Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Czarne chmury nad ministrą zdrowia. Liderzy koalicji zdecydują o jej losie
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 06.07.2026 22:41

Czarne chmury nad ministrą zdrowia. Liderzy koalicji zdecydują o jej losie

Czarne chmury nad ministrą zdrowia. Liderzy koalicji zdecydują o jej losie
Fot. Anita Walczewska / East News

Liderzy koalicji rządzącej spotkają się w poniedziałek wieczorem, by omówić kryzys wokół ochrony zdrowia. Jak ustalił Onet, w trakcie rozmów może rozstrzygnąć się polityczna przyszłość ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Szefowa resortu może stracić stanowisko w związku z aferą w jednym z warszawskich szpitali.

Skandal w Szpitalu Południowym

Źródłem kryzysu są doniesienia o nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym. Kanał Zero oraz inne media ujawniły, że Dawid Kacprzyk, lekarz bez specjalizacji i były radny Koalicji Obywatelskiej, pełnił funkcję koordynatora tamtejszego oddziału ratunkowego i w 2025 roku zarobił ponad 1,6 miliona złotych. Według doniesień na kierowanym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani poza kolejnością, w ramach tzw. saloniku VIP.

Po wybuchu afery Kacprzyk stracił pracę w szpitalu, zrezygnował z członkostwa w KO, zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus i zwrócił placówce część pieniędzy. O nieprawidłowościach na oddziale mówił m.in. były ordynator i sygnalista, doktor Emil Jędrzejewski, który złożył w tej sprawie zeznania przed prokuraturą. Sprawa wywołała szerokie oburzenie i zmusiła premiera Donalda Tuska do reakcji.

Ultimatum Tuska i słabnąca pozycja ministry

Podczas piątkowego wystąpienia Tusk zapowiedział likwidację „saloników VIP", zeszytów z nazwiskami uprzywilejowanych pacjentów oraz kominów płacowych. Zażądał od ministry zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia rekomendacji naprawczych do wtorku, a w razie ich braku zapowiedział decyzje personalne w środę.

Premier bronił kompetencji ministry, ale postawił twardy warunek. 

„Jej kompetencje są niepodważalne. Natomiast czy starczy jej siły, determinacji, takiej przebojowości, najbliższe dni pokażą" – powiedział. 

Formalnie Sobierańska-Grenda wciąż ma więc szansę na utrzymanie stanowiska, jednak z politycznego punktu widzenia jej pozycja jest coraz trudniejsza.

Cała sytuacja jest o tyle paradoksalna, że Sobierańska-Grenda miała być symbolem odpolitycznienia ochrony zdrowia. Powołując ją w lipcu ubiegłego roku w miejsce Izabeli Leszczyny, Tusk podkreślał, że resort obejmuje fachowiec, a nie polityk. Dziś ten atut obraca się przeciwko niej, bo w kluczowym momencie kryzysu to premier, a nie ministra, stał się główną twarzą rządowej polityki zdrowotnej.

Czarne chmury nad ministrą zdrowia. Liderzy koalicji zdecydują o jej losie
Donald Tusk | Anita Walczewska / East News

Spór wewnątrz koalicji

Rozmówcy Onetu z kręgów rządowych prezentują skrajne oceny co do dymisji szefowej resortu. 

„Byłbym zdziwiony, gdyby Tusk jej nie wyrzucił" – mówi jeden z polityków obozu władzy. 

Inny tonuje jednak nastroje. 

„To była osobista decyzja premiera, więc byłbym zdziwiony, gdyby tak łatwo zrzucił ją z sań" – ocenia. 

Na odejście ministry naciska Nowa Lewica, która od początku krytykowała przyjęty przez Tuska model obsady resortu.

Koalicjanci spierają się także o odpowiedzialność prezesa NFZ Filipa Nowaka. Jego dymisji domagał się wicepremier Krzysztof Gawkowski, co nie spotkało się z aprobatą premiera. 

„Szef NFZ to człowiek odziedziczony po rządach PiS. Politycznie jego dymisja jest bezbolesna, ale Gawkowski ukradł Donaldowi show, bo on sam chciał go wywalić i nie potrzebował do tego inspiracji koalicjanta" – ocenia jeden z polityków KO.

Giełda nazwisk następców

W kuluarach sejmowych ruszyła giełda nazwisk możliwych następców Sobierańskiej-Grendy. Wymienia się Bartosza Arłukowicza, wiceprzewodniczącego KO i europosła, który kierował już tym resortem, oraz Jakuba Szulca, wiceszefa NFZ i byłego wiceministra zdrowia. Na liście pojawił się też generał Grzegorz Gielerak, szef Wojskowego Instytutu Medycznego. 

„On od dawna jest chętny i pojawiał się w spekulacjach na ten temat już za rządów PiS. Wojskowy to nie byłby zły trop" – ocenia doświadczony parlamentarzysta KO.

Kandydaturę generała obciąża jednak historia z czasów rządów PiS, gdy dał się sfotografować, osobiście przywożąc Jarosławowi Kaczyńskiemu kule po operacji kolana. Gielerak tłumaczył później, że jego relacje z prezesem PiS sięgają okresu, gdy pomagał w opiece nad jego matką Jadwigą Kaczyńską. Ostateczny kierunek zmian personalnych zależy od wyniku poniedziałkowych rozmów liderów koalicji.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji