W sieci pojawiają się kolejne porażające zdjęcia przedstawiające skalę zniszczeń po ulewach, które od dwóch dni pustoszą Polskę. "Lubuscy Łowcy Burz" pokazali właśnie, jak wysoko sięgała woda, która pojawiła się nagle w Krakowie.Na wspomnianej fotografii widać, jak woda wdarła się do lokalu mieszkalnego i poczyniła niewyobrażalne szkody. Ze względu na ujęcie w kadrze szafy i telewizora można stwierdzić, że poziom wody w mieszkaniu to co najmniej kilkadziesiąt centymetrów.- Oto skutki bardzo intensywnych opadów deszczu w Małopolsce. Poniżej zdjęcie jednego z zalanych domów w Krakowie - czytamy na profilu "Lubuscy Łowcy Burz".
Długie i intensywne opady wyrządziły wiele szkód na Podhalu. Woda wdarła się do budynków na terenie powiatu nowotarskiego i tatrzańskiego. Zalane zostały główne drogi, a w Rabie Wyżnej osunęła się ziemia.W ciągu ostatnich godzin funkcjonariusze straży pożarnej interweniowali już kilkadziesiąt razy. Wylały zarówno niewielkie potoki, jak i duże górskie rzeki. Deszcz w wielu miejscach wciąż pada — istnieje ryzyko kolejnych powodzi.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia przed intensywnymi opadami deszczu i burzami. Alerty obowiązują głównie w województwach centralnych, na południu i wschodzie kraju. Trzem regionom grożą podtopienia.Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że ulewne deszcze będą towarzyszyć Polakom przez cały piątek. Synoptycy zdecydowali o wydaniu ostrzeżeń pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia.
Jak informowaliśmy rano, Małopolska ucierpiała na skutek gwałtownych nawałnic. Strażacy, którzy w ciągu doby interweniowali 1120 razy, szacują straty. Wojewoda małopolski przekazał, że podtopionych zostało 701 budynków oraz 107 odcinków dróg. - Mieliśmy informacje o opadach, więc byliśmy przygotowani. Nie mamy wpływu na pogodę, ale mamy wpływ na wzmocnienie działań służb. Wczoraj zwołałem sztab zarządzania kryzysowego, służby zostały uruchomione. Jestem w kontakcie z resortem spraw wewnętrznych, pomoc będzie uruchamiana — informował na antenie Radia Kraków wojewoda małopolski Łukasz Kmita.
W minionych godzinach Małopolskę nawiedziły ulewne deszcze, które spowodowały wiele strat materialnych i problemów komunikacyjnych. Woda zalała kilkanaście domów, drogi i ulice. Straż pożarna interweniowała już ponad tysiąc razy.Najpoważniejsza sytuacja panuje obecnie w krakowskiej dzielnicy Bieżanów, gdzie rzeka Serafinka zalała liczne pomieszczenia mieszkalne. Mocno ucierpiała także Wieliczka. Strażacy podjęli decyzję o ewakuacji kilku osób.
W godzinach popołudniowych w okolicach Rzeszowa zaobserwowano lej kondensacyjny, który prawdopodobnie miał kontakt z ziemią. Internet obiegły właśnie nagrania z miejsca zdarzenia.Nagranie, na którym widać lej kondensacyjny, pojawiło się na facebookowym profilu "Obserwator Burz - Podkarpackie". Autorem filmu jest Maciek Klimkowicz, który zaobserwował lej ze swojej posesji.- Kilka chwil temu w rejonie ulicy Kwiatkowskiego został zaobserwowany lej kondensacyjny, który najprawdopodobniej miał kontakt ziemią - czytamy w opisie nagrania.Niecałą godzinę temu na profilu pojawiło się kolejne nagranie z innej perspektywy. Widać na nim skalę całego zjawiska, które przybrało niepokojący charakter.- Kolejne nagranie dzisiejszej (05.08) trąby powietrznej w Rzeszowie. Tym razem z innej perspektywy, z wyraźnie widoczną rotującą chmurą stropową - dowiadujemy się z Facebooka.
To miał być najpiękniejszy dzień w ich życiu, jednak radosna uroczystość zmieniła się w prawdziwy koszmar. W czasie ślubu nad miejscowość nadciągnęły burzowe chmury, chwilę później życie straciło kilkunastu weselników.Do tragedii doszło na jednym z przyjęć weselnych w pobliżu miejscowości Shibganj w zachodnim Bangladeszu. Rodzina i bliscy świętowali wraz z parą młodą na łodzi. Gdy zaczęło padać, weselnicy zeszli na ląd, by schronić się przed burzą.
Wczoraj wieczorem nad Płockiem w województwie mazowieckim pojawiły się chmury, które uformowały się w nietypowy wir. Mieszkańcy z przerażeniem spoglądali na niebo, a do sieci trafiło zdjęcie tego niepokojącego zjawiska.Fotografia autorstwa Marcina Kozłowskiego została opublikowana na facebookowym profilu o nazwie „'Sorry. Taki mamy klimat' czyli pogoda pod oknem Jarosława Turały”. Zdjęcie wywołało ogromne poruszenie wśród internautów.
W poniedziałek 2 sierpnia 2021 roku mieszkańcy Nowego Sącza w województwie małopolskim mogli obserwować niezwykłe zjawisko na niebie. Nad miastem pojawił się ogromny wał szkwałowy, a pan Lucjan Kos zdołał zrobić niezwykłej chmurze zdjęcie, które następnie trafiło do sieci.Wał szkwałowy, zwany inaczej chmurą szelfową, może zwiastować nadejście gwałtownej burzy. Przynosi ze sobą zwykle porywisty wiatr oraz obfite opady deszczu, a także gradu.
Dziś w miejscowości Dziwnów nad Morzem Bałtyckim zaobserwowano nietypowe zjawisko meteorologiczne. Nad wodą pojawiła się trąba wodna, czyli silny wir powietrza, który utrzymywał się przed kilka minut. Nagranie autorstwa Mariusza Kubinka zostało opublikowane na Facebooku przez Lubuskich Łowców Burz.Trąba wodna wizualnie przypomina niewielkie tornado. Była doskonale widoczna z plaż na wybrzeżu Morza Bałtyckiego w powiecie kamieńskim. Ze zdjęć publikowanych przez obserwatorów Lubuskich Łowców Burz wynika, że zaobserwowali ją nie tylko mieszkańcy Dziwnowa, ale także Pobierowa.
IMGW wydał najwyższy, trzeci stopień zagrożenia przed gwałtownymi burzami, mocnymi porywami wiatru i opadami gradu. Mieszkańcy kilku województw otrzymują już alerty RCB. Dziś zdecydowanie należy pozostać w domach.Oprócz IMGW rękę na pulsie trzymają również łowcy burz z całej Polski, a szczególnie z południowych regionów kraju. Ze względu na tworzenie się superkomórek burzowych istnieje ryzyko wystąpienia trąb powietrznych.
IMGW wydało ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia dla kilku województw. Dziś załamanie pogody najbardziej odczują mieszkańcy południowej, wschodniej i południowo-wschodniej Polski. Polscy Łowcy Burz z kolei przekazali, że istnieje ryzyko wystąpienia trąb powietrznych.Podczas dzisiejszych burz może spaść nawet 50 litrów wody na metr kwadratowy, a wiatr może osiągać prędkość 90 km/h. W wielu regionach ostrzeżenia obowiązują do dzisiejszego wieczora - noc powinna być już spokojniejsza.
Synoptycy ostrzegają, w najbliższych dniach mieszkańcy niemal całego kraju mogą spodziewać się intensywnych opadów deszczu i gwałtownych burz. Już od jutra nad Polską zaczną się tworzyć deszczowe wiry niżowe.W piątek po południu na Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu zacznie przelotnie padać. Miejscami mogą pojawiać się także burze, którym towarzyszyć mają intensywne opady deszczu, dochodzące do 30 litrów wody na metr kwadratowy.
Burze przechodzące wczoraj wieczorem i w nocy nad województwem warmińsko-mazurskim wyrządziły liczne szkody. Dzisiaj rano niemal 3 tysiące odbiorców nadal pozostawało bez dostępu do energii elektrycznej.Dyżurny wydziału zarządzania kryzysowego Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego poinformował, że aż 114 stacji transformatorowych jest nieaktywnych po przejściu wczorajszych burz. Dokładnie 2705 odbiorców nadal nie ma prądu.
Od kilku dni synoptycy ostrzegają przed gwałtownymi burzami, które mogą pojawiać się na terenie niemal całej Polski. Do sieci trafiły właśnie zdjęcia szkód spowodowanych przez nawałnicę, która w środę po południu przeszła w okolicy Tlenia w województwie kujawsko-pomorskim.Silna superkomórka burzowa pojawiła się nad okolicami Tlenia około godziny 14:30. W ciągu zaledwie kilku chwil szalejący żywioł spowodował liczne zniszczenia w okolicznych lasach oraz miejscowościach. Pojawiły się doniesienia o zerwanych dachach i lokalnych podtopieniach.
Specjaliści z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej już od samego rana ostrzegają przed kolejnymi burzami, które mogą dzisiaj pojawić się na obszarze niemal całego kraju. Towarzyszyć im będą intensywne opady deszczu oraz silne porywy wiatru.Po tygodniu spokojnej pogody specjaliści znów ostrzegają przed pogorszeniem się warunków atmosferycznych. Już od wczoraj nad Polską pojawiają się burzowe chmury, które również dzisiaj mogą spowodować lokalne nawałnice.
Niemieckie media okrzyknęły 15-letniego Polaka swoim bohaterem. Mieszkający na terenie kraju naszych zachodnich sąsiadów Bartek Zarębski rzucił się na pomoc strażakowi, nie zważając na niebezpieczeństwo. Nastolatek uratował życie mężczyźnie, który został porwany przez falę powodziową. Niemcy walczą z klęską żywiołową.15-letni Polak udzielił niedawno wywiadu niemieckiemu dziennikowi „Bild”. W trakcie walki z powodzią stulecia, jaka przechodzi przez zachodnią część Niemiec, Bartek Zarębski popisał się bohaterską postawą, ratując strażaka, który mógł utonąć. Do mediów społecznościowych trafiło piękne nagranie.Bartek Zarębski to Polak, który doświadczył powodzi w Niemczech. Klęska żywiołowa szczególnie dotknęła zachodnią część kraju. Groźne burze i intensywne opady deszczu przeszły nad Nadrenią-Palatynatem oraz Nadrenią Północną-Westfalią. Rwąca rzeka, która przelała się przez jedną z ulic, porwała strażaka. Uratował go 15-latek.
Po weekendzie pogoda ma ulec znacznym zmianom. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał już ostrzeżenia, które będą obowiązywały od niedzieli 25 lipca. Według synoptyków niedługo groźne burze z intensywnymi opadami deszczu oraz gradu ponownie pojawią się nad całą Polską. Należy też przygotować się na powrót upałów.Zgodnie z informacjami przekazanymi przez ekspertów z IMGW zmiana pogody zacznie się łagodnie. W niedzielę 25 lipca burze prawdopodobnie nie będą zbyt groźne. W dodatku synoptycy przewidują, że będą „raczej nieliczne i bardzo lokalne”. Z uwagi na ich duże rozproszenie trudno określić, gdzie konkretnie wystąpią.Zmiany pogody w niedzielę będą dotyczyły również temperatury. IMGW wydało na ten dzień pierwsze alerty dotyczące upałów. Do Polski dotrze bardzo ciepłe i wilgotne powietrze znad Morza Śródziemnego. Termometry na terenie całego kraju będą wskazywały coraz wyższe wartości.
W ostatnich tygodniach przechodzące nad Polską gwałtowne nawałnice i burze spowodowały ogromne szkody. Choć obecnie pogada wydaje się być stabilniejsza, specjaliści ostrzegają przed kolejnym atakiem groźnego żywiołu. Wszystko zacznie się już we wtorek.Z prognoz specjalistów wynika, że burze i nawałnice powrócą już w przyszłym tygodniu. Żywioł da się we znaki mieszkańcom niemal całego obszaru Polski.
Prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z województwa zachodniopomorskiego opowiedział o tym, jak bezrefleksyjnie Polacy potrafią zachowywać się nad morzem. Na jednej z plaż doszło do wstrząsających scen. Chociaż na plaży nadal znajdowało się ciało topielca, wczasowicze nie mieli oporów przed tym, by wchodzić do wody. Na wiele osób nie działają też ostrzeżenia.Apoloniusz Kurylczyk, który na co dzień zarządza Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym w województwie zachodniopomorskim, przyznał, że czasem służby są bezsilne wobec zachowań plażowiczów. Wielu wczasowiczów nie odstraszają czerwone flagi, a nawet widok ludzkiej tragedii.W ubiegłą niedzielę (18 lipca) na jednej z plaż nad polskim morzem znajdowało się ciało topielca, które zostało wyłowione przez ratowników. Niestety ofiary nie udało się uratować. Choć zwłoki zasłonięte parawanem nadal znajdowały się nad kąpieliskiem, wczasowicze nie przestali ignorować poleceń służb.
W niedzielę 18 lipca małżeństwo, które wyszło podczas burzy na szlak górski, zostało porażone piorunem. Do dramatycznego zdarzenia doszło po słowackiej stronie Karpat. Podczas akcji ratunkowej niemożliwe było skorzystanie z helikoptera z powodu trudnych warunków pogodowych. Turyści jednak zostali przetransportowani do szpitala i nic już im nie zagraża.Turyści, którzy podczas burzy znajdowali się pod szczytem Wielki Rozsutec, mogą mówić o ogromnym szczęściu. Małżeństwo wędrowało szlakiem w okolicy jednego z najwyższych i najbardziej charakterystycznych wzniesień w tzw. Krywańskiej części Małej Fatry i zostało porażone piorunem.Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Górskie Pogotowie Ratunkowe, które musiało interweniować podczas burzy, do zdarzenia doszło przed południem. Słowacka turystka zawiadomiła, że potrzebuje pomocy. Jej mąż doznał licznych obrażeń. Oboje są już bezpieczni.
Powódź niszczy austriackie miejscowości. Do ekstremalnej sytuacji doszło w okolicach Salzburga i Tyrolu. Mieszkańcy zmagają się ze skutkami niszczycielskiego żywiołu. Do mediów społecznościowych trafiają nagrania podtopionych ulic. W ciągu ostatniej doby woda zalała mnóstwo miejsc. Z podobnymi trudnościami mierzą się obywatele Niemiec, Holandii oraz Belgii.Intensywne opady deszczu doprowadziły do powodzi błyskawicznej w różnych regionach Austrii. W związku z poważną klęską żywiołową kanclerz Sebastian Kurz wystosował już specjalny komunikat, w którym zapewnił, że mieszkańcy dotkniętych regionów nie pozostaną sami.Powódź dotknęła przede wszystkim okolice Tyrolu oraz Salzburga. W mediach społecznościowych pojawiły się dramatyczne nagrania z niewielkiego miasteczka Hallein, które zostało całkowicie zalane przez wodę. Nad miastem, w którym mieszka około 21 tysięcy osób, w sobotę 17 lipca przeszły intensywne opady deszczu.
Wraz z końcem weekendu w wielu regionach Polski ponownie pojawiły się burze oraz nawałnice. Strażacy znów otrzymują mnóstwo zgłoszeń. Szczególnie groźna sytuacja zrobiła się w województwie małopolskim. W Nowym Sączu wylała rzeka Łubinka. Na południu kraju występują intensywne opady deszczu. Ulewa dotarła już między innymi do Zakopanego.W niedzielę 18 lipca ciągu ostatnich godzin burze i nawałnice przeszły między innymi nad województwem małopolskim. Szczególnie niebezpieczną sytuację zaobserwowano w Nowym Sączu, gdzie wystarczyła godzina intensywnych opadów deszczu, by rzeka wezbrała ponad metr. Porażające zdjęcie pokazali Lubuscy Łowcy Burz na Facebooku. Jego autorem jest Marek Dziadosz.Ulewa, która pojawiła się wraz z burzą, doprowadziła do podtopienia jednej z ulic w Nowym Sączu. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Grupę Sieci Obserwatorów Burz poziom rzeki Łubinki został przekroczony o ponad metr. Intensywne opady deszczu pojawiły się też nad innymi miejscowościami.
W ciągu ostatnich dni nad Polską przeszły bardzo groźne burze. Przypominamy podstawowe zasady, które mogą uratować życie podczas niebezpiecznych nawałnic. W przypadku wszelkich ekstremalnych sytuacji konieczne jest przede wszystkim stosowanie się do alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które wysyłane są drogą SMS-ową.Groźne burze od kilku dni stwarzają niebezpieczne warunki i mnóstwo utrudnień na terenie niemal całego kraju. Strażacy w wielu powiatach zmagają się z powalonymi drzewami oraz podtopionymi ulicami oraz prywatnymi posesjami. Konieczne okazały się także ewakuacje obozów harcerskich.W związku z burzami i intensywnymi opadami deszczu oraz gradu od kilku dni mieszkańcy różnych województw otrzymują SMS-y z ostrzeżeniami rozsyłane przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W piątek i sobotę (16 i 17 lipca) szczególnie groźnie było w województwach warmińsko-mazurskim i podlaskim.
Wydarzenie, do którego doszło podczas wywiadu z burmistrzem belgijskiego miasteczka, pokazało, jak przerażające są skutki powodzi. Włodarz miejscowości Pepinster opowiadał o stratach, gdy za jego plecami nagle zawalił się dom. W wyniku klęski żywiołowej życie straciło tam już 10 osób. Kolejne 10 uznano za zaginione.Burmistrz Philippe Godin stanął przed kamerami lokalnej stacji telewizyjnej VTM, by opowiedzieć o strasznych skutkach powodzi, która dotknęła miasteczko Pepinster. Za jego plecami widać krajobraz dotknięty klęską żywiołową. Materiał wideo został opublikowany na oficjalnym kanale Guardian News za pośrednictwem platformy YouTube.Nagranie relacji powodzi obiegło już największe media w wielu krajach. Powodem jest nie tylko przerażający widok po klęsce żywiołowej, ale również fakt, że podczas pracy dziennikarzy doszło do zawalenia się ściany domu. Wszystko działo się, gdy burmistrz miejscowości Pepinster opowiadał o szkodach.
Dziś po raz kolejny burze pojawią się w Polsce. Aura nie będzie fatalna w całym kraju - niebezpieczne burze z gradem uderzą głównie na wschodzie. IMGW ostrzega przed skutkami hydrologicznymi, trzeba przygotować się na ewentualne podtopienia.Dziś burze pojawią się głównie na wschodzie, północnym wschodzie, południowym wschodzie i na południu kraju. Mieszkańcy m.in. Małopolski po raz kolejny będą musieli stawić oko ulewom.
Podobnie jak wczoraj w sobotę 17 lipca nad Polską znów przechodzą bardzo groźne burze. Do silnych wyładowań atmosferycznych dochodzi w kolejnych regionach kraju. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał alerty trzeciego stopnia dla województwa podlaskiego, warmińsko-mazurskiego oraz powiatu tatrzańskiego. To oznacza najwyższe możliwe ostrzeżenia.W związku z tym, że w dalszym ciągu niebezpieczne burze przechodzą nad Polską, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydaje kolejne ostrzeżenia. Dzisiaj tj. 17 lipca pojawił się alert trzeciego stopnia dla trzech regionów. W większości kraju obowiązują alarmy pierwszego i drugiego stopnia.Z powodu burz najwyższy stopień zagrożenia obejmuje województwo podlaskie, powiat tatrzański oraz wschodnią część województwa warmińsko-mazurskiego. Wolne od alertów Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej są jedynie województwo zachodniopomorskie, i wschodnia część województwa podkarpackiego.
Pogoda w Polsce nie rozpieszcza - wydawałoby się, że zagrożenie dotyczące burz powoli mija. IMGW jednak wydało nagłe ostrzeżenie trzeciego, najwyższego stopnia. Dotyczy mieszkańców dwóch województw na północy Polski.Ostrzeżenia wydano dla województwa podlaskiego (obowiązuje do 8:00 w niedzielę) oraz warmińsko-mazurskiego (do 9:00 w niedzielę). Zagrożenie jest dość spore - nagłe i obfite opady deszczu oraz porywisty wiatr czekają dziś mieszkańców. Istnieje ryzyko trąby powietrznej.