Dziecko nie żyje Żródło: Pixabay.com Henryk Niestrój

Nie żyje maleńki Szymek. Po 4 latach zapadł wyrok

29 Kwiecień 2021 Monika MajkoMonika Majko

Do tragedii doszło 21 czerwca 2017 roku w Białogardzie w województwie zachodniopomorskim. 5-letni Szymon bawił się na podwórku pod nadzorem swojego taty, jednak w pewnym momencie chłopiec zniknął mężczyźnie z oczu. Dziecko wpadło do nieczynnej studzienki kanalizacyjnej i zmarło wskutek odniesionych obrażeń. Po latach rodzice 5-latka przeżyli kolejny cios.

Krzysztof Stąporowski natychmiast rzucił się na ratunek synowi, jednak nie zdołał uratować dziecka. Wkrótce po tragicznym wypadku przed sądem rozpoczęła się sprawa przeciw Ewelinie S., naczelniczce wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w Białogardzie. 28 kwietnia 2021 roku zapadł ostateczny wyrok, który wstrząsnął ojcem 5-letniego Szymona.

Dziecko wpadło do nieczynnej studzienki kanalizacyjnej

5-letni Szymon był oczkiem w głowach Magdaleny i Krzysztofa Stąporowskich z Białogardu. 21 czerwca 2017 roku dziecko bawiło się na dworze pod nadzorem swojego taty. Gdy mężczyzna zauważył, że syn zniknął mu z oczu, natychmiast ruszył na poszukiwania dziecka.

Mężczyzna znalazł chłopca w nieczynnej studzience kanalizacyjnej i natychmiast rzucił się dziecku na ratunek. Pomimo podjęcia reanimacji i wezwania pomocy medycznej, nie udało się jednak uratować życia 5-latka. Dla rodziców Szymona śmierć syna była ogromnym ciosem.

Sprawa trafiła do prokuratury, która rozpoczęła dochodzenie w sprawie narażenie dziecka przez rodziców na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, czego konsekwencją było nieumyślne spowodowanie jego śmierci.

Ekspertka ujawnia, gdzie najłatwiej zarazimy się koronawirusem po poluzowaniu obostrzeńEkspertka ujawnia, gdzie najłatwiej zarazimy się koronawirusem po poluzowaniu obostrzeńCzytaj dalej

Rodzice chłopca tłumaczyli, że nie mieli wiedzy o istnieniu nieczynnej studzienki kanalizacyjnej, do której wpadł ich syn. Podkreślali, że gdyby byli świadomi zagrożenia, sami zasypaliby dziurę, nie czekając na to, aż zrobi to urząd miasta. O śmierć swojego dziecka państwo Stąporowscy obwiniają więc urzędników.

Matka chłopca została wkrótce uniewinniona, a postępowanie wobec Krzysztofa Stąporowskiego czasowo umorzono. Przed sądem toczyła się jednak również sprawa przeciwko Ewelinie S., naczelniczce wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej Urzędu Miasta w Białogardzie. Kobieta została oskarżona o niedopełnienie obowiązków i spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrożenia życia.

Choć Ewelina S. nie przyznała się do zarzucanych jej czynów, to Sąd Rejonowy w Białogardzie skazał ją na 10 miesięcy w zawieszeniu na rok. Kobieta miała również pokryć koszty sądowe i wypłacić 3 tys. zł rodzinie zmarłego 5-latka. Białogardzka urzędniczka odwołała się jednak od wyroku, a sprawę rozpatrzył ponownie Sąd Okręgowy w Koszalinie.

W środę 28 kwietnia 2021 roku Ewelina S. została uniewinniona po apelacji. Sąd w oparciu o opinię biegłej z zakresu budownictwa i kanalizacji uznał, że urzędniczka nie jest winna zarzucanych jej czynów. Wyrok jest prawomocny.

– Wychodzi na to, że już nikt nie odpowie za śmierć naszego syna. Też sądzę, że w sądzie z zarzutami powinno być więcej urzędników. [...] Myślałem, że choć ta jedna naczelniczka zostanie skazana. Niestety, i jej ujdzie wszystko płazem mówił załamany ojciec tragicznie zmarłego 5-latka w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu”.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: Super Express

Następny artykuł