Mejza nie wytrzymał. Wraca sprawa groźnej wpadki posła
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Mejza podjął decyzję w sprawie swojego immunitetu. Sprawa ma związek z głośnym zdarzeniem drogowym z jego udziałem. W rozmowie z reporterem RMF FM zdradził szczegóły.
- Kontrowersyjne zdarzenie
- Wyjaśnienia polityka
- Kolejna deklaracja
Kontrowersyjne zdarzenie
W połowie października 2025 r. Mejza został zatrzymany na drodze ekspresowej S3 koło Polkowic za prowadzenie z prędkością około 200 km/h na odcinku, gdzie dozwolona prędkość wynosiła 120 km/h. Poseł odmówił przyjęcia mandatu, zasłaniając się immunitetem poselskim, co wywołało szerokie kontrowersje i falę krytyki w mediach i środowisku politycznym.

Fot.Wojciech Olkusnik/East News
Wyjaśnienia polityka
W rozmowie z radiem RMF FM Łukasz Mejza odniósł się do powodów, dla których dotąd nie doszło do formalnego zrzeczenia się immunitetu, mimo wcześniejszych deklaracji. Tłumaczył, że — jego zdaniem — procedura nie została uruchomiona.
Formalnie, żeby zrzec się immunitetu, musi pojawić się wniosek, a on się nie pojawił
stwierdził poseł.
Dziennikarz RMF FM zwrócił jednak uwagę, że wniosek w tej sprawie był po raz pierwszy wysłany już w listopadzie 2025 r. W odpowiedzi Mejza przyznał, że dopiero w trakcie rozmowy dowiedział się o tych działaniach.
Ja się teraz od pana redaktora o tym dowiedziałem
powiedział polityk.
Kolejna deklaracja
W dalszej części rozmowy Łukasz Mejza zapewniał, że nie unika odbierania korespondencji kierowanej do niego przez Kancelarię Sejmu. Podkreślał, że nie miał świadomości wysyłanych wcześniej dokumentów, a brak reakcji nie był — jak zaznaczał — działaniem celowym. Jednocześnie po raz kolejny zadeklarował gotowość poniesienia konsekwencji prawnych związanych z październikowym zdarzeniem.
Więc zrzekam się immunitetu
oświadczył.