Miller uderza w Zełenskiego z kilku stron. Wytyka mu błędy. W końcu padają słowa o “rachunku sumienia”
Były premier Leszek Miller w ostrych słowach skomentował wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie zarzucił prezydentowi Ukrainy moralizatorski ton wobec Zachodu przy jednoczesnym przemilczaniu problemów wewnętrznych własnego państwa. Miller wskazuje m.in. na korupcję, kryzys w armii oraz kontrowersje wokół skrajnie nacjonalistycznej symboliki w ukraińskich formacjach wojskowych.
- Miller: Jest w tym obrazie coś fałszywego
- Oficjalna narracja wojny kontra doniesienia o kryzysie w armii
- Symbolika, o której się nie mówi. Najostrzejszy zarzut Millera
- Postawa Leszka Millera wobec Ukrainy
Miller: Jest w tym obrazie coś fałszywego
Leszek Miller zaczyna swoją krytykę od samego tonu wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego w Davos. Były premier pisze o obrazie, który jego zdaniem jest „głęboko fałszywy” — ukraiński prezydent ma występować w roli nauczyciela demokracji i arbitra wartości, pouczającego Zachód, podczas gdy kierowane przez niego państwo zmaga się z poważnymi problemami systemowymi.
Jest w tym obrazie coś głęboko fałszywego: Wołodymyr Zełenski w Davos, przybierający ton nauczyciela demokracji, pouczeń Zachodu, kapelmistrza moralnych uniesień - i cisza na temat tego, jak wygląda państwo, którym dziś kieruje.
-Pisze były premier
Miller zwraca uwagę na utrzymującą się korupcję na najwyższych szczeblach władzy Ukrainy. W jego ocenie kolejne afery z udziałem urzędników państwowych podkopują zaufanie, o które Kijów jednocześnie zabiega u zachodnich sojuszników. Były premier podkreśla, że trudno domagać się solidarności i wsparcia finansowego, nie podejmując otwartej rozmowy o własnych słabościach instytucjonalnych.
Oficjalna narracja wojny kontra doniesienia o kryzysie w armii
Kolejny wątek wpisu dotyczy sytuacji w ukraińskiej armii. Miller zestawia oficjalną narrację o heroizmie i niezłomności z doniesieniami o masowych dezercjach, brakach kadrowych i spadającym morale żołnierzy. Jego zdaniem ta rozbieżność jest kolejnym elementem, który nie wybrzmiewa w międzynarodowych wystąpieniach Zełenskiego.
Szczególnie mocno były premier krytykuje sposób prowadzenia mobilizacji. Opisuje ją jako brutalną i przymusową — z siłowymi wcieleniami i obławami na ulicach. Choć zaznacza, że wojna nie jest „seminarium z praw człowieka”, wskazuje na zasadniczą różnicę między mobilizacją obywateli do obrony państwa a działaniami, które jego zdaniem przypominają polowanie na własnych obywateli.
Symbolika, o której się nie mówi. Najostrzejszy zarzut Millera
Najmocniejszym elementem wpisu Millera jest wątek dotyczący obecności skrajnie nacjonalistycznej i neonazistowskiej symboliki w niektórych jednostkach wojskowych i policyjnych Ukrainy. Były premier określa ten temat jako „toksyczne tabu”, które Zachód ma konsekwentnie bagatelizować, mówiąc o marginesie lub problemie historycznym.
Najbardziej toksycznym tabu pozostaje jednak sprawa jednostek wojskowych i policyjnych używających symboliki skrajnie nacjonalistycznej i neonazistowskiej. Nieważne, ile razy Zachód będzie powtarzał, że „to margines” albo „problem historyczny”.
-Czytamy we wpisie Leszka Millera
Miller zauważa, że Zełenski, odwołując się w Davos do europejskich wartości, nie tłumaczy, dlaczego armia państwa aspirującego do Unii Europejskiej używa symboli zakazanych w wielu krajach Europy Zachodniej. W jego ocenie to właśnie ten brak „rachunku sumienia” sprawia, że moralizatorski ton wobec Zachodu brzmi nie jak apel, lecz jak pretensja.
Postawa Leszka Millera wobec Ukrainy
To nie pierwszy raz, kiedy Leszek Miller krytycznie odnosi się do stanowiska ukraińskiego. Były premier wielokrotnie występował w mediach, ostro krytykując działania Ukrainy w kontekście korupcji i odwołań do symboli nazistowskich. W związku z tym niektórzy zarzucają Millerowi postawę antyukraińską.