Pietuszewski zachwycił ekspertów, młoda gwiazda w centrum sporu. Kłótnia w studiu po meczu z Albanią
Polska pokonała Albanię 2:1, ale to debiut 17-letniego Oskara Pietuszewskiego stał się głównym tematem pomeczowych dyskusji. Jak pokazały kamery Polsat Sport, w studiu doszło do ostrej kłótni o przyszłość młodego talentu z FC Porto. Tomasz Hajto stanął w żarliwej obronie nastolatka, wywołując poruszenie wśród pozostałych komentatorów.
- Odwrócenie losów meczu i „wejście smoka”
- Talent, który podzielił studio telewizyjne
- „Cojones” i nieuchronna zmiana warty
- Chłodna głowa czy wielka szansa w finale?
Odwrócenie losów meczu i „wejście smoka”
Biało-Czerwoni nie mieli łatwego wieczoru, schodząc na przerwę przy wyniku 0:1 dla Albanii. Wszystko zmieniło się w drugiej połowie, gdy selekcjoner Jan Urban zdecydował się na odważny ruch i wpuścił na boisko 17-letniego Oskara Pietuszewskiego. Energia młodego skrzydłowego szybko udzieliła się reszcie zespołu, co zaowocowało bramkami Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego.
Wygrana 2:1 otworzyła Polsce drogę do finałowego starcia ze Szwecją, którego stawką jest wyjazd na mundial. Jak zauważył w programie „Futbol Cast” Tomasz Hajto, to właśnie młody debiutant „ruszył trybuny po fatalnej pierwszej połowie”, stając się iskrą, której polska drużyna potrzebowała w tym trudnym momencie. Atmosfera na stadionie wyraźnie odmieniła się po wejściu nastolatka z FC Porto.
Talent, który podzielił studio telewizyjne
Sukces na boisku szybko zszedł na dalszy plan w obliczu emocjonalnej debaty ekspertów Polsat Sport. Tomasz Hajto nie krył irytacji zachowawczym podejściem swoich rozmówców, Romana Kołtonia i Przemysława Pawlaka, zarzucając im nieuzasadnione gaszenie entuzjazmu wokół Pietuszewskiego.
„Umniejszasz mu! W końcu będziemy może mieli nowego Włodka Lubańskiego” – grzmiał Hajto.
Były reprezentant Polski przekonywał, że wytykanie braku doświadczenia 17-latkowi jest „typowo polskie” i szkodliwe dla rozwoju młodych graczy.
Według relacji ze studia, Hajto domagał się, by zamiast chłodnej kalkulacji, „nakręcić się pozytywnie” na sukces chłopaka, który już teraz pokazuje jakość w barwach FC Porto, zdobywając bramki i asysty w lidze portugalskiej.
„Cojones” i nieuchronna zmiana warty
W trakcie wymiany zdań Hajto podkreślał, że odwaga Pietuszewskiego to coś, czego reprezentacja potrzebuje przed nadchodzącym pożegnaniem z obecnymi liderami.
„Gość ma cojones. […] Chcę, żeby ten młody strzelał bramki, bo za chwilę nie będzie Roberta Lewandowskiego” – argumentował ekspert.
Jego zdaniem Pietuszewski nie jest tylko chwilowym zastępstwem, ale realną nadzieją na przyszłość polskiego ataku. Hajto porównał go nawet do hiszpańskiej gwiazdy, Lamine’a Yamala, apelując o stworzenie nastolatkowi przestrzeni do bycia „naszym własnym polskim Jamalem”.
Zgodnie z jego opinią, 17-latek udowodnił, że jest gotowy brać na siebie ciężar gry, mimo młodego wieku i ogromnej presji wyniku.
Chłodna głowa czy wielka szansa w finale?
Nie wszyscy podzielali jednak bezgraniczny optymizm Tomasza Hajty. Roman Kołtoń, powołując się na słowa trenera Jana Urbana, studził emocje, przypominając, że Pietuszewski otrzymał szansę głównie ze względu na kadrowy „pożar” i liczne absencje. W programie „Futbol Cast” padły ostrzeżenia, że robienie z 17-latka zbawcy narodu może stać się „przekleństwem polskiej piłki”.
Sugerowano, że zgodnie z planem szkoleniowym zawodnik powinien być wprowadzany do drużyny narodowej stopniowo, by uniknąć przedwczesnego wypalenia. Teraz uwaga wszystkich skupia się na Sztokholmie, gdzie Polska zagra ze Szwecją. Selekcjoner Jan Urban musi zdecydować, czy posłuchać głosu intuicji i entuzjazmu kibiców, czy postawić na bezpieczniejszy wariant.
Jak podaje PZPN, ostateczny skład na najważniejszy mecz sezonu poznamy tuż przed pierwszym gwizdkiem.