Nieprawdopodobny gest Irańczyków. To stworzyli przy samej elektrowni
Irańskie i amerykańskie media informują o masowym poruszeniu ludności cywilnej w Teheranie i innych miastach kraju. Tysiące osób gromadzą się w strategicznych punktach w odpowiedzi na zbliżający się termin ultimatum wyznaczonego przez Biały Dom. Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta, a kanały dyplomatyczne pozostają zablokowane.
- Formowanie żywych tarcz
- Ostrzeżenie Donalda Trumpa
- Blokada linii dyplomatycznych
- Chaos decyzyjny w Teheranie
Formowanie żywych tarcz
Wokół elektrowni i mostów w całym Iranie formują się „żywe łańcuchy” złożone z cywilów. Jak relacjonuje Fox News oraz irańska telewizja państwowa, w akcji biorą udział tysiące osób, w tym kobiety i dzieci, które trzymając flagi narodowe, otaczają cele przyszłych ataków.
Teheran wykorzystuje te obrazy, by pokazać światu jedność narodu w obliczu zagrożenia atakiem.
To nasza ziemia i nasze prawo do energii, nie pozwolimy go sobie odebrać – skandowali demonstranci cytowani przez agencję Fars.
Gest ten ma w zamierzeniu powstrzymać ewentualne naloty, stawiając siły USA przed dylematem moralnym i prawnym. Eksperci podkreślają, że obecność ludności cywilnej w strefach przemysłowych czyni te miejsca celami o niezwykle wysokim ryzyku humanitarnym.
Ostrzeżenie Donalda Trumpa
Napięcie osiągnęło punkt krytyczny po publikacji prezydenta Donalda Trumpa w serwisie Truth Social, w której padły złowieszcze słowa o przyszłości regionu.
Dziś wieczorem zginie cała cywilizacja, która nigdy nie zostanie odbudowana. Nie chcę tego, ale to prawdopodobnie nastąpi – napisał amerykański przywódca.
Termin ultimatum wyznaczono na godzinę 20:00 czasu wschodniego (ET). Trump zapowiedział, że jeśli Iran nie przyjmie nowych warunków, celem staną się obiekty energetyczne i wodne.
Spotkało się to z natychmiastową reakcją organizacji międzynarodowych. Przypominają one, że ataki na infrastrukturę niezbędną do przeżycia ludności są jawnym naruszeniem Konwencji Genewskiej i mogą zostać zakwalifikowane jako zbrodnie wojenne. Waszyngton pozostaje jednak nieugięty w swojej retoryce „całkowitej presji”.
Blokada linii dyplomatycznych
Realizację scenariusza dyplomatycznego utrudnia fakt, że Iran całkowicie odciął się od bezpośrednich kontaktów z USA. Jak donosi „The Wall Street Journal”, powołując się na wysokiego rangą urzędnika, Teheran zamierza w ten sposób przekazać komunikat o całkowitym sprzeciwie wobec amerykańskich żądań.
Zerwanie komunikacji ma być sygnałem pogardy i braku zgody na dyktat Waszyngtonu – podają źródła dziennika.
Mediacje prowadzone przez Pakistan i Turcję stają się przez to wyjątkowo trudne, ponieważ brakuje bezpośredniego kanału do weryfikacji intencji obu stron.
Wysłannicy USA, w tym Steve Witkoff, starają się wypracować porozumienie przez pośredników, jednak czas do upływu terminu nieubłaganie ucieka, co potęguje ryzyko przypadkowej eskalacji zbrojnej.
Chaos decyzyjny w Teheranie
Dodatkowym czynnikiem destabilizującym jest niepewność co do tego, kto faktycznie sprawuje teraz władzę w Iranie. Z poufnej notatki wywiadowczej wynika, że Najwyższy Przywódca, ajatollah Mojtaba Chamenei, jest nieprzytomny i „niezdolny do podejmowania jakichkolwiek decyzji”.
Przejął on stery po śmierci ojca, Alego Chameneia, który zginął w lutowych uderzeniach przypisywanych Izraelowi i USA.
W Teheranie panuje obecnie próżnia decyzyjna, co czyni sytuację nieprzewidywalną – oceniają autorzy dokumentu.
Nie wiadomo, czy rozkazy dotyczące mobilizacji cywilów i wojska wydaje Korpus Strażników Rewolucji, czy inna nieformalna grupa wpływów. Brak jasnego ośrodka władzy sprawia, że jakiekolwiek próby negocjacji ostatniej szansy stoją pod znakiem zapytania, a świat z niepokojem wyczekuje godziny granicznej.