Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Rocznica katastrofy smoleńskiej. Cień lotu do Gruzji i tragiczny dylemat kpt. Protasiuka
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 10.04.2026 16:52

Rocznica katastrofy smoleńskiej. Cień lotu do Gruzji i tragiczny dylemat kpt. Protasiuka

Rocznica katastrofy smoleńskiej. Cień lotu do Gruzji i tragiczny dylemat kpt. Protasiuka
Rocznica katastrofy smoleńskiej, fot.EastNews

Arkadiusz Protasiuk stał za sterami Tu-154M w najtragiczniejszym locie w najnowszej historii polskiego lotnictwa. Dziś, w rocznicę katastrofy smoleńskiej, jego sylwetka przypomina o fatalnym splocie ówczesnych procedur, politycznych oczekiwań i dramatycznych decyzji w powietrzu. Aby w pełni zrozumieć uwarunkowania tego, co wydarzyło się nad lotniskiem Siewierny, trzeba jednak cofnąć się o dwa lata – do misji, w której stery trzymał inny oficer, a odmowa wykonania polecenia głowy państwa wywołała bezprecedensową burzę na najwyższych szczeblach władzy.

  • Arkadiusz Protasiuk pełnił funkcję drugiego pilota podczas lotu do Gruzji w 2008 roku, będąc naocznym świadkiem konfliktu na linii załoga-prezydent
  • Dowódca tamtego lotu, Grzegorz Pietruczuk, za swoją stanowczą odmowę lądowania w strefie działań wojennych zapłacił prokuratorskim śledztwem oraz publicznymi oskarżeniami
  • Wielu badaczy katastrof lotniczych wskazuje na teorię syndromu gruzińskiego, według której paraliż asertywności załogi w Smoleńsku wynikał bezpośrednio z obserwacji konsekwencji, jakie spotkały Pietruczuka

Cień Kaukazu i rozkaz Zwierzchnika

W sierpniu 2008 roku trwała wojna rosyjsko-gruzińska. Lech Kaczyński zorganizował dyplomatyczną wyprawę, zabierając na pokład Tu-154M przywódców Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Zgodnie z planem lotu, maszyna miała wylądować w Gandży w Azerbejdżanie, skąd delegacja miała udać się do stolicy Gruzji kolumną samochodów. W trakcie lotu prezydent zażądał zmiany trasy i lądowania bezpośrednio w Tbilisi. Dowódcą załogi był kapitan Grzegorz Pietruczuk, a na fotelu drugiego pilota siedział Arkadiusz Protasiuk.

Pietruczuk kategorycznie odmówił. Argumentował to brakiem zgód dyplomatycznych na przelot oraz brakiem gwarancji bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej państwa objętego działaniami zbrojnymi. Brakowało również aktualnych danych o stanie gruzińskich systemów nawigacyjnych. Wkrótce po tej decyzji do kokpitu wszedł Lech Kaczyński. Z akt śledztwa wojskowego wynika dokładny przebieg tej rozmowy.

- Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych? Odpowiedziałem: Pan, Panie Prezydencie. To proszę wykonać polecenie i lecieć do Tbilisi.

Mimo bezpośredniego polecenia, Pietruczuk nie zmienił kursu. Wówczas do działań włączył się ówczesny zastępca dowódcy Sił Powietrznych, generał Krzysztof Załęski. Po telefonicznej próbie wpłynięcia na dowódcę, generał zadał pytanie, czy drugi pilot, Arkadiusz Protasiuk, mógłby przejąć stery i wykonać lot do Gruzji. Protasiuk nie mógł tego zrobić, ponieważ w tamtym czasie nie posiadał odpowiednich uprawnień dowódczych i wystarczającej liczby wylatanych godzin na tym typie maszyny. Maszyna ostatecznie wylądowała w Azerbejdżanie.

Konsekwencje asertywności dowódcy

Zgodnie z procedurami lotniczymi, decyzja o bezpieczeństwie lotu zawsze należy wyłącznie do kapitana statku powietrznego. Grzegorz Pietruczuk postąpił zgodnie z instrukcjami, chroniąc życie pięciu prezydentów. Zamiast nagrody, natychmiast po powrocie do kraju spotkały go jednak poważne konsekwencje służbowe i polityczne. Sprawą zajęła się prokuratura wojskowa, która badała, czy pilot nie dopuścił się przestępstwa niewykonania rozkazu.

Presja przeniosła się również na grunt polityczny i medialny. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Karol Karski złożył oficjalną interpelację, w której domagał się pociągnięcia pilota do odpowiedzialności. W przestrzeni publicznej padały sformułowania o przynoszeniu wstydu państwu polskiemu, a sam kapitan był przez część polityków określany mianem tchórza. Taki przekaz trafiał bezpośrednio do żołnierzy elitarnego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Choć ostatecznie prokuratura umorzyła postępowanie, a minister obrony narodowej Bogdan Klich odznaczył Pietruczuka Srebrnym Krzyżem Zasługi za rzetelne wykonywanie obowiązków, efekt mrożący w jednostce już zadziałał. Piloci otrzymali jasny sygnał: trzymanie się sztywnych procedur bezpieczeństwa wbrew woli najważniejszych osób w państwie oznacza ciąganie po prokuraturach, ogromny stres i publiczny lincz.

Smoleńsk i teoria obniżonej asertywności

10 kwietnia 2010 roku Arkadiusz Protasiuk siedział już na fotelu dowódcy prezydenckiego Tupolewa. Warunki atmosferyczne na lotnisku Siewierny znajdowały się znacznie poniżej minimów, przy których wolno było w ogóle próbować podchodzić do lądowania. Na podstawie wcześniejszych wydarzeń, w analizach psychologów lotniczych ugruntowała się teoria wskazująca, że brak asertywności mógł stanowić jeden z kluczowych czynników katastrofy. Protasiuk, pamiętając los swojego starszego kolegi z 2008 roku, znalazł się w sytuacji gigantycznej presji psychologicznej.

Warto tu odnotować kilka faktów:

  • Płk dr hab. Olaf Truszczyński – najbardziej znany psycholog lotniczy badający tę sprawę. Wówczas pełnił funkcję dyrektora Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML) i był szefem podkomisji medycznej w Komisji Jerzego Millera. To on diagnozował stan psychiczny Arkadiusza Protasiuka w ostatnich minutach lotu. Truszczyński jest autorem analizy wskazującej na „presję pośrednią” – wynikającą nie z bezpośrednich rozkazów wydawanych w kokpicie, ale z rangi lotu, braku wsparcia słabo wyszkolonej załogi oraz faktu, że na pokładzie znajdowali się najwyżsi rangą przełożeni. Analizował także to, jak stres wpędził dowódcę w tzw. tunel poznawczy (zawężenie uwagi do jednego wybranego elementu pilotażu),
  • zespół biegłych psychologów i psychiatrów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie – to ich obszerna, wielostronicowa ekspertyza weszła do oficjalnych akt śledztwa smoleńskiego. Z wniosków opublikowanych m.in. w 2015 roku wynika jednoznacznie, że incydent z 2008 roku w drodze do Tbilisi miał wymierny wpływ na postawę załogi. Biegli przeanalizowali zaszczucie kpt. Grzegorza Pietruczuka, polityczne doniesienia do prokuratury o tchórzostwie i to, jak wpłynęło to na psychikę pilotów 36. Pułku – w tym Protasiuka, który był bezpośrednim świadkiem tamtych zdarzeń. Zdiagnozowano, że wywołało to blokadę asertywności z obawy przed powtórzeniem losu kolegi,
  • oficjalny wniosek o powołanie biegłych psychologów do zbadania tzw. „syndromu Tbilisi” (jak oficjalnie określano to zjawisko w dokumentach prawnych) złożył już w 2011 roku mec. Roman Giertych, który jako pełnomocnik części rodzin ofiar domagał się zbadania wpływu wydarzeń z 2008 roku na decyzyjność kpt. Protasiuka 10 kwietnia.

Decyzja o odejściu na lotnisko zapasowe oznaczała pokrzyżowanie planów najważniejszych osób w państwie i ryzyko powtórki z nagonki, z jaką zmagał się Pietruczuk. Zwolennicy tej teorii podkreślają, że strach przed konsekwencjami służbowymi zablokował decyzyjność załogi w krytycznym momencie. Próba podejścia do lądowania w skrajnie gęstej mgle miała być desperacką próbą uniknięcia łatki pilota, który ponownie stchórzył i nie dowiózł delegacji na kluczową uroczystość.

Oficjalny raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera ustalił jednak faktyczny stan środowiska pracy załogi. Dokument stwierdza jednoznacznie, że komisja nie stwierdziła nacisków na załogę w celu wymuszenia lądowania

Raport uwypuklił za to systemowe patologie w 36. Pułku. Wskazano na skrajne przeciążenie Protasiuka obowiązkami. Był on jedyną osobą w kokpicie płynnie znającą język rosyjski, przez co przejął obowiązki nawigatora i samodzielnie prowadził korespondencję z wieżą, jednocześnie pilotując maszynę. Komisja Millera wykazała, że poziom wyszkolenia w jednostce zagrażał bezpieczeństwu misji, a załoga została dobrana w sposób niewłaściwy. 

Katastrofa była więc efektem wielu różnych błędów, zignorowania wskazań radiowysokościomierza oraz błędnych komend rosyjskich kontrolerów lotu, jednak w tle tych technicznych usterek na zawsze pozostał głęboki cień presji psychologicznej ukształtowanej dwa lata wcześniej nad Kaukazem.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji