Do tragedii w Galewie w Wielkopolsce doszło w czwartek 1 lipca 2021 roku tuż przed godziną 8:00. Samochód osobowy uderzył w bariery energochłonne, a następnie zderzył się czołowo z busem. Nie żyje 6-letnie dziecko, a dwie osoby walczą o życie w szpitalu.Samochodem marki Peugeot 3008 podróżowało starsze małżeństwo oraz 6-letnia dziewczynka. Po wypadku w Galewie wielkopolscy policjanci zaapelowali o ostrożność i przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.
Policja pod nadzorem prokuratury ze Starogardu Gdańskiego prowadzi śledztwo w sprawie zwłok dziecka znalezionych przy ulicy Jagiełły. Tuż przy rzece Wierzyca w krzakach leżało ciało noworodka, które ktoś umieścił w foliowej torebce. Wcześniej śledczy poszukiwali zaginionej ciężarnej kobiety w tym regionie.W związku ze szczególnym charakterem sprawy rzecznik policji w Starogardzie Gdańskim, aspirant sztabowy Marcin Kunka oświadczył, że służby mundurowe nie mogą udzielić prasie żadnych szczegółowych informacji dotyczących śledztwa. Prokuratura zdradziła jednak okoliczności.Z informacji przekazanych przez rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wynika, że policja otrzymała w środę 30 czerwca zawiadomienie o zaginięciu kobiety. Prokurator Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że poszukiwana przez służby była wcześniej w ciąży. Została odnaleziona jeszcze tego samego dnia.
Do bardzo niepokojących scen doszło w ubiegły weekend w Sobótce na Dolnym Śląsku. Mężczyzna wjechał w grupę osób, która właśnie wyszła z kościoła. Policja poinformowała właśnie, co stanie się z kierowcą.Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na placu księdza Józefa Bełcha ok. godziny 20:00. Grupka parafian stała pod kościołem św. Anny tuż po zakończeniu wieczornej mszy, kiedy w ich stronę zaczął zbliżać się samochód.Jak podaje policja, 42-latek kierujący Fordem nie wyrobił się na zakręcie z ulicy Świdnickiej, po czym stracił panowanie nad pojazdem. W konsekwencji ucierpiały trzy osoby z wcześniej wspomnianej grupy, a jedna z nich wymagała hospitalizacji.Po badaniu alkomatem okazało się, że kierowca miał w wydychanym powietrzu ponad 1,5 promila alkoholu. Funkcjonariusze pobrali również od niego krew, celem przeprowadzenia testu na narkotyki we krwi.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Policja poinformowała, że w ciągu ostatniej doby na polskich drogach śmierć w wyniku wypadków poniosły trzy osoby. Niestety, mapa wypadków drogowych podczas tegorocznych wakacji zapełnia się kolejnymi czarnymi punktami.Od początku tegorocznych wakacji odnotowano już 28 wypadków, które pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne. Do czarnych statystyk minionej doby dołączyły kolejne trzy tego typu zdarzenia.
Policja od dwóch dni prowadzi poszukiwania zaginionego Jakuba K. z miejscowości Zawoja (województwo małopolskie). 33-letni mężczyzna opuścił dom 28 czerwca około godziny 2:30 w nocy i od tej pory nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Dziś Maja Rutkowska, partnerka Krzysztofa Rutkowskiego, poinformowała o znalezieniu ciała poszukiwanego. Policja nie potwierdza tej informacji.Jakub K. po raz ostatni był widziany 28 czerwca około godziny 17:00 przy sklepie spożywczym Gabriela Pokusa w Zawoi. Następnie miał skierować się w stronę pobliskiej leśniczówki. Jego dalsze losy nie były znane.
Do dramatu doszło we wtorkowe popołudnie w miejscowości Elżbietów nieopodal Sochaczewa na Mazowszu. Z informacji przekazanych przez służby wynika, że w zderzeniu samochodu osobowego i ciężarówki zginęły dwie osoby dorosłe oraz troje dzieci.Służby otrzymały wiadomość o wypadku około godziny 12:30, a na miejsce natychmiast skierowano pomoc. Rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Sochaczewie, st. kpt. Rafał Krupa, przyznał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że widok na miejscu zdarzenia jest „drastyczny”.
We wtorek 29 czerwca po północy podejrzany samochód nie zatrzymał się do kontroli policji w Rudzie Śląskiej. Służby mundurowe chciały sprawdzić pojazd, ponieważ miał nienaturalnie obciążony bagażnik. Na widok funkcjonariuszy kierowca rzucił się do ucieczki. Wówczas patrol rozpoczął pościg, który zakończył się dopiero po oddaniu strzałów w kierunku opon ściganego auta.Policja goniła podejrzanego kierowcę aż przez cztery miasta położone na Śląsku. Pościg rozpoczął się w Rudzie Śląskiej, następnie funkcjonariusze jechali za samochodem przez Świętochłowice oraz Chorzów. Do zatrzymania doszło dopiero w Katowicach.W ostatnim mieście, w którym zakończył się pościg, policja postanowiła użyć broni służbowej, by wreszcie zatrzymać podejrzanego kierowcę. Funkcjonariusze oddali łącznie sześć strzałów w kierunku opon.
Do nieszczęśliwego wypadku doszło w środę 23 czerwca w małej miejscowości pod Świebodzinem. Poruszający się o kulach mężczyzna w pewnym momencie stracił równowagę i wpadł do kanału. Z wody wystawała tylko jego głowa, w dodatku 53-latek miał coraz większe problemy z utrzymaniem się na nogach. Kobieta, która była świadkiem zdarzenia, wezwała policję. Poszkodowanego udało się uratować.Wypadek, do którego doszło pod koniec czerwca w miejscowości pod Świebodzinem, mógł zakończyć się tragicznie. W środę (23 czerwca) późnym wieczorem mężczyzna poruszający się o kulach ortopedycznych przemieszczał się jedną z dróg.Wszystko wskazuje na to, że z powodu ograniczonej widoczności 53-latek potknął się, stracił równowagę i wpadł wprost do kanału z wodą. Nie utonął tylko dlatego, że udało mu się podtrzymywać rękoma i znad wody wystawała jego głowa. Z czasem jednak zaczął słabnąć.
W niedzielę po południu nad jeziorem w Strzeszynku w Poznaniu doszło do niepokojących scen. Agresywny mężczyzna zaatakował obywatela Ukrainy, a następnie próbował uciec z miejsca zdarzenia. W pogoń za napastnikiem rzucili się świadkowie.Agresywny plażowicz miał zaczepiać grupę Ukraińców, którzy wypoczywali nad wodą. W pewnym momencie napastnik kopnął swoją ofiarę w głowę, a ten stracił przytomność. Po ataku mężczyzna rzucił się do ucieczki.
Policjanci z Kalisza musieli opanować wściekły tłum, który chciał dokonać samosądu na 60-latku. W mieszkaniu mężczyzny sąsiedzi mieli znaleźć poszukiwaną niepełnosprawną nastolatkę. Z relacji świadków wynika, że dziewczynka leżała na łóżku z opuszczonymi spodniami i bielizną.W niedzielę w Kaliszu intensywnie poszukiwano zaginionej 16-latki. Niepełnosprawna dziewczynka po raz ostatni miała być widziana w towarzystwie 60-letniego mężczyzny. Gdy okoliczni mieszkańcy zapukali do mieszkania sąsiada, ten nie chciał ich wpuścić do środka.
Statystyki policji potwierdzają, że wraz z nadejściem ciepłych dni wzrasta liczba przypadków utonięć. Niestety w ciągu ostatniego weekendu w wodzie zginęło kolejne 8 osób. W związku z rozpoczęciem wakacji można się spodziewać, że Polacy tłumnie ruszą w kierunku zbiorników wodnych – szczególnie, że czeka nas następna fala upałów. Dlatego warto pamiętać o przestrzeganiu podstawowych zasad bezpieczeństwa.Na oficjalnej stronie policji znajdziemy informacje o 8 utonięciach, do których doszło od piątku (25 czerwca) do niedzieli (27 czerwca). Co roku podczas letnich miesięcy służby apelują do społeczeństwa o bezpieczne spędzanie czasu nad akwenami oraz rzekami. Niestety regularnie dochodzi do tragedii nad wodą.Według danych przedstawionych przez policję w piątek utonęła jedna osoba, w sobotę – dwie, a w niedzielę – aż pięć. Jak dotąd w czerwcu stwierdzono 61 utonięć, a do końca miesiąca pozostały jeszcze trzy dni. Okres, w którym ruch nad wodą znacznie wzrasta, jednak dopiero nadchodzą.
Policja potwierdziła w niedzielę 27 czerwca, że zakończono poszukiwania 40-letniego mężczyzny z Krakowa. O zaginięciu Daniela S. funkcjonariusze poinformowali w środę 23 czerwca. Po niespełna tygodniu służby mundurowe odkryły ciało zaginionego. Śledczy nadal badają wszelkie okoliczności, w jakich doszło do tej tragedii.Wiadomość o zaginięciu 40-latka krakowska policja przekazała w środę 23 czerwca. Z informacji, jakie wówczas zebrały służby mundurowe, wynikało, że mężczyzna nie wrócił do domu i nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną.Jak przekazała policja, jeszcze tego dnia rano 40-letni dentysta zjawił się w miejscu pracy przy ulicy Francesco Nullo 42. Na południe miał zaplanowaną wizytę u lekarza przy ulicy Cystersów 12, jednak tam już nie dotarł. Od tego momentu kontakt z mężczyzną się urwał.
Odbył się pogrzeb Mateusza K., którego ciało wyłowiono z Wisły w Warszawie. Podczas ostatniego pożegnania 23-latka pod kościołem zebrał się tłum żałobników, który w wielkim żalu pochował młodego ojca. Pod świątynią pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w Jabłonnie II pod Lublinem pojawił się biały gołąb. Niektórzy zgromadzeni uznali to za znak.Pogrzeb Mateusza K. wywołał ogromne emocje. Już długo przed rozpoczęciem ceremonii w małym kościele pod Lublinem zaczęło gromadzić się coraz więcej żałobników, którzy wspominali tragicznie zmarłego 23-latka jako inteligentnego oraz otwartego na ludzi. Wśród zgromadzonych przeważała część jego młodych kolegów i koleżanek.
W piątek 25 czerwca policja zakończyła poszukiwania 15-latka z gminy Niedrzwica Duża. Niestety chłopaka nie udało się uratować. Jego ciało zostało wyłowione tego samego dnia przez służby mundurowe ze zbiornika wodnego położonego przy nieczynnej kopalni piachu. Nastolatek zaginął dzień wcześniej, opuszczając dom z zamiarem popełnienia samobójstwa.Policja w powiecie lubelskim otrzymała w czwartek niepokojące zawiadomienie dotyczące młodego mieszkańca gminny Niedrzwica Duża. Mieszkający w okolicy 15-latek wyszedł z domu w czwartek 24 czerwca i już do niego nie wrócił. Wcześniej wysłał sygnały, że zamierza targnąć się na swoje życie.Choć nastolatek opuścił miejsce zamieszkania około godziny 13:00, to policja została zawiadomiona o zagrożeniu dopiero wieczorem. Służby mundurowe natychmiast przystąpiły do akcji poszukiwawczej. Niestety w piątek śledczy zakończyli poszukiwania po tym, jak wyłowiono zwłoki 15-latka.
W sobotę rano mieszkańcami Bielska-Białej wstrząsnęły doniesienia o akcie wandalizmu na miejscowym cmentarzu żydowskim. Zniszczono 67 nagrobków, a policjanci z pionu dochodzeniowo-śledczego rozpoczęli poszukiwania sprawców.- Siedzę ze łzami w oczach. Nie mogę tego zrozumieć. Nie potrafię tego nazwać - napisał na swoim profilu facebookowym społecznik Dariusz Gajny, który udostępnił w sieci również zdjęcia zniszczonej nekropolii.
W czwartek potężne tornado nawiedziło Czechy i doprowadziło do ogromnych zniszczeń. Zniszczone zostały dwie wioski. 5 osób zginęło, a 150 jest rannych. Czeska policja opublikowała wczoraj nagranie, które pokazuje z jak potężnym żywiołem przyszło się mierzyć mieszkańcom południowych Moraw.Tornado i burze z gradem wielkości piłek tenisowych dokonały katastrofalnych zniszczeń. Na miejsce wysłano natychmiast ponad 100 jednostek straży pożarnej, a pomocy Czechom w tych trudnych chwilach udzieliły również Austria, Słowacja i Polska.- Głównie jesteśmy wyposażeni w pilarki do drewna, stali i betonu, gwoździarki, plandeki do zabezpieczenia dachów, które zostały zerwane w wyniku tego kataklizmu. Jesteśmy zabezpieczeni też w pluton logistyczny, czyli mamy dwa kontenery kwaterunkowe, dwa sanitarne, własny zapas paliwa i racje żywnościowe dla ratowników - powiedział w rozmowie z RMF FM starszy brygadier Mirosław Synowiec.
Policja regularnie publikuje na swojej stronie internetowej informacje dotyczące śmiertelnych wypadków nad wodą, do których każdego dnia dochodzi na terenie naszego kraju. Od początku czerwca życie straciły już 53 osoby. Funkcjonariusze wydali apel, w którym przypomnieli o zasadach bezpieczeństwa podczas pobytu nad zbiornikami wodnymi.Z policyjnych statystyk wynika, że w czerwcu tego roku życie na skutek utonięcia straciły już 53 osoby. Tylko w tym tygodniu doszło do piętnastu tragicznych wypadków nad wodą.
Policja poinformowała o tragicznym finale poszukiwań 18-letniego Wojtka z Zakopanego, który w minioną środę nad ranem opuścił swój dom i udał się w nieznanym kierunku. Ciało nastolatka odnaleziono w lesie.18-latek wyszedł z domu w środę 23 czerwca 2021 roku pomiędzy godziną 3 a 8 rano. Nastolatek nie zabrał ze sobą telefonu i nie poinformował bliskich, gdzie się wybiera. Chłopak zniknął bez śladu.
W czwartek 24 czerwca 31-letnia kobieta przyjechała do jednego z komisariatów w Gdańsku z martwym dzieckiem w samochodzie. Przyznała się funkcjonariuszom, że zabiła swoją córeczkę. Służby mundurowe natychmiast udzieliły pierwszej pomocy niemowlęciu, ale było już za późno i maluch nie przeżył. Okoliczności zdarzenia bada już gdańska prokuratura.Zgodnie z informacjami przekazanymi przez służby matka dziecka pojawiła się w jednym z gdańskich komisariatów w godzinach wieczornych. Młoda kobieta podeszła do dyżurnego policjanta i oświadczyła, że zabiła swoją córeczkę, której ciało znajdowało się w samochodzie 31-latki.Po otrzymaniu szokującej wiadomości policjanci natychmiast dostali się do dziecka i przystąpili do udzielania pierwszej pomocy. Na miejsce wezwano też ratowników medycznych. Niemowlę zostało przetransportowane do szpitala przez pogotowie. Tam lekarz stwierdził zgon dziewczynki.
W wyniku decyzji prokuratury policja w Wilczyńcu pod Jarocinem w ostatniej chwili wstrzymała pogrzeb 39-letniego mieszkańca. Ciało mężczyzny kilka dni temu zostało odkryte w polu kukurydzy. Śledczy postanowili przeprowadzić sekcję zwłok, by wykluczyć morderstwo. Wcześniej nie dopatrzono się podejrzanych znaków i ciało wydano rodzinie.Policja rozpocznie śledztwo pod kątem podejrzenia zabójstwa 39-letniego mężczyzny, którego znaleziono w niedzielę 20 czerwca w polu kukurydzy. Choć wcześniej ciało wydano rodzinie, prokuratura zdecydowała, że konieczne jest przeprowadzenie sekcji zwłok, by wykluczyć morderstwo.W niedzielę 20 czerwca policja oraz służby ratunkowe, które zostały wezwane na pole kukurydzy w Wilczyńcu w województwie wielkopolskiej, stwierdziły zgon 39-letniego mieszkańca. Ciało odnalazł jego szwagier. Wówczas jednak stwierdzono, że do jego śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie.
Do dramatycznych scen w Nowej Soli doszło w nocy z wtorku 22 czerwca na środę 23 czerwca 2021 roku. 3-letnia dziewczynka zawisła na smyczy, podczas gdy obok niej spała pijana matka. Dziecko w ostatniej chwili uratował ojciec, który również był pod wpływem alkoholu.Niebezpieczna sytuacja wydarzyła się w jednej z kawalerek w kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Nowej Soli w województwie lubuskim. Po libacji, w której udział brali rodzice 3-latki oraz ich znajomy, domownicy i ich gość położyli się spać. Nikt nie spodziewał się, że za kilka godzin omal nie dojdzie do tragedii.