Starcia przed Parlamentem Europejskim. Policja zatrzymała dwóch Polaków
Tysiące rolników z różnych krajów Unii Europejskiej przyjechało do Strasburga, by zaprotestować przeciwko decyzjom, które – ich zdaniem – mogą na lata zaważyć na przyszłości europejskiego rolnictwa. Emocje szybko przerodziły się w chaos, a pokojowa demonstracja przybrała nieoczekiwany obrót, stawiając pytania o granice sprzeciwu i odpowiedzialność polityczną Brukseli.
- Protest, który przerodził się w starcie z policją
- Dlaczego umowa z Mercosur budzi tak wielki sprzeciw
- Polscy rolnicy w centrum wydarzeń i polityczne reperkusje
Protest, który przerodził się w starcie z policją
Strasburg w dniu obrad Parlamentu Europejskiego zamienił się w epicentrum rolniczego sprzeciwu. Przed siedzibą unijnej instytucji zebrały się tysiące demonstrantów – głównie rolników z Francji, Belgii, Niemiec, ale także z Europy Środkowo-Wschodniej. W rękach trzymali transparenty, flagi narodowe i symbole sprzeciwu wobec polityki handlowej Unii.
Od samego początku atmosfera była napięta. Protestujący chcieli zamanifestować swoje niezadowolenie tuż przed kluczowymi decyzjami dotyczącymi międzynarodowej umowy handlowej, która – według nich – została wynegocjowana ponad ich głowami. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, gdy część demonstrantów spróbowała zbliżyć się do zabezpieczonego terenu Parlamentu Europejskiego i przełamać policyjne bariery.
Reakcja służb była natychmiastowa. Policja użyła gazu łzawiącego oraz armatek wodnych, aby rozproszyć najbardziej agresywne grupy. Na ulicach pojawiły się sceny, które bardziej przypominały zamieszki niż klasyczny protest branżowy. W wyniku interwencji zatrzymano kilkadziesiąt osób, a wydarzenia te odbiły się szerokim echem w całej Europie.

Dlaczego umowa z Mercosur budzi tak wielki sprzeciw
Źródłem gniewu rolników jest planowana umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosuru – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Porozumienie ma stworzyć jedną z największych stref wolnego handlu na świecie, jednak dla europejskiego rolnictwa oznacza to realne zagrożenia.
Rolnicy obawiają się masowego napływu taniej żywności, w szczególności wołowiny, drobiu i cukru, produkowanych poza UE w warunkach znacznie odbiegających od europejskich norm. W Unii obowiązują surowe przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska oraz stosowania środków chemicznych. Spełnianie tych wymogów generuje wysokie koszty, których producenci z Ameryki Południowej często nie ponoszą.
W ocenie protestujących taka asymetria oznacza nierówną konkurencję i grozi załamaniem lokalnych rynków. Rolnicy alarmują, że przy otwarciu rynku bez skutecznych zabezpieczeń tysiące gospodarstw mogą stracić rentowność, a całe regiony – swoje ekonomiczne podstawy. Postulaty obejmują nie tylko ograniczenia importowe, lecz przede wszystkim zasadę pełnej wzajemności, czyli dopuszczanie do unijnego rynku wyłącznie produktów spełniających te same normy, które obowiązują producentów w UE.
Polscy rolnicy w centrum wydarzeń i polityczne reperkusje
Szczególne zainteresowanie w Polsce wzbudziła informacja, że wśród zatrzymanych podczas zamieszek znaleźli się także obywatele RP. Ich udział w wydarzeniach w Strasburgu stał się symbolem narastającej frustracji polskiej wsi, która od miesięcy zmaga się z niskimi cenami skupu, rosnącymi kosztami produkcji i presją importu.
Dla wielu polskich rolników wyjazd do Strasburga był próbą zwrócenia uwagi europejskich decydentów na problemy, które – jak twierdzą – są ignorowane w Brukseli. Zatrzymania szybko stały się tematem krajowej debaty politycznej. Pojawiły się oskarżenia o brak skutecznej obrony interesów polskiego rolnictwa na forum UE, ale też zarzuty o wykorzystywanie protestów do walki politycznej.
Tymczasem same wydarzenia w Strasburgu miały realne przełożenie na proces legislacyjny. Parlament Europejski przyjął poprawki wzmacniające mechanizmy ochronne dla unijnego rynku rolnego, w tym zapisy dotyczące wzajemności standardów i klauzul bezpieczeństwa. Choć dla części rolników to krok w dobrym kierunku, wielu uważa go za niewystarczający.
Protest w Strasburgu pokazał, że europejskie rolnictwo znalazło się na rozdrożu, a napięcia między producentami a instytucjami unijnymi narastają. Zatrzymani rolnicy – w tym Polacy – stali się twarzami konfliktu, który nie dotyczy już wyłącznie jednej umowy handlowej, lecz przyszłego kształtu produkcji żywności w Europie.
