Rząd omija weto prezydenta ws. zbrojeń. Prof. Kalinowski: "Państwo nie może pozwolić sobie na paraliż"
Rząd kontynuuje realizację unijnego programu SAFE po zablokowaniu odpowiedniej ustawy. Wdrożony przez gabinet premiera Donalda Tuska plan awaryjny ma pozwolić na transferowanie miliardów euro poza klasyczną ścieżką budżetową. W tym celu wykorzystano bezpośrednią uchwałę Rady Ministrów z 13 marca 2026 roku, upoważniającą szefów resortów obrony i finansów do natychmiastowego sfinalizowania umowy pożyczkowej z Komisją Europejską. Kapitał ten będzie przesyłany za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) wprost na konta istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Rozwiązanie to wywołuje zasadnicze pytania o konstytucyjne granice władzy wykonawczej oraz transparentność całego sektora finansów publicznych. Skomentował to dla nas profesor Sławomir Kalinowski, badacz struktury społeczno-gospodarczej oraz kierownik Zakładu Ekonomii Wsi w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.
- Weto Karola Nawrockiego zamroziło standardową, ustawową ścieżkę wydatkowania niemal 200 miliardów złotych z programu SAFE, zagrażając między innymi środkom dla Straży Granicznej i Policji
- Alternatywna metoda finansowania zbrojeń całkowicie opiera się na umowach z Komisją Europejską realizowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego z pominięciem Sejmu
- Oceniający wdrożenie planu B profesor Sławomir Kalinowski diagnozuje ryzyka długoterminowe polegające na erozji publicznego nadzoru nad wydatkami państwa
Pragmatyzm w cieniu weta prezydenckiego
Decyzja z połowy marca 2026 roku pogrążyła projekt zasilenia polskich firm zbrojeniowych środkami o wartości 43,7 miliardów euro. Prezydent Karol Nawrocki odrzucił ustawę wdrażającą unijny instrument finansowy, argumentując to rzekomym oddaniem kontroli nad Siłami Zbrojnymi RP obcym instytucjom i promując własną koncepcję finansowania inwestycji przez Narodowy Bank Polski. Zablokowanie dokumentu spowodowało gigantyczne utrudnienia dla Ministerstwa Obrony Narodowej oraz zablokowało 7,1 miliarda złotych dotacji celowych dla służb nadzorowanych przez MSWiA. W reakcji na ten ruch wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił realizację tak zwanego planu B, który bezpośrednio deleguje uprawnienia pożyczkowe na konkretnych ministrów.
Skonstruowany przez gabinet mechanizm awaryjny wyłącza parlament z bezpośredniego decydowania o podziale europejskiego kapitału. Krok ten przeanalizował z perspektywy stabilności ustrojowej profesor Sławomir Kalinowski. Ekonomista ocenia zaistniałą metodę zarządzania kryzysowego:
— Moim zdaniem konstrukcja oparta na uchwale Rady Ministrów, Banku Gospodarstwa Krajowego i istniejącym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych jest rozwiązaniem pragmatycznym. Nie jest to wariant idealny, ale w obecnej sytuacji może być wariantem skutecznym. Państwo, szczególnie w obszarze bezpieczeństwa, nie może pozwolić sobie na długotrwały paraliż decyzyjny.
Naukowiec z Polskiej Akademii Nauk wskazuje jednoznacznie, że priorytetyzacja dostaw sprzętu i modernizacji infrastruktury obronnej pozwala na zastosowanie dostępnych narzędzi, nawet jeśli wymykają się one dogmatom akademickim. Badacz publicznych modeli finansowych zaznacza:
— Jeżeli istnieje możliwość uruchomienia środków na modernizację armii w ramach już funkcjonujących instrumentów, to z punktu widzenia zarządzania finansami publicznymi i bezpieczeństwa państwa trudno taką ścieżkę z góry odrzucać. A bezpieczeństwo jest ważne tu i teraz.
Całkowite zablokowanie podpisania ustawy uderzyło w fundamenty dotychczasowej polityki zaopatrzeniowej Wojska Polskiego. Trudności z uruchomieniem unijnych transferów postawiły na szali stabilność zamówień zbrojeniowych. Profesor Kalinowski punktuje wymiar strat wywołanych zderzeniem na linii rząd i Pałac Prezydencki:
— Weto prezydenta niewątpliwie postawiło rząd w trudnej sytuacji. Przy tak dużych środkach i tak wrażliwym obszarze, jakim jest bezpieczeństwo militarne, czas ma znaczenie. Każde opóźnienie oznacza nie tylko problem polityczny, ale także realne koszty: organizacyjne, finansowe i strategiczne. Dlatego rozumiem, że rząd szuka ścieżki, która pozwoli uruchomić program bez wielomiesięcznego impasu.
Koszty omijania budżetu państwa
Zarządzanie państwowym zadłużeniem przy pomocy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych generuje pytania o rzetelność raportowania finansowego. Historyczne doświadczenia z funduszami covidowymi pokazały, że wyprowadzanie gigantycznych sum do podmiotów podległych Bankowi Gospodarstwa Krajowego zniekształca obraz całkowitego długu publicznego i drastycznie ogranicza uprawnienia kontrolne Sejmu. Architektura wydatków ustalana wyłącznie na bazie uchwały gabinetowej wyklucza otwartą debatę nad celowością poszczególnych alokacji zbrojeniowych.
Z perspektywy zasad ekonomii makroekonomicznej, pompowanie dziesiątek miliardów złotych za pomocą funduszy pozabudżetowych bezwzględnie kreuje systemowe obciążenia. Badacz z IRWiR PAN w swoim komentarzu uwypukla najważniejsze z nich:
— Jednocześnie trzeba jasno powiedzieć, że każde rozwiązanie awaryjne niesie ryzyka. Najważniejsze z nich dotyczą przejrzystości, kontroli parlamentarnej, odpowiedzialności za wydatkowanie środków oraz tego, czy finansowanie przez fundusze pozabudżetowe nie będzie osłabiało czytelności finansów publicznych.
Transferowanie europejskiej pożyczki przez wehikuły finansowe pozostające poza bezpośrednią usterką ustawy budżetowej generuje twarde i weryfikowalne skutki:
- radykalne zwężenie kontroli parlamentarnej nad alokacją pieniędzy publicznych,
- strukturalne utrudnienia dla Najwyższej Izby Kontroli w audytowaniu precyzyjnych celów, na które przeznaczane są pożyczki zaciągnięte w ramach programu SAFE,
- osłabienie rynkowej czytelności finansów publicznych, co może rzutować na wycenę rentowności polskich obligacji skarbowych.
Taki format obiegu długu publicznego nie dyskwalifikuje całkowicie całego planu B, pod warunkiem narzucenia władzy rygorystycznych norm sprawozdawczych. Odpowiadając na te wątpliwości, specjalista z zakresu problematyki gospodarczej stwierdza:
— To nie znaczy, że taka konstrukcja jest zła, ale znaczy, że powinna być bardzo dobrze opisana, kontrolowana i rozliczana. Wydatki obronne są konieczne, ale konieczność nie zwalnia państwa z obowiązku przejrzystości.
Alternatywne ścieżki ustrojowe i polityczny klincz
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej pozostawiała gabinetowi Donalda Tuska zestaw innych metod implementacji programu inwestycji w zdolności operacyjne Sił Zbrojnych. Rada Ministrów teoretycznie dysponowała narzędziami pozwalającymi uchronić proces modernizacji armii przed omijaniem parlamentu. Analizując te proceduralne warianty, profesor Sławomir Kalinowski precyzuje:
— Czy istniały inne drogi? Zapewne tak: ponowna próba ustawowa, szukanie szerszego porozumienia politycznego, korekta zapisów budzących zastrzeżenia prezydenta albo rozwiązanie bardziej klasycznie budżetowe.
Zasadniczym powodem, przez który koalicja rządząca odrzuciła standardową pracę nad ustawą, jest chroniczny deficyt stabilności na szczytach krajowej władzy wykonawczej. Wypracowanie kompromisowego kształtu przepisów wymagałoby ustępstw wobec koncepcji Karola Nawrockiego, a to z kolei bezpowrotnie opóźniłoby dostawy nowoczesnych systemów obronnych dla Służby Ochrony Państwa czy Policji. Ekspert dobitnie kwituje ten stan rzeczy:
— Tyle że każda z tych ścieżek wymagałaby czasu i porozumienia politycznego, którego dziś wyraźnie brakuje. W tym sensie plan B jest odpowiedzią na polityczny klincz.
Rządowe ominięcie twardych reguł prawodawczych udowadnia sprawczość resortów siłowych w warunkach kryzysu dyplomatyczno-politycznego. To skuteczne spięcie krótkoterminowych potrzeb modernizacyjnych rodzi jednak sprzeciw z punktu widzenia ustrojowej praworządności. Zamykając rozważania, reprezentant instytutów ekonomicznych PAN formułuje postulat brzegowy:
— Najkrócej mówiąc: to rozwiązanie można uznać za sensowne jako instrument awaryjny, ale nie powinno stać się wygodnym standardem obchodzenia normalnej ścieżki ustawowej.
Utrwalenie praktyki omijania prezydenta i Sejmu uchwałami egzekutywy wyznacza niebezpieczny precedens dla przyszłych gabinetów. Pozorna poprawa decyzyjności w ramach obronności kosztuje Polskę redukcję mechanizmów kontroli i równowagi władz. Badacz ekonomii menedżerskiej i struktur społecznych puentuje:
— W sprawach bezpieczeństwa państwa potrzebujemy sprawczości, ale sprawczość bez przejrzystości może w dłuższej perspektywie prowadzić do osłabienia zaufania do instytucji publicznych.
Źródło: Goniec.pl