TV Republika od kilku dni “grzeje” tematem rzekomego “zamachu stanu”, który wywołał nie lada emocje. Okazuje się, że wielu widzów stacji Tomasza Sakiewicza zaczęło wyglądać przez okna, wypatrując… czołgów na ulicach. Infolinia stacji rozgrzała się do czerwoności, a w sieci nie brakuje reakcji – od paniki po niedowierzanie. Co wywołało to zamieszanie?
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała o nasileniu działań dywersyjnych i sabotażowych, które są inicjowane i koordynowane przez rosyjskie służby specjalne. Akcje wymierzone są przeciwko Polsce oraz innym państwom członkowskim Unii Europejskiej i NATO.
Wojna w Ukrainie toczy się nie tylko na froncie, lecz także w przestrzeni informacyjnej. Marcin Wiśniewski, dyrektor Instytutu Badania Internetu i Mediów Społecznościowych, wskazuje, że stosując dezinformację Rosja chce osiągnąć dwa cele - paraliż instytucji państwowych i brak zaufania do zachodnich rządów. Jego zdaniem tego typu działanie jest podobne do sekt.W rezultacie może wystąpić paraliż społeczny, którego pierwsze symptomy było już widać w naszym kraju. To np. długie kolejki przed stacjami benzynowymi czy bankomatami. Poza tym w grę wchodzi również paraliż inwestycyjny, który zdaniem eksperta może być "celem długofalowym".