Najpierw wypadek Tomasiaka, a teraz to. Niebezpieczny upadek skoczka w Planicy
To miało być święto skoków narciarskich, a zamieniło się w chwile grozy. Podczas przygotowań do finału Pucharu Świata w Planicy doszło do dramatycznego wypadku, który wstrząsnął całym środowiskiem. Wielu kibiców nie było w stanie patrzeć na to, co wydarzyło się na mamuciej skoczni. Te sceny natychmiast przywołały wspomnienia niedawnego upadku Kacpra Tomasiaka.
- Dramat Kacpra Tomasiaka w Vikersund. Fatalny upadek zakończył sezon
- Groza na mamucie w Planicy. Wszyscy patrzyli z niedowierzaniem
- Finał sezonu w cieniu dramatu
Dramat Kacpra Tomasiaka w Vikersund. Fatalny upadek zakończył sezon
W ostatnią niedzielę 22 marca, podczas kwalifikacji do konkursu Pucharu Świata w Vikersund doszło do bardzo groźnego upadku z udziałem Kacpra Tomasiaka. Był to jego pierwszy kontakt z mamucią skocznią w karierze. Polak oddał bardzo daleki skok – aż 192 metry – jednak chwilę po lądowaniu doszło do dramatycznych wydarzeń.
Jak relacjonował Sport.pl: „jego lewa narta uderzyła o prawą, a następnie odjechała Polakowi. Skoczek stracił równowagę, obrócił się i runął na zeskok” . Uderzenie było na tyle silne, że zawodnik przez chwilę nie był w stanie się podnieść, a służby medyczne natychmiast pojawiły się na miejscu. Został zniesiony ze skoczni na toboganie i przewieziony do szpitala.
Na szczęście szczegółowe badania nie wykazały poważnych obrażeń. Polski Związek Narciarski poinformował, że zawodnik pozostanie jedynie na obserwacji. Mimo to konsekwencje sportowe były poważne. Trener Maciej Maciusiak jasno zakomunikował, ze Tomasiak nie wystąpi na konkursie w Planicy.
W praktyce oznaczało to, że 19-latek zakończył sezon. Szkoleniowiec potwierdził później, że zawodnik „zostanie w domu, musi odpocząć” . Tym samym jeden z najbardziej obiecujących polskich skoczków stracił szansę na występ w najbardziej prestiżowym weekendzie sezonu.
Niestety to nie koniec złej passy skoczków narciarskich, właśnie doszło do kolejnego incydentu.
Groza na mamucie w Planicy. Wszyscy patrzyli z niedowierzaniem
Do jeszcze bardziej wstrząsających scen doszło w środę, 25 marca 2026 roku, podczas testów skoczni przed finałem Pucharu Świata w Planica. W treningu przedskoczków na słynnej Letalnicy brał udział 22-letni Słoweniec Nik Heberle.
W trakcie jednego ze skoków zawodnik stracił kontrolę nad lotem już w powietrzu. Jak opisują media, stało się to na wysokości buli. Skoczek nie był w stanie ustabilizować sylwetki i z dużą prędkością runął na zeskok. Doszło nawet do niekontrolowanego obrotu w powietrzu.
Zawodnik uderzył w zeskok z ogromną siłą i bezwładnie zsunął się w dół obiektu. Cała sytuacja wyglądała bardzo poważnie – kibice i inni uczestnicy wstrzymali oddech, a wielu odwracało wzrok, nie chcąc patrzeć na dramatyczne sceny.
Finał sezonu w cieniu dramatu
Natychmiast po upadku Nik Heberle na skoczni pojawiły się służby medyczne. Zawodnik był przytomny, ale nie był w stanie samodzielnie opuścić zeskoku. Został unieruchomiony, zniesiony na toboganie i przetransportowany do karetki, a następnie do szpitala w Jesenicach.
Według pierwszych informacji jego stan nie był w pełni znany, jednak sam fakt przytomności dawał pewną nadzieję. Trening został wstrzymany na kilkanaście minut, a na obiekcie panowała cisza i ogromne napięcie. Dopiero po interwencji służb zdecydowano się wznowić próby.
Wypadek rzucił cień na finał sezonu Pucharu Świata 2025/2026. Rywalizacja w Planicy tym roku potrwa od 26 do 29 marca, przewidziane są zawody indywidualne i drużynowe.
Planica od lat uchodzi za najbardziej spektakularne, ale i wymagające miejsce w kalendarzu. Ogromne prędkości i długości lotów sprawiają, że nawet najmniejszy błąd może skończyć się dramatem.