Po tych słowach z mównicy w Sejmie aż się zakotłowało. Czarzasty musiał interweniować
Obrazy z 50. posiedzenia Sejmu, zarejestrowane przez kamery sejmowe i udostępnione w oficjalnym serwisie YouTube, ukazują skalę napięcia, jakie towarzyszyło debacie o polskim rolnictwie. Choć wystąpienie miało dotyczyć projektów handlowych, szybko przerodziło się w brutalną konfrontację, która zmusiła prowadzącego obrady do radykalnych kroków w celu opanowania sytuacji.
- Minister uderza w polityczną hipokryzję
- Kontrowersje wokół produktów i umowy Mercosur
- Emocjonalne wyznanie o ataku na rodzinę
- Starcie na mównicy i interwencja marszałka
Minister uderza w polityczną hipokryzję
Minister Stefan Krajewski wszedł na mównicę z wyraźnym zamiarem rozliczenia poprzedników, co od pierwszej minuty wywołało ogromne poruszenie wśród parlamentarzystów. W swojej bezpardonowej krytyce nie oszczędzał nikogo, wskazując na brak kompetencji oraz manipulacje, którymi jego zdaniem karmieni są obywatele. Polityk podkreślił, że:
„Granice cynizmu i politycznej hipokryzji po raz kolejny zostały przekroczone przez Prawo i Sprawiedliwość”.
Wywołanie do tablicy Krzysztofa Cieciury oraz Jacka Sasina sprawiło, że na sali zapanował gwar, a z ław opozycyjnych zaczęły dobiegać pierwsze głośne protesty i okrzyki oburzenia, które niemal zagłuszyły wystąpienie.
Kontrowersje wokół produktów i umowy Mercosur
Kolejnym punktem zapalnym była kwestia umowy handlowej Mercosur, którą minister wykorzystał do uderzenia w dziedzictwo poprzedniego rządu. Krajewski odpierał zarzuty o brak ochrony rodzimego rynku, twierdząc, że to za czasów PiS zaniedbano kluczowe listy produktów chronionych. Zwracając się bezpośrednio do posłów opozycji, rzucił ostre i ironiczne oskarżenie:
„W głowie tylko mieliście żubrówkę i polską wódkę, nic więcej”.
Zapowiedział przy tym, że obecna koalicja nie zawaha się przed skierowaniem sprawy do TSUE, jeśli będzie to konieczne dla ochrony polskiego interesu, co tylko podbiło temperaturę sporu.
Emocjonalne wyznanie o ataku na rodzinę
Wystąpienie przybrało niezwykle osobisty charakter, gdy szef resortu rolnictwa nawiązał do niedawnego incydentu przed jego prywatnym domem. Minister stanowczo odciął się od głosów, jakoby wylanie gnojowicy przed posesją było dopuszczalną formą rolniczego protestu czy walki o wolność słowa. Wyraźnie poruszony sytuacją swojej rodziny, podkreślił z mównicy:
„Ten człowiek po pierwsze nigdy nie był i nie jest rolnikiem”.
Krajewski nazwał sprawcę bandytą i oskarżył oponentów o inspirowanie ataków na jego bliskich. Przypomniał również, że to za rządów PiS wprowadzono ustawy realnie uderzające w rolników.
Starcie na mównicy. Czarzasty musiał wkroczyć do akcji
Kulminacja napięcia nastąpiła, gdy do ministra zbliżył się Mariusz Błaszczak, co doprowadziło do bezpośredniej konfrontacji słownej tuż przy mikrofonach. Chaos pogłębił się do tego stopnia, że marszałek Włodzimierz Czarzasty musiał ogłosić przerwę, by zapobiec dalszej eskalacji agresji na sali plenarnej. Minister nie odpuścił jednak do samego końca, kwitując całe zajście krótkim, acz bardzo dosadnym stwierdzeniem:
„Pan Błaszczak dołączył właśnie do grona miękiszonów”.
Posiedzenie zostało czasowo wstrzymane, a obraz kłócących się polityków otaczających mównicę stał się symbolem głębokiego podziału, jaki obecnie dominuje w polskim parlamencie.