Ostatni rajd legendy. Nie żyje Robert Mucha, ikona polskiej motoryzacji
Świat polskiego motorsportu pogrążył się w żałobie po nagłej śmierci Roberta Muchy, legendarnej postaci rajdów i ikony okresu PRL. Informację o odejściu wybitnego kierowcy przekazał w poruszającym wpisie na Facebooku dziennikarz Patryk Mikiciuk, żegnając swojego wieloletniego przyjaciela. Sportowiec, który rozsławił polską motoryzację na arenie międzynarodowej, zmarł w wieku 83 lat podczas pobytu na wakacjach.
- Tragedia na rajskiej plaży
- Ikona polskiego motorsportu
- Człowiek o wielkim sercu
- Dziedzictwo i działalność biznesowa
Tragedia na rajskiej plaży
Robert Mucha odszedł w wyjątkowo smutnych okolicznościach podczas urlopu na karaibskiej wyspie St. Martin. Jak informują media, były rajdowiec zasłabł nagle w trakcie spaceru po plaży, a mimo natychmiastowej pomocy ratowników jego życia nie udało się uratować.
Odejście sportowca w tak malowniczym, a jednocześnie odległym miejscu, wstrząsnęło nie tylko jego najbliższymi, ale także rzeszą fanów motoryzacji w Polsce. Choć od wielu lat na stałe mieszkał w Kanadzie, to właśnie tam, w Toronto, odbędą się ostateczne uroczystości pogrzebowe, kończąc historię człowieka, który kochał życie i podróże do samego końca.
Ikona polskiego motorsportu
Kariera Roberta Muchy była nierozerwalnie związana z historią warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych oraz legendarnym Polskim Fiatem 125p. Jego największym i najbardziej spektakularnym sukcesem było zwycięstwo w swojej klasie podczas prestiżowego Rajdu Monte Carlo w 1972 roku, co do dziś pozostaje jednym z najważniejszych osiągnięć w dziejach polskiego sportu motorowego.
Swoją drogę za kierownicą zaczynał od startów poczciwą Syreną, by z czasem stać się kluczowym kierowcą testowym FSO i zdobywcą „Złotej Kierownicy”. Był postacią nietuzinkową, której talent i odwaga budziły powszechny podziw zarówno na trasach rajdowych, jak i w całym kraju.
Człowiek o wielkim sercu
W mediach społecznościowych Roberta Muchę pożegnał Patryk Mikiciuk, który poznał rajdowca podczas realizacji programu „Legendy PRL-u”. Dziennikarz podkreślił, że Mucha był nie tylko wybitnym sportowcem, ale przede wszystkim człowiekiem o gigantycznym sercu, który z pasją potrafił opowiadać o przeszłości. Choć sytuacja polityczna zmusiła go do wyjazdu z Polski w szczycie kariery, nigdy nie zapomniał o ojczyźnie i regularnie ją odwiedzał, pielęgnując dawne znajomości. Był osobą, na którą zawsze można było liczyć, a jego niezmienny optymizm sprawiał, że zjednywał sobie ludzi w każdym wieku. Współpraca zawodowa szybko przerodziła się w szczerą przyjaźń.
“Był człowiekiem o niezwykłych talentach, potrafił pomóc dosłownie w każdej sprawie. Zawsze można było na niego liczyć. Do końca kochał motoryzację. I kochał pięknie żyć. To był zaszczyt móc się z Tobą przyjaźnić.” - Przekazał Patryk Mikiciuk.
Dziedzictwo i działalność biznesowa
Po zakończeniu aktywnej kariery sportowej Robert Mucha nie zwolnił tempa, odnajdując się w świecie międzynarodowego biznesu oraz dyplomacji. Przez lata angażował się w projekty promujące polską myśl techniczną, a nawet podejmował próby sprowadzenia do kraju wielkich zagranicznych marek motoryzacyjnych, jak Chrysler. Pozostawił po sobie nie tylko liczne trofea, ale przede wszystkim legendę kierowcy, który potrafił wycisnąć maksimum możliwości z rodzimych konstrukcji na najtrudniejszych trasach Europy. Jego postać na zawsze pozostanie symbolem złotej ery polskich rajdów, inspirując kolejne pokolenia zawodników marzących o sukcesach na miarę historycznego triumfu w Monte Carlo sprzed lat.