Spięcie w studiu Polsatu. Pokazali zdziwionego Millera. "Ja nie jestem po tej stronie"
Jedno porozumienie handlowe wystarczyło, by w polskim studiu telewizyjnym zderzyły się dwie skrajnie różne wizje Unii Europejskiej. Dyskusja szybko wyszła poza ramy ekonomii, dotykając fundamentów unijnej demokracji, mechanizmów władzy i granic politycznego kompromisu.
• Spór o mandat Brukseli i rolę europarlamentu
• Rolnictwo pod presją globalnego rynku
• Kompromis czy polityczny targ? Kulisy unijnych negocjacji
Spór o mandat Brukseli i rolę europarlamentu
Debata, która rozgorzała w programie Prezydenci i premierzy, skupiła się na sposobie finalizowania umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur. Były premier Leszek Miller nie krył oburzenia, zarzucając Komisji Europejskiej naruszenie zasad demokratycznych poprzez marginalizowanie Parlamentu Europejskiego w kluczowej fazie procesu.
W jego ocenie tempo i styl działania Komisji, kierowanej przez Ursula von der Leyen, tworzą niebezpieczny precedens. Miller argumentował, że porozumienie obejmujące setki milionów obywateli nie może być politycznie „domykane” bez szerokiej debaty i wyraźnego mandatu instytucji przedstawicielskich. Padły nawet sugestie, że europosłowie powinni rozważyć najostrzejsze dostępne narzędzia kontroli wobec Komisji.
Z drugiej strony podkreślano, że formalna ścieżka ratyfikacji nie została pominięta, a obecny etap oznacza jedynie zakończenie negocjacji politycznych. Zwolennicy takiego podejścia wskazują, że ostateczna decyzja i tak należeć będzie do Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE, a oskarżenia o „obejście demokracji” są przedwczesne.

Rolnictwo pod presją globalnego rynku
Najwięcej emocji wzbudził jednak wpływ umowy UE–Mercosur na europejskie rolnictwo. Krytycy porozumienia ostrzegają przed napływem tańszej żywności z Ameryki Południowej, produkowanej w warunkach, które nie zawsze spełniają rygorystyczne normy obowiązujące w Unii. Dla wielu rolników oznacza to obawę o opłacalność produkcji i utratę konkurencyjności.
Inny punkt widzenia zaprezentował były prezydent Bronisław Komorowski, który przekonywał, że dyskusja nie powinna koncentrować się wyłącznie na zagrożeniach. Jego zdaniem porozumienie otwiera europejskim firmom dostęp do ogromnych rynków zbytu, szczególnie w sektorach przemysłowych, technologicznych i farmaceutycznych. To właśnie tam Unia może budować swoją globalną przewagę.
Komorowski zwrócił też uwagę na instrumenty ochronne przewidziane przez Komisję Europejską. Mechanizmy rekompensat i fundusze osłonowe mają złagodzić ewentualne straty w sektorze rolnym i umożliwić producentom stopniowe dostosowanie się do nowych realiów handlowych, zamiast nagłego szoku rynkowego.
Kompromis czy polityczny targ? Kulisy unijnych negocjacji
Najostrzejsza wymiana zdań dotyczyła sposobu budowania poparcia dla umowy wśród państw członkowskich. Leszek Miller wprost zasugerował, że zmiana stanowiska Włoch była efektem finansowych ustępstw ze strony Brukseli. W jego narracji decyzja rządu Giorgia Meloni miała być dowodem na politykę „kupowania zgody”, a nie rzeczowej debaty.
Na te zarzuty odpowiedział były premier i wicepremier Waldemar Pawlak, podkreślając, że unijna praktyka negocjacyjna od lat opiera się na systemie wzajemnych ustępstw. Jak zaznaczył, podobne instrumenty wsparcia dostępne są również dla Polski, a kluczowe znaczenie ma to, czy krajowe władze zdecydują się z nich skorzystać w interesie rolników.
Spór ten unaocznia szerszy problem integracji europejskiej. Dla jednych finansowe rekompensaty są elementem solidarności i pragmatycznego kompromisu. Dla innych stanowią dowód erozji zasad i nadmiernej centralizacji władzy w Brukseli.
