Prof. Kaczmarek-Śliwińska o zbiórce Łatwogangu: "Cyfrowe narzędzia zmieniają dobroczynność"
Dziewięciodniowa transmisja zorganizowana w zwykłej kawalerce przez internetowego twórcę o pseudonimie Łatwogang zakończyła się historycznym wynikiem finansowym. Na konto Fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci zmagające się z nowotworami, wpłacono łącznie ponad 251 milionów złotych. Akcja, która zrodziła się jako spontaniczne wyzwanie po premierze charytatywnego utworu rapera Bedoesa 2115, zrealizowała wynik zbliżony do finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy bez wielkich koncertów i sztabów wolontariuszy na ulicach. To wywołało ogólnopolską dyskusję, czy jesteśmy świadkami narodzin nowego modelu dobroczynności. Skomentowała to dla nas prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, doradczyni i trenerka w obszarze budowy wizerunku, relacji z mediami, konstruowania strategii oraz zarządzania sytuacjami kryzysowymi.
- Wirtualny stream przyniósł historyczny rekord polskiego internetu – przekroczono barierę 251 milionów złotych na wsparcie onkologii dziecięcej
- Zjawisko w całości bazowało na narzędziach cyfrowych i nieprzerwanej transmisji na żywo, przyciągając setki tysięcy młodych widzów
- Zmianę pokoleniową w podejściu do działań charytatywnych skrupulatnie analizuje profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Monika Kaczmarek-Śliwińska, ekspertka ds. komunikacji społecznej
Autentyczność i zaangażowanie w cyfrowej rzeczywistości
Bezprecedensowy sukces akcji pomocowej w całości zależał od zaangażowania zorganizowanej społeczności internetowej. W tej innowacyjnej formule filantropii kluczową rolę odegrały przede wszystkim:
- wytrzymałość formy – ciągła, nieprzerwana transmisja na żywo trwająca przez pełne dziewięć dni,
- oddolny charakter – dołączenie największych postaci internetu, sportu i muzyki, takich jak chociażby Dawid Podsiadło czy Julia Wieniawa, którzy wpłacali gigantyczne kwoty i brali aktywny udział w wyzwaniach przed kamerą,
- bezpośrednia interakcja – brak sztywnego, telewizyjnego scenariusza, co skracało dystans między organizatorem a odbiorcami.
Zjawisko to poddała analizie doktor habilitowana Monika Kaczmarek-Śliwińska, profesor na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Badaczka wskazuje na fundamentalny czynnik wizerunkowy, który pchnął setki tysięcy internautów do finansowego wsparcia:
- Akcja przyciągnęła odbiorców, ponieważ zobaczyli oni autentyczność – przekaz płynący z serca, zaangażowanie, wysiłek, starania, otwartość, działanie ponad podziałami, a pewnie nawet wbrew podziałom.
Jak zauważa profesor Monika Kaczmarek-Śliwińska, nowoczesne i zdigitalizowane modele zaangażowania w żadnym stopniu nie przekreślają wartości starszych, głęboko ugruntowanych metod prowadzenia zbiórek publicznych:
- To dowód, że środki można zbierać na różne sposoby. W zależności od grupy docelowej obie formy mogą przynieść sukces. Najważniejsze, aby nie dyskredytować tego, że komuś się chce pomagać.
Transformacja z jednorazowej akcji w długofalowy proces
Suma zgromadzona przez sieć influencerów rodzi naturalne porównania do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której ostatni finał w 2026 roku wygenerował kwotę przekraczającą 263 miliony złotych. Wielu analityków mediów społecznościowych zastanawiało się otwarcie, czy dziewięciodniowy viralowy stream ma realny potencjał, aby wyznaczyć nowy standard charytatywności na kolejne dekady.
Specjalistka z dziedziny relacji publicznych z Uniwersytetu Warszawskiego wprost zdefiniowała różnicę pomiędzy spontanicznym ruchem w internecie a instytucjonalną machiną pomocową, kładąc nacisk na kwestię przyszłych wyzwań strukturalnych:
- Oczywiście, że taka szansa zawsze istnieje, może stać się WOŚP-em nowego pokolenia, tyle że jednorazowa akcja musi przejść w zorganizowany proces. Wymaga to konsekwencji, organizacji, nawet jeśli wydaje nam się, że to wszystko wygląda chaotycznie czy przypadkowo.
Próba przekucia internetowego fenomenu w coroczne, cykliczne wydarzenie będzie wymagała najwyższego poziomu transparentności i systematyczności. Utrzymanie uwagi widzów przy kolejnej edycji postawi przed twórcami nowe cele:
- Tym bardziej że organizacja kolejnej akcji niesie już pewne oczekiwania zarówno ze strony odbiorców-darczyńców, jak i samych organizatorów.
Nowoczesne formaty wpłat a budowa lokalnych społeczności
Osiągnięcie zawrotnego wyniku bazowało w dużej mierze na zautomatyzowanych procesach płatności, które perfekcyjnie dopasowały się do codziennych nawyków młodej grupy docelowej. Badaczka Uniwersytetu Warszawskiego postrzega ten aspekt technologiczny jako główną przewagę dzisiejszych inicjatyw internetowych:
- Z pewnością akcja Łatwoganga bardziej trafia w dzisiejsze realia, bo nawet jeśli sama forma nie jest zrozumiała dla wszystkich, to sposób dokonania wpłaty już raczej tak. Trudno jest dziś porównywać jednorazowy zryw z akcją wieloletnią.
Tradycyjne inicjatywy charytatywne, koordynowane przez takie osoby jak chociażby Jerzy Owsiak, tworzą jednak wartość dodaną w postaci fizycznego kapitału społecznego, którego współczesne algorytmy mediów społecznościowych wciąż nie są w stanie w pełni zasymulować:
- Łatwogang z pewnością wygenerował mega zaangażowanie, natomiast nie ma szans przy takiej organizacji na tworzenie społeczności lokalnych, które gromadzą się wokół wspólnego celu. Wszystko więc zależy od celów i możliwości.
Ostatecznie obie ścieżki i modele zbiórek służą dobru polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozbudowa cyfrowych form pomocy poszerza zakres odpowiedzialności społecznej i zachęca zupełnie nowe grupy wiekowe do wejścia w świat filantropii. Monika Kaczmarek-Śliwińska podsumowuje tę rynkową ewolucję jako zjawisko jednoznacznie korzystne:
- Natomiast świetnie, że mamy czasy, w których sposoby i formy zaangażowania pomocowego są różnorodne. Ważne jest, abyśmy uczyli się pomagania.
Źródło: Goniec.pl