Przełom w sprawie pożaru w Ząbkach. Prokuratura ujawnia ustalenia biegłych
Po miesiącach niepewności i spekulacji śledczy w końcu poznali odpowiedź na pytanie, co doprowadziło do jednego z najgroźniejszych pożarów budynków mieszkalnych w regionie. Ujawniona właśnie opinia biegłych rzuca zupełnie nowe światło na przebieg tragicznych wydarzeń, które zmusiły dziesiątki rodzin do natychmiastowej ucieczki z płonącego bloku.
- Przypadkowe zaprószenie ognia zamiast podpalenia
- Ukryty punkt zapalny w konstrukcji dachu
- Luki w zabezpieczeniach a dawne prawo budowlane
- Oficjalne zamknięcie kluczowych wątków śledztwa
Przypadkowe zaprószenie ognia zamiast podpalenia
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przekazała oficjalne ustalenia dotyczące zdarzenia przy ulicy Powstańców 62, opierając się na ekspertyzie przygotowanej przez Akademię Pożarniczą w Warszawie. Najważniejszym wnioskiem płynącym z dokumentu jest wskazanie zaprószenia ognia jako najbardziej prawdopodobnej przyczyny wybuchu niszczycielskiego żywiołu.
Specjaliści z Zakładu Badania Przyczyn Pożarów kategorycznie wykluczyli hipotezę o celowym podpaleniu budynku, co zmienia dotychczasowy kierunek myślenia o ewentualnych sprawcach tej tragedii. Mimo braku wskazania konkretnej osoby, śledczy podkreślają, że zgromadzony materiał dowodowy nie daje podstaw do obwiniania kogokolwiek o bezpośrednie wywołanie ognia poprzez świadome działanie lub rażące zaniechanie.
Ukryty punkt zapalny w konstrukcji dachu
Analiza techniczna pozwoliła precyzyjnie zlokalizować punkt zapalny, który znajdował się w nietypowym miejscu, początkowo całkowicie niewidocznym dla mieszkańców oraz służb ratunkowych. Z ustaleń wynika, że proces spalania nie rozpoczął się wewnątrz lokali mieszkalnych na poddaszu, lecz w przestrzeni między elementami poszycia skośnej części dachu nad jednym z mieszkań. To właśnie tam doszło do pierwszej iskry, która błyskawicznie przerodziła się w niekontrolowany pożar, zagrażający życiu osób przebywających na najwyższych kondygnacjach. Co gorsza, płomienie i gęsty dym zdołały przedostać się szachtami instalacyjnymi aż do garażu podziemnego, co realnie zwielokrotniło niebezpieczeństwo dla wszystkich osób znajdujących się w obiekcie.
Luki w zabezpieczeniach a dawne prawo budowlane
Dokumentacja prokuratorska rzuca również światło na kwestie konstrukcyjne, które mogły mieć kluczowy wpływ na tempo rozprzestrzeniania się żywiołu pomiędzy poszczególnymi klatkami schodowymi. Okazało się, że na etapie budowy inwestor nie uwzględnił opcjonalnych zaleceń rzeczoznawcy dotyczących wyprowadzenia grodzi przeciwpożarowych ponad poszycie dachu w celu fizycznej izolacji ognia. Choć takie rozwiązanie mogłoby znacząco ograniczyć skalę strat materialnych, biegli zaznaczyli, że w okresie realizacji inwestycji nie było ono wymagane przez obowiązujące wówczas przepisy.
W związku z tym zarządca budynku nie złamał norm przeciwpożarowych, a brak wiążącego charakteru zaleceń eksperta sprawił, że konstrukcja bloku, choć podatna na pożar, pozostawała formalnie legalna.
Oficjalne zamknięcie kluczowych wątków śledztwa
Podsumowując dotychczasowe dochodzenie, prokurator Karolina Staros wskazała, że mimo braku jednoznacznego wskazania winnego, sprawa dostarcza kluczowej wiedzy o bezpieczeństwie pożarowym nowoczesnych osiedli. Śledczy nie znaleźli żadnych dowodów na istnienie dodatkowych czynników zewnętrznych, które mogłyby zainicjować proces spalania, co definitywnie zamyka najbardziej kontrowersyjne wątki dochodzenia.
To tragiczne wydarzenie z lipca 2025 roku pozostanie bolesną przestrogą dla projektantów i inwestorów, pokazując, jak wielkie znaczenie mają detale techniczne wykraczające poza absolutne minimum prawne. Mieszkańcy Ząbek otrzymali wreszcie oficjalne wyjaśnienie przyczyn katastrofy, choć dla wielu z nich proces odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa i normalności we własnych domach potrwa jeszcze długo.