Rosja otwarcie grozi członkowi NATO, Jest komunikat
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego oskarżyła Łotwę o umożliwienie Ukrainie przygotowywania ataków dronowych na terytorium Rosji. W oficjalnym komunikacie Moskwa zagroziła "sprawiedliwym odwetem”, podkreślając, że członkostwo Rygi w NATO "nie ochroni wspólników terrorystów”. Na słowa Kremla natychmiast odpowiedział prezydent Łotwy Edgars Rinkevics
Moskwa wskazuje na Łotwę. Chodzi o rzekome ataki dronów
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) opublikowała komunikat, w którym twierdzi, że Ukraina przygotowuje kolejne ataki na rosyjskie zaplecze z wykorzystaniem terytoriów państw bałtyckich. Według propagandowego przekazu Kremla, Kijów miał otrzymać możliwość korzystania z korytarzy powietrznych nad krajami NATO, a część operacji miałaby być prowadzona bezpośrednio z Łotwy.
W komunikacie wskazano, że ukraińscy żołnierze związani z obsługą bezzałogowców mają rzekomo przebywać w pięciu łotewskich bazach wojskowych: Adazi, Seliji, Lielvarde, Dyneburgu oraz Jekabpils. Rosjanie twierdzą także, że z terytorium Łotwy mogą być wystrzeliwane drony wykorzystywane później do uderzeń na Rosję. Kreml przekonuje, że Ukraina chce w ten sposób pokazać europejskim partnerom swój potencjał bojowy.
Według otrzymanych informacji Kijów nie zamierza ograniczać się do wykorzystania korytarzy powietrznych udostępnionych Siłom Zbrojnym Ukrainy przez państwa bałtyckie. Z tych krajów planowane jest również wystrzelenie dronów — przekazała rosyjska SWR w komunikacie cytowanym przez Polsat News.
Moskwa nie przedstawiła jednak żadnych dowodów potwierdzających swoje oskarżenia wobec władz w Rydze.
Kreml straszy kraj NATO. Padły groźby wobec Łotwy
W dalszej części oświadczenia rosyjskie służby przeszły do otwartych gróźb wobec Łotwy. SWR przekonuje, że rosyjskie systemy rozpoznawcze pozwalają na dokładne ustalenie miejsc startu dronów, a także identyfikację osób odpowiedzialnych za organizowanie podobnych operacji.
Można tylko współczuć naiwności łotewskich przywódców — napisano w komunikacie rosyjskiego wywiadu.
Następnie dodano, że "nowoczesne narzędzia wywiadowcze pozwalają na wiarygodne ustalenie współrzędnych miejsca startu bezzałogowego statku powietrznego”. Rosjanie powołali się przy tym na wcześniejsze incydenty związane z próbami ataków dronowych na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Najmocniejsze słowa padły jednak pod koniec komunikatu.
Warto jednak zauważyć, że współrzędne ośrodków decyzyjnych na terytorium Łotwy są dobrze znane, a członkostwo w NATO nie uchroni wspólników terrorystów przed sprawiedliwym odwetem — przekazała SWR.
W rosyjskich mediach państwowych komunikat został przedstawiony jako ostrzeżenie skierowane zarówno do Łotwy, jak i pozostałych państw bałtyckich wspierających Ukrainę.
Prezydent Łotwy odpowiada Moskwie. "Rosja kłamie”
Na rosyjskie oskarżenia szybko zareagował prezydent Łotwy Edgars Rinkevics. W opublikowanym wpisie w serwisie X stanowczo zaprzeczył twierdzeniom Kremla i podkreślił, że Łotwa nie pozwala na wykorzystywanie swojego terytorium do ataków przeciwko Rosji ani żadnemu innemu państwu.
Rosja kłamie, twierdząc, że Łotwa pozwala jakiemukolwiek krajowi na wykorzystanie łotewskiej przestrzeni powietrznej i terytorium do przeprowadzania ataków przeciwko Rosji lub jakiemukolwiek innemu krajowi — napisał łotewski przywódca.
Władze w Rydze nie odniosły się szerzej do szczegółów rosyjskiego komunikatu, jednak stanowisko prezydenta zostało odebrane jako jednoznaczne odrzucenie oskarżeń Moskwy.
Jednocześnie służby w krajach bałtyckich pozostają w stanie podwyższonej gotowości po serii incydentów z dronami.