Skandaliczne posunięcie Ziobry. "To obraźliwe dla ofiar dyktatur"
Polityczna emigracja Zbigniewa Ziobry, kryzys w Polsce 2050 i wizerunkowe problemy prezesa IPN Karola Nawrockiego – te trzy wątki zdominowały najnowszy odcinek programu „Sejmflix”. O co chodzi w tym aferach i dlaczego ta związana z Ziobrą zasługuje na szczególnie ostry komentarz? Wyjaśniamy.
Cyfrowa porażka partii „nowoczesności”
Polska 2050, od początku budująca swój wizerunek wokół haseł cyfryzacji i nowej jakości w polityce, znalazła się w poważnym kryzysie po fiasku wewnętrznych wyborów. W sobotę miała się odbyć druga tura głosowania na przewodniczącą ugrupowania. System elektroniczny, przygotowany na udział niespełna 800 delegatów, odnotował jednak blisko 20 tysięcy prób logowania. W efekcie głosowanie unieważniono.
Początkowo politycy partii sugerowali zewnętrzną ingerencję i możliwy atak na system. Teza ta szybko została podważona przez firmę informatyczną obsługującą wybory, która wskazała na błąd po stronie samych działaczy. Aktywne linki do panelu wyborczego miały być udostępniane w mediach społecznościowych, co umożliwiło dostęp osobom postronnym.
– Nie wiem, jak ta partia zamierza z tego wyjść z twarzą. Najpierw mówi się o obcej ingerencji, a potem sama firma informatyczna obala tę narrację – komentuje Karolina Opolska.
Jej zdaniem sytuacja ta podważa wiarygodność ugrupowania aspirującego do współrządzenia państwem. Zamiast dowodu technologicznej sprawności, opinia publiczna zobaczyła organizacyjny chaos. W samej partii rozważane są dwa wyjścia: powtórzenie drugiej tury lub rozpoczęcie całego procesu od nowa, co mogłoby otworzyć drogę do powrotu Szymona Hołowni na stanowisko lidera.
Ziobro i azyl na Węgrzech
Drugim głośnym tematem była decyzja Zbigniewa Ziobry o uzyskaniu azylu politycznego na Węgrzech. Były minister sprawiedliwości ogłosił ją w mediach społecznościowych, tłumacząc wyjazd koniecznością obrony przed „politycznym bandytyzmem” i osobistą zemstą Donalda Tuska. Informacja ta zaskoczyła nie tylko opinię publiczną, lecz także polityków PiS.
Ziobro porównuje obecną sytuację w Polsce do realiów państw autorytarnych i zapowiada, że pozostanie za granicą do czasu – jak twierdzi – przywrócenia praworządności. Jednocześnie nie rezygnuje z mandatu poselskiego.
– To jest obraźliwe i krzywdzące dla ofiar prawdziwych reżimów i dyktatur. Ziobro, który swobodnie wyjeżdża na Węgry i otrzymuje tam azyl, opowiada o niemal białoruskim reżimie w Polsce. To po prostu brzmi absurdalnie – ocenia Opolska.
Publicystka zwraca także uwagę na wątek rodzinny. Były minister poinformował, że wystąpił o ochronę międzynarodową również dla swojej żony, by – jak napisał – nie padła ofiarą „zastępczej zemsty” obecnej władzy. Zdaniem Opolskiej to element narracji budującej wizerunek prześladowanego polityka, niepoparty żadnymi realnymi działaniami wobec Patrycji Koteckiej.
Nawrocki i radykalne środowiska
Trzecim wątkiem rozmowy były kontrowersje wokół prezydenta Karola Nawrockiego. Krytykę wywołały nagrania z pielgrzymki środowisk kibicowskich na Jasną Górę, na których widać, jak Nawrocki wita się z osobą znaną pod pseudonimem „Dragon”.
Mężczyzna ten był w przeszłości skazany m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz propagowanie ustroju nazistowskiego. Choć część wyroków uległa zatarciu, jego obecność w bezpośrednim otoczeniu szefa IPN budzi poważne wątpliwości. Dodatkowo podczas wydarzenia skandowano agresywne hasła, na które Nawrocki nie reagował.
– Nie było żadnej reakcji, żadnego sygnału, że to nie jest miejsce ani moment na takie hasła. I to mówi osoba stojąca na państwa – podkreśla Opolska.
Jej zdaniem milczenie prezydenta wobec symboliki i języka odwołującego się do przemocy czy totalitaryzmów może świadczyć o próbie pozyskania radykalnego elektoratu. W kontekście możliwej kampanii prezydenckiej rodzi to pytania o granice politycznego pragmatyzmu oraz o odpowiedzialność osób pełniących kluczowe funkcje publiczne.
Źródło: Goniec