Matura 2026. Maturzyści mogli mieć problem z jednym pytaniem, nawet ekspertka ma wątpliwości
Tegoroczna matura z języka polskiego na poziomie podstawowym już za nami, ale emocje wokół jednego z pytań nie opadają. Choć egzamin ogólnie oceniany jest jako umiarkowany, to jedno zadanie zamknięte wywołało poważne rozbieżności interpretacyjne – zarówno wśród ekspertów, jak i samych zdających.
Matura 2026 z języka polskiego. Setki tysięcy uczniów przystąpiły do egzaminu
Jak podaje Interia do tegorocznych egzaminów maturalnych – według danych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej – przystąpiło około 344,8 tys. absolwentów liceów, techników oraz szkół branżowych II stopnia. Egzamin z języka polskiego na poziomie podstawowym rozpoczął się w poniedziałek o godz. 9 i trwał 240 minut. Tradycyjnie już kilka godzin później, o godz. 14, CKE opublikowała oficjalne arkusze egzaminacyjne.
Eksperci podkreślają, że tegoroczny arkusz nie odbiegał poziomem od standardów z poprzednich lat. Nie był on przesadnie trudny, ani łatwy, jednak wymagał konkretnej wiedzy i przygotowania. Tematy prac pisemnych prezentowały się następująco: "Wpływ pracy na człowieka i otaczającą go rzeczywistość" i “Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni?”.
Ogólny odbiór egzaminu można więc uznać za wyważony – nie był on ani przesadnie trudny, ani wyjątkowo prosty. Jednak, jak się okazało, diabeł tkwił w szczegółach. Jak wskazuje Interia jedno z pytań zamkniętych wzbudziło znacznie większe emocje niż cała część wypracowaniowa.

Problematyczne pytanie na maturze. Eksperci wskazują na niejednoznaczność
Jak podaje Interia wiele emocji wzbudziło jedno z pytań zamkniętych w pierwszej części egzaminu, dotyczącej analizy tekstów i języka w użyciu. Zadanie polegało na ocenie prawdziwości zdania: "W każdym z tekstów jest mowa o mnogości informacji wytwarzanych współcześnie”.
Jak zwraca uwagę Interia, to właśnie to pytanie wzbudziło wątpliwości ekspertów.
W jednym tekście jest wprost napisane, że współcześnie wytwarzamy za dużo tych informacji, a w drugim nie do końca. Jest napisane, że po prostu tych informacji jest dużo, ale one nie są nazwane współczesnymi – mówiła Katarzyna Dammico z platformy Maturalni cytowana przez Interię.
Ekspertka dodała, że ma w tej kwestii wątpliwości. Problem polega na precyzji sformułowania. Zdanie zawierało kategoryczne "w każdym z tekstów”, co oznaczało konieczność jednoznacznego potwierdzenia tej tezy w obu materiałach źródłowych. Tymczasem – jak zauważają specjaliści – tylko jeden z tekstów wprost odnosił się do nadmiaru informacji w kontekście współczesności, podczas gdy drugi mówił jedynie o dużej liczbie treści, bez wyraźnego osadzenia ich w czasie.
Takie rozbieżności interpretacyjne sprawiają, że pytanie może być uznane za nieprecyzyjne. W egzaminach testowych, gdzie liczy się jednoznaczność odpowiedzi, podobne konstrukcje mogą prowadzić do niepotrzebnego zamieszania. W efekcie maturzyści, którzy logicznie analizowali treść, mogli dojść do różnych – a jednocześnie uzasadnionych – wniosków.
To właśnie ten przypadek pokazuje, jak istotne jest precyzyjne formułowanie pytań egzaminacyjnych. Nawet drobne niuanse językowe mogą zadecydować o wyniku tysięcy uczniów.
Różne odpowiedzi w mediach. Zamieszanie wokół jednego zadania
Kontrowersje wokół pytania szybko przeniosły się do internetu, gdzie maturzyści zaczęli porównywać swoje odpowiedzi. Jak wynika z analizy publikacji medialnych, nie ma pełnej zgodności nawet wśród redakcji przygotowujących rozwiązania egzaminu.
Zgodnie z odpowiedziami eksperta cytowanego przez Interię, prawidłową odpowiedzią powinna być “prawda”. Co istotne większość innych redakcji, które podały już swoje odpowiedzi do tego pytania, także skłaniają się do zaznaczenia ”prawda".
Taka sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ pokazuje brak jednoznaczności nie tylko wśród uczniów, ale także wśród ekspertów i mediów. W praktyce oznacza to, że pytanie mogło zostać skonstruowane w sposób nieprecyzyjny, co w przypadku egzaminu o takiej randze może budzić uzasadnione wątpliwości.
Sprawa ta może jeszcze powrócić w kontekście ewentualnych odwołań maturzystów lub dyskusji nad standardami przygotowywania arkuszy egzaminacyjnych. Jedno jest pewne – to pytanie już teraz stało się jednym z najgłośniejszych punktów tegorocznej matury z języka polskiego.