Janusz Palikot w ogniu pytań o luksusowy apartament. "Nie mam żadnego majątku"
Kiedyś na szczytach list najbogatszych Polaków i w centrum polityki, dziś – jak twierdzi – jest bezdomny, a w portfelu brakuje mu nawet pięćdziesięciu złotych. Janusz Palikot w najnowszym wywiadzie dla serwisu Goniec.pl próbuje przekonać opinię publiczną, że jego obecność w ekskluzywnym apartamentowcu to wyłącznie biznesowa konieczność. Tłumaczenia te padają w cieniu gigantycznej afery finansowej oraz dramatów tysięcy inwestorów i pracowników upadłego imperium alkoholowego, którzy do dziś nie odzyskali swoich pieniędzy.
Luksusowy apartament na koszt sponsora
Po głośnym upadku holdingu Manufaktura Piwa, Wódki i Wina majątek byłego posła został zabezpieczony, a on sam znalazł się pod potężnym ostrzałem oskarżeń. Mimo to w mediach społecznościowych Janusz Palikot wciąż prezentuje się na tle luksusowego studia nagraniowego w wieżowcu Cosmopolitan, jednej z najdroższych lokalizacji w Warszawie.
W rozmowie z Gońcem były polityk zdejmuje jednak z siebie odpowiedzialność za epatowanie bogactwem, zrzucając wszystko na strategię zewnętrznych partnerów finansujących jego nowy projekt internetowy.
– Tak zdecydował inwestor, który zaprosił mnie do współpracy. Chciał, żebyśmy mieli widok na współczesną Warszawę, z której większość Polaków jest dumna – tłumaczy w “Prześwietleniu” Palikot. – To ma być jeden z elementów budujących wizerunek. Dobrze, że inwestor ma wyobraźnię i widzi te sprawy szeroko.
Miliarder bez własnego kąta
Pytania o moralny wymiar nagrywania w luksusach, podczas gdy poszkodowani przez jego spółki ludzie borykają się z utratą oszczędności życia, wyraźnie drażnią biznesmena. W trakcie programu “Prześwietlenie” kategorycznie ucina dyskusję o możliwości przekazania środków z wynajmu na spłatę gigantycznych długów.
– Ja nie wydaję swoich pieniędzy, bo ich po prostu nie mam – ucina ostro Palikot. – Ktoś mógłby zapytać, dlaczego wynajmujemy takie studia, a nie przeznaczamy tych funduszy na osoby bezdomne. Odpowiedź jest prosta, to nie jest moje mieszkanie.
Były szef Ruchu Palikota idzie nawet o krok dalej, konsekwentnie budując wizerunek człowieka całkowicie pozbawionego dachu nad głową.
– W dalszym ciągu nie mam żadnego domu, mieszkania ani majątku – mówi Gońcowi. – To, że pomieszkuję w różnych miejscach, niczego nie zmienia. Teraz mieszkam w studiu nagrań, ale powtarzam, to nie jest mój dom.
Skarpetki sprzed lat i brak pieniędzy na dentystę
Aby skontrastować ekskluzywne tło z Instagrama z brutalną rzeczywistością po utracie płynności finansowej, Palikot dzieli się w “Prześwietleniu” szczegółami ze swojej codzienności. Próbuje udowodnić, że jego prywatne problemy są realne i niezwykle uciążliwe.
– Często nie mam w portfelu nawet pięćdziesięciu złotych. Moje życie tak nie wygląda, jest mi bardzo trudno – żali się w wywiadzie. – Wszystko, co mam na sobie, ma kilka lat. Nie kupiłem sobie żadnych nowych ubrań, nawet majtek czy skarpet. Nie stać mnie na dentystę i nie mogę wyjeżdżać za granicę.
Pytany o to, dlaczego w obliczu bankructwa wciąż dba o nienaganny wizerunek, biznesmen nie kryje irytacji. W jego opinii przeciwnicy oczekują od niego celowego oszpecania się, co i tak nie pomogłoby w rozwiązaniu kryzysu.
– No błagam, o co znów chodzi? Mam wyglądać jak kupa nieszczęścia? – pyta retorycznie.
Choć Janusz Palikot stara się wypaść autentycznie w roli zrujnowanego przedsiębiorcy walczącego o przetrwanie, dla wielu jego dawnych inwestorów i pracowników opowieści o braku środków, snute z apartamentu za dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie, brzmią jedynie jak kolejny, cyniczny spektakl.
Źródło: Goniec