Pozbawił życia rodziców i zwierzęta. Prokuratura zabrała głos, na jaw wyszły nowe fakty
Rodzinna tragedia na warszawskim Targówku wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale i śledczymi. W jednej chwili spokojna ulica zamieniła się w miejsce policyjnego szturmu, a sprawa zaczęła ujawniać kolejne, coraz mroczniejsze wątki. To, co dziś wydarzyło się w prokuraturze, rzuca nowe światło na tę zbrodnię.
- Prokuratura po zabójstwie małżeństwa na Targówku. Syn ofiar przed śledczymi
- Zarzuty dla Radosława J. Zabójstwo rodziców i śmierć zwierząt
- Policyjny szturm na dom przy ul. Pszczyńskiej. Tło rodzinnego konfliktu
Prokuratura po zabójstwie małżeństwa na Targówku. Syn ofiar przed śledczymi
Po środowym odkryciu zwłok starszego małżeństwa w domu jednorodzinnym przy ul. Pszczyńskiej na warszawskim Targówku, śledztwo bardzo szybko nabrało tempa. Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała 49-letniego syna ofiar, który przebywał w budynku w chwili interwencji funkcjonariuszy. Zatrzymanie nie przebiegło spokojnie – mężczyzna zabarykadował się na piętrze domu, do którego prowadziło osobne wejście, co wymusiło udział policyjnych negocjatorów oraz kontrterrorystów.
W czwartek po południu Radosław J. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ, gdzie przeprowadzono z nim czynności procesowe. Śledczy od początku podkreślali, że sprawa ma wyjątkowo poważny charakter, a jej okoliczności wymagają szczegółowego wyjaśnienia. Już na tym etapie było jasne, że prokuratura będzie wnioskować o najsurowsze środki zapobiegawcze.

Zarzuty dla Radosława J. Zabójstwo rodziców i śmierć zwierząt
W czwartek zapadły kluczowe decyzje procesowe. Radosław J. usłyszał łącznie trzy zarzuty, obejmujące zarówno czyny wobec ludzi, jak i zwierząt. Informacje te potwierdziła w rozmowie z Onetem prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
– Mężczyzna usłyszał łącznie trzy zarzuty – zabójstwa dwóch osób oraz zabójstwa trzech zwierząt domowych – przekazała Onetowi prok. Karolina Staros.
Jak wynika z ustaleń śledczych, ofiarami byli rodzice podejrzanego – starsza kobieta i mężczyzna, których ciała znaleziono na parterze domu. Obrażenia wskazywały, że zostali zamordowani przy użyciu ostrego narzędzia, najprawdopodobniej noża lub maczety. Na terenie posesji odnaleziono również martwe zwierzęta: dwa psy oraz, jak ustalono nieoficjalnie, kanarka znajdującego się w domu.
Podczas przesłuchania 49-latek nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania prokuratora. Jak podkreśliła prok. Karolina Staros w rozmowie z Onetem, do sądu został skierowany wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Decyzja w tej sprawie miała zapaść jeszcze tego samego dnia po południu.
Policyjny szturm na dom przy ul. Pszczyńskiej. Tło rodzinnego konfliktu
Do ujawnienia tragedii doszło w środę po godzinie 9 rano, gdy policja otrzymała zgłoszenie o zwłokach dwóch osób w jednym z domów na osiedlu Zacisze. Z nieoficjalnych informacji wynika, że funkcjonariuszy zaalarmował lokator wynajmujący jedno z pomieszczeń w budynku. Po przybyciu na miejsce mundurowi potwierdzili zgłoszenie i szybko nabrali podejrzeń, że sprawcą może być syn ofiar, który w tym czasie przebywał w domu.
Gdy policjanci próbowali nawiązać z nim kontakt, mężczyzna zamknął się na piętrze. Negocjacje nie przyniosły rezultatu, dlatego przed południem do akcji wkroczyli kontrterroryści.
– Negocjacje nie przyniosły skutku, więc policjanci musieli wejść siłą. Mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł przy tym obrażeń – relacjonowała Onetowi sierż. Klaudia Dadasiewicz z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.
W chwili zatrzymania Radosław J. był trzeźwy, co potwierdziło badanie alkomatem. Pobrano mu jednak krew do badań toksykologicznych, które mają wykazać, czy znajdował się pod wpływem innych substancji. Ich wyniki będą znane w późniejszym terminie.
Nowe informacje w sprawie wniosły również relacje sąsiada podejrzanego, który od lat obserwował sytuację w tej rodzinie. W rozmowie z Onetem opisał on narastający konflikt między 49-latkiem a jego rodzicami, szczególnie ojcem.
– Chodziło o kasę. Uważał, że ojciec oszukał go na jego firmie transportowej, kiedy on siedział w więzieniu. Dlatego miał zbankrutować – mówił sąsiad.
Jak dodał, mężczyzna miał z czasem popaść w izolację i problemy psychiczne.
– Ten konflikt poszedł tak daleko, że uważał, że matka go chce otruć, a ojciec chce go zastrzelić – relacjonował rozmówca Onetu, wskazując także na depresję i zażywanie leków psychotropowych.
Te wątki, jak zapowiada prokuratura, będą szczegółowo analizowane w toku śledztwa. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kodeksu karnego, za zabójstwo dwóch osób Radosławowi J. może grozić kara dożywotniego pozbawienia wolności. Śledczy podkreślają, że to dopiero początek postępowania, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tej dramatycznej sprawy.
