Nocny wpis z Waszyngtonu. USA otwarcie popiera decyzję prezydenta Nawrockiego
Jeden krótki wpis opublikowany w środku nocy wystarczył, by wywołać falę politycznych komentarzy w Polsce i poza jej granicami. Reakcja przedstawiciela jednego z najważniejszych sojuszników Warszawy nadała nowy wymiar decyzji podjętej kilka dni wcześniej przez głowę państwa.
- Co napisał ambasador USA i dlaczego to ważne
- Spór o ustawę cyfrową – o co naprawdę chodzi
- Skutki polityczne i geopolityczne dla Polski
Co napisał ambasador USA i dlaczego to ważne
W nocy z 14 na 15 stycznia ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Tom Rose, zamieścił w mediach społecznościowych wpis, który natychmiast odbił się szerokim echem w świecie polityki i dyplomacji. Jego słowa były nie tylko wyraziste, ale też wyjątkowo jednoznaczne – co w dyplomacji zdarza się rzadko.
Amerykański dyplomata otwarcie pochwalił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, podkreślając, że zawetowanie unijnej ustawy cyfrowej było krokiem w obronie konkurencyjności i innowacyjności. W swoim komentarzu Rose wskazał, że nadmierne regulacje wprowadzane przez Unię Europejską mogą w praktyce tłumić rozwój nowych technologii i ograniczać swobodę działania firm, szczególnie tych, które próbują konkurować na rynkach międzynarodowych.
Wpis nie był zwykłą kurtuazyjną wypowiedzią. Ambasador jasno zarysował wizję gospodarki cyfrowej, w której to przedsiębiorczość i możliwość skalowania biznesu mają decydować o sile państwa, a nie gęsta sieć przepisów i nadzoru. W tym kontekście poparcie dla decyzji polskiego prezydenta było sygnałem, że Waszyngton widzi w Polsce potencjalnego partnera w sporze o przyszłość regulacji technologicznych w Europie.

Spór o ustawę cyfrową – o co naprawdę chodzi
Sednem całej sprawy jest unijna ustawa o usługach cyfrowych, znana jako Digital Services Act (DSA). Jej celem jest uporządkowanie przestrzeni internetowej, zwiększenie odpowiedzialności platform za publikowane treści oraz wprowadzenie mechanizmów walki z dezinformacją, nadużyciami i nielegalnymi materiałami.
W praktyce jednak DSA oznacza także znaczące rozszerzenie kompetencji instytucji nadzorczych oraz wprowadzenie nowych obowiązków dla firm technologicznych. Krytycy tych rozwiązań, w tym prezydent Nawrocki, argumentują, że takie przepisy mogą prowadzić do nadmiernej kontroli nad treściami w sieci oraz ograniczać wolność słowa i działalność biznesową.
Decyzja prezydenta o zawetowaniu krajowej implementacji tych przepisów była uzasadniana właśnie tymi obawami. Wskazywano, że pod pozorem ochrony użytkowników można stworzyć system administracyjnej kontroli nad internetem, w którym urzędnicy i regulatorzy zyskują ogromny wpływ na to, co jest dozwolone w przestrzeni publicznej online.
Dla zwolenników weta była to obrona konstytucyjnych wolności i suwerenności państwa. Dla jego przeciwników – ryzykowny krok, który może doprowadzić do konfliktu z instytucjami Unii Europejskiej i narazić Polskę na konsekwencje prawne.
Skutki polityczne i geopolityczne dla Polski
Nocny wpis ambasadora USA nadał tej sprawie nowy, międzynarodowy wymiar. Stany Zjednoczone od lat krytycznie patrzą na unijne regulacje dotyczące sektora technologicznego, zwłaszcza że najmocniejsi gracze w tej branży to amerykańskie firmy. Wsparcie dla decyzji polskiego prezydenta można więc odczytywać jako element szerszej rywalizacji między Waszyngtonem a Brukselą o kształt globalnego rynku cyfrowego.
Dla Polski oznacza to wejście w bardzo delikatną grę. Z jednej strony Warszawa jest członkiem Unii Europejskiej i ma obowiązek wdrażania jej prawa. Z drugiej – znajduje się w strategicznym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, które widzą w niej ważnego partnera w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Poparcie USA dla weta Nawrockiego wzmacnia pozycję prezydenta w wewnętrznym sporze, ale jednocześnie stawia rząd w trudnej sytuacji negocjacyjnej wobec Brukseli. Może to prowadzić do napięć na linii Warszawa–UE, a także do gorącej debaty o tym, jak daleko Polska powinna iść w obronie własnej wizji suwerenności regulacyjnej.
Jedno jest pewne: sprawa ustawy cyfrowej przestała być wyłącznie techniczną dyskusją o przepisach. Stała się symbolem większej batalii o to, czy Europa – i Polska w jej ramach – będzie budować swój cyfrowy porządek według własnych zasad, czy też stanie się polem starcia interesów globalnych potęg. Nocne słowa ambasadora USA sprawiły, że ta debata nabrała zupełnie nowej temperatury.
