Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Mateusz Morawiecki stawia Kaczyńskiego pod ścianą. Zaskakujące kulisy buntu na prawicy

Mateusz Morawiecki stawia Kaczyńskiego pod ścianą. Zaskakujące kulisy buntu na prawicy

Mateusz Morawiecki stawia Kaczyńskiego pod ścianą. Zaskakujące kulisy buntu na prawicy
Fot. East News

Konflikt na szczytach władzy w Prawie i Sprawiedliwości wkracza w decydującą fazę. Były premier Mateusz Morawiecki, tworząc wokół siebie własne środowisko polityczne, rzuca otwarte wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu. W tle toczy się bezwzględna gra o wpływy, w której prezes PiS – po utracie władzy i państwowych posad – został pozbawiony swoich najskuteczniejszych narzędzi do dyscyplinowania partii. Buntownicy wydają się w pełni uodpornieni na partyjne szantaże z Nowogrodzkiej.

Sytuacja w obozie dawnej Zjednoczonej Prawicy staje się z każdym tygodniem coraz bardziej napięta. Inicjatywy Mateusza Morawieckiego, zrzeszające lojalnych wobec niego polityków, bezpośrednio zagrażają absolutnej decyzyjności Jarosława Kaczyńskiego. Zaskakujące kulisy tego wewnątrzpartyjnego starcia w programie “Układ Zamknięty” przeanalizowali dziennikarze Wojciech Mulik oraz Radosław Gruca. Z ich rozmowy wyłania się obraz ugrupowania, w którym autorytet wieloletniego lidera słabnie na rzecz rosnącej w siłę, świetnie zorganizowanej frakcji byłego szefa rządu.

Opcja atomowa i uodpornieni buntownicy

Mimo ostrych deklaracji i ostrzeżeń płynących ze strony kierownictwa partii, politycy związani z byłym premierem nie zamierzają ustępować. Planowane powołanie przez zaplecze Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus wywołuje nerwowe ruchy władz ugrupowania. Ewentualne siłowe usunięcie niepokornych działaczy ze struktur zagrażałoby stabilności klubu parlamentarnego i mogłoby doprowadzić do potężnego, ostatecznego rozłamu na prawicy. Lęk przed gniewem prezesa przestał paraliżować nową generację polityków Prawa i Sprawiedliwości.

– Jesteśmy w takim momencie, w którym były premier pokazał, że prezes nie weźmie go już na żadne huki – diagnozuje dziennikarz śledczy i publicysta Radosław Gruca. – Morawiecki może bezczelnie tkwić dalej w PiS, założyć stowarzyszenie i szantażować wszystkich tak, jakby dysponował własną partią.

Nowogrodzka próbuje reagować, sięgając po najcięższe działa. Strach przed utratą miejsc w kolejnych wyborach parlamentarnych ma brutalnie wymusić lojalność, jednak ta strategia powoli wyczerpuje swój potencjał.

– Prezes realnie wyciągnął w stosunku do pojedynczych posłów opcję atomową. Mówi im wprost: jeśli zostaniecie w tym stowarzyszeniu, nie będzie was na listach wyborczych – zdradza Gruca, zaznaczając, że takie rozwiązanie zadziała tylko na najsłabsze ogniwa. – Wiadomo, że nie wszyscy zaryzykują. Ci jednak, którzy zostaną przy byłym premierze, będą już super twardzi. Jeżeli zbierze się ich choćby dwudziestu, mają wystarczającą siłę na własny klub w Sejmie i mogą sprawić jeszcze bardzo dużo niespodzianek.

Puste ręce prezesa

Dotychczasowa skuteczność polityczna i sprawność zarządzania Jarosława Kaczyńskiego opierała się w ogromnej mierze na dostępie do państwowych zasobów. Swobodne rozdawanie ważnych publicznych stanowisk, posad w spółkach Skarbu Państwa czy lukratywnych funkcji rządowych skutecznie gwarantowało posłuszeństwo i łagodziło spory. Dziś, siedząc w ławach opozycji, władze Prawa i Sprawiedliwości mają w tej kwestii niemal całkowicie związane ręce, co drastycznie zmienia dynamikę w partii.

– On nie ma już żadnych cukierków, nie ma żadnych kart przetargowych – zauważa Radosław Gruca, przypominając dawne relacje prezesa z Suwerenną Polską. – Kiedy miał w rządzie Zbigniewa Ziobrę, wciąż dysponował posadami i mógł nimi masowo obdarowywać, by utrzymać jedność obozu. Dziś Jarosław Kaczyński nie może już samodzielnie podejmować decyzji.

Nowa trzecia siła w parlamencie

Brak politycznych nagród sprawia, że centrala musi mierzyć się z wizją utrwalenia silnej frakcji, która zablokuje hegemonię lidera. Posiadanie kilkudziesięciu lojalnych posłów pozwala Mateuszowi Morawieckiemu na swobodne dyktowanie warunków. Były premier ewidentnie wyciągnął wnioski z własnych, przeszłych politycznych błędów, racjonalnie kalkulując zyski i straty.

– Mateusz Morawiecki zyskuje praktycznie trzecią siłę w Sejmie. To grupa blisko trzydziestu, a nawet czterdziestu posłów – podsumowuje Wojciech Mulik. – Prezes Kaczyński przerabiał ten scenariusz już ze Zbigniewem Ziobrą, z którym musiał twardo negocjować każdą sprawę. Obecna sytuacja, przy utracie władzy, jest dla niego jednak stokroć gorsza.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji