Profiler o szczątkach znalezionych 300 m od domu Jowity Zielińskiej. „Nic mi nie zrobicie”
W lesie w Lisinach znaleziono ludzkie szczątki. Śledczy sprawdzają, czy należą do zaginionej Jowity Zielińskiej. Sprawa może rzucić nowe światło na zagadkę jej roweru, który odnaleziono kilka kilometrów od domu. Ten trop od początku budził wiele pytań. Teraz prokuratura czeka na wyniki badań DNA. Głos zabrał także profiler.
Ludzkie szczątki w Lisinach. Znalezisko 300 metrów od domu Jowity Zielińskiej
Do odkrycia doszło w sobotę 18 lipca 2026 roku na zalesionym terenie w miejscowości Lisiny w powiecie rypińskim. Dwaj mężczyźni przebywający w lesie zauważyli wystające z ziemi ludzkie kości i powiadomili policję.
Z informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Rypinie wynika, że zgłoszenie wpłynęło dokładnie o godz. 19.29. Skierowany na miejsce patrol potwierdził, że na wskazanym terenie znajdują się ludzkie szczątki.
Podczas oględzin funkcjonariusze zauważyli kości leżące na powierzchni ziemi. W pobliskim zagłębieniu odnaleziono także kolejne fragmenty szkieletu oraz częściowo przysypaną ziemią odzież. Wstępne ustalenia wskazują, że mogą to być szczątki kobiety.
Ze względu na charakter znaleziska na miejsce wezwano prokuratora dyżurnego oraz funkcjonariuszy laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Zabezpieczone kości, ubrania i pozostałe ślady zostały przekazane do szczegółowych badań.
Policja potwierdziła, że prowadzone działania mają przede wszystkim ustalić tożsamość zmarłej osoby. Mundurowi nie ujawniają jednak szczegółów dotyczących stanu szczątków ani wstępnych wniosków z oględzin, powołując się na dobro postępowania.
Lokalizacja znaleziska od początku skierowała uwagę śledczych na sprawę Jowity Zielińskiej. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa we Włocławku, szczątki znajdowały się około 300 metrów od domu kobiety, która zaginęła w tej okolicy dwa lata wcześniej.
Jowita Zielińska zniknęła 6 lipca 2024 roku. Tego dnia wracała rowerem z pracy do miejsca zamieszkania w Lisinach. Kobieta była widziana podczas drogi do domu, jednak nigdy do niego nie dotarła i od tamtej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną.
Przez kolejne miesiące nie odnaleziono żadnego bezpośredniego śladu pozwalającego ustalić, co wydarzyło się na ostatnim odcinku jej trasy. Jedynym przedmiotem należącym do zaginionej, który udało się później odnaleźć, był jej rower.
Zobacz także: Robert Lewandowski powitany w Chicago. Wyjątkowe zdjęcie
Rower znaleziony kilka kilometrów dalej. Czy ten trop zmylił poszukiwania?
Zielony rower Jowity Zielińskiej znaleziono 10 sierpnia 2024 roku w rejonie miejscowości Wierzchowiska. Jednoślad znajdował się około 4–5 kilometrów od miejsca zaginięcia i domu kobiety.
Rower stał w lesie, oparty o drzewo. Nie nosił widocznych śladów zniszczenia, a miejsce jego odnalezienia miało być terenem, z którym zaginiona nie była na co dzień związana. Znalezisko uznano wówczas za najważniejszy ślad w całej sprawie.
Od początku pojawiały się pytania, czy Jowita Zielińska sama dotarła rowerem do Wierzchowisk. Brano również pod uwagę możliwość, że jednoślad został przeniesiony i pozostawiony w lesie przez inną osobę, aby skierować działania poszukiwawcze z dala od właściwego miejsca zaginięcia.
Policjanci nie ustalili jednak jednoznacznie, czy rower znajdował się w Wierzchowiskach od 6 lipca, czy został tam podrzucony dopiero później. Brak rozstrzygnięcia sprawił, że jednoślad pozostawał zarówno ważnym dowodem, jak i jednym z najbardziej zagadkowych elementów postępowania.
Odnalezienie szczątków około 300 metrów od domu Jowity Zielińskiej ponownie skierowało uwagę na ten trop. Jeżeli badania DNA potwierdzą, że kości należą do zaginionej, śledczy będą musieli wyjaśnić, dlaczego jej rower znajdował się kilka kilometrów dalej.
Znaczenie tego pytania jest szczególne, ponieważ okolice Lisin były wielokrotnie sprawdzane podczas szeroko zakrojonych poszukiwań. W działaniach uczestniczyli policjanci z Rypina i Bydgoszczy, a także funkcjonariusze z Łodzi, Poznania oraz Komendy Głównej Policji.
Teren przeszukiwali również strażacy, ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i przewodnicy z psami tropiącymi. Kontrolowano lasy, jeziora, tereny podmokłe oraz pustostany. W akcje włączali się także bliscy zaginionej i mieszkańcy regionu.
Teściowie Jowity Zielińskiej podkreślają, że okolica, w której znaleziono kości, była wcześniej sprawdzana. Ich zdaniem trudno zrozumieć, dlaczego podczas wcześniejszych działań nie natrafiono tam na żaden ślad.
– Tyle osób to sprawdzało, to był teren, w którym od początku były prowadzone działania. I wtedy nie natrafiono na żaden ślad? – pytają teściowie Jowity Zielińskiej w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz.
Według nieoficjalnych ustaleń redakcji Eska śledczy rozważają obecnie również hipotezę, że szczątki mogły zostać umieszczone w lesie później. Jednym z analizowanych argumentów ma być płytkie położenie kości, które wystawały z gleby, mimo że wcześniej przez ten obszar przechodziły zespoły poszukiwawcze i psy tropiące.
Ta wersja nie została jednak oficjalnie potwierdzona przez policję ani prokuraturę. Na obecnym etapie nie wiadomo, jak długo szczątki znajdowały się w miejscu odnalezienia ani czy ich położenie ma związek z odnalezionym w Wierzchowiskach rowerem.
Profiler kryminalny w rozmowie z dziennikarzem „Super Expressu” twierdzi, że “morderca mógł z premedytacją porzucić ciało w tak wyeksponowanym miejscu, manifestując w ten sposób swoją bezkarność. „Nic mi nie zrobicie””.
Czytaj też: Szykuje się rewolucja w PiS? Na Nowogrodzkiej seria spotkań, pojawiło się ultimatum
Badania DNA i sekcja zwłok. Prokuratura ustala tożsamość kobiety
Prokuratura Okręgowa we Włocławku ocenia, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż odnalezione szczątki należą do Jowity Zielińskiej. Nie jest to jednak jeszcze formalne potwierdzenie tożsamości.
– Z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że znalezione szczątki należą do poszukiwanej Jowity Z. Zaplanowano sekcję zwłok, która zostanie przeprowadzona w Bydgoszczy. Szczątki znaleziono w odległości 300 metrów od domu zaginionej. Będziemy musieli przeprowadzić badania DNA, aby ostatecznie potwierdzić tożsamość osoby. Prowadzone jest intensywne śledztwo w tej sprawie – powiedziała Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku, w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz.
Kluczowe znaczenie będą miały analizy genetyczne materiału pobranego ze szczątków. Ich wyniki zostaną porównane z materiałem pozwalającym potwierdzić lub wykluczyć pokrewieństwo z rodziną zaginionej.
Według informacji przekazanych redakcji Eska rezultaty badań DNA mogą być znane za około dwa lub trzy tygodnie. Dopiero po ich uzyskaniu prokuratura będzie mogła oficjalnie podać tożsamość zmarłej osoby.
Równolegle zaplanowano sekcję zwłok w Bydgoszczy. Badanie ma pomóc w ustaleniu okoliczności śmierci, choć na obecnym etapie śledczy nie informują, czy stan zachowania szczątków pozwoli odpowiedzieć na wszystkie najważniejsze pytania.
Do czasu zakończenia ekspertyz nie wiadomo również, czy odzież odnaleziona w zagłębieniu terenu należała do tej samej osoby. Wszystkie zabezpieczone elementy mają zostać poddane odrębnej analizie.
Rodzina Jowity Zielińskiej nadal czeka na oficjalne potwierdzenie. Bliscy przyznają, że są przygotowani na bolesną informację, ale wciąż mają nadzieję, że szczątki należą do innej osoby.
– My chcielibyśmy, aby Jowita żyła, chcielibyśmy, aby się okazało, że to nie Jowita została odnaleziona, niemniej jednak zdajemy sobie sprawę, ze może okazać się prawdą, że to właśnie ona – powiedzieli teściowie zaginionej w rozmowie z TVP3 Bydgoszcz.
Śledztwo ma teraz wyjaśnić nie tylko tożsamość kobiety i okoliczności jej śmierci. Jednym z najważniejszych wątków pozostanie także rower odnaleziony w Wierzchowiskach oraz odpowiedź na pytanie, czy miejsce jego porzucenia od początku prowadziło poszukiwania w niewłaściwym kierunku.
