Gorąco na Bliskim Wschodzie. Pilna ewakuacja ambasady USA w Izraelu. "Powinni to zrobić DZISIAJ"
Według doniesień dziennika „The New York Times”, ambasador USA w Izraelu wydał pilne polecenie częściowej ewakuacji placówki. Pracownicy dyplomatyczni otrzymali instrukcję natychmiastowego opuszczenia kraju w związku z rosnącym zagrożeniem militarnym w regionie.
- Natychmiastowe wezwanie do wyjazdu
- Oficjalna decyzja Departamentu Stanu
- Kontekst zagrożenia atakiem na Iran
- Izrael jako cel ewentualnego odwetu
Natychmiastowe wezwanie do wyjazdu
W piątek o godzinie 10:24 czasu lokalnego ambasador Mike Huckabee skierował do podwładnych wiadomość, która rzuca nowe światło na bezpieczeństwo w regionie. Dyplomata w e-mailu napisał:
„Ci, którzy chcą wyjechać, powinni to zrobić DZISIAJ”
Huckabee zaapelował do personelu, by nie zwlekać z rezerwacją biletów z lotniska Ben Guriona do dowolnego bezpiecznego portu lotniczego.
„Skupcie się na zdobyciu miejsca gdziekolwiek, skąd będziecie mogli kontynuować podróż do Waszyngtonu, ale priorytetem jest szybkie opuszczenie kraju” – dodał ambasador.
Choć dyplomata zaznaczył, że „nie ma potrzeby panikować”, kategoryczny ton instrukcji sugeruje, że okno możliwości bezpiecznej ewakuacji może wkrótce zostać zamknięte z powodu spodziewanej eskalacji konfliktu.
Oficjalna decyzja Departamentu Stanu
Decyzja o ewakuacji nie była nagłym impulsem, lecz wynikiem całonocnych konsultacji na najwyższym szczeblu. W oficjalnym komunikacie ambasady czytamy:
„27 lutego 2026 roku Departament Stanu zezwolił na wyjazd personelu rządu USA niezaangażowanego w sytuacje awaryjne oraz członków rodzin (...) ze względu na zagrożenia bezpieczeństwa”.
Ambasador Huckabee wyjaśnił, że krok ten wynika z „nadmiaru ostrożności” oraz priorytetowego traktowania życia pracowników. Placówka ostrzegła również, że w odpowiedzi na ewentualne incydenty może wprowadzić dodatkowe ograniczenia w poruszaniu się po Starym Mieście w Jerozolimie oraz na Zachodnim Brzegu. Urzędnicy podkreślają, że personel powinien wykorzystać dostępne jeszcze loty komercyjne, zanim sytuacja uniemożliwi regularną komunikację lotniczą z Tel Awiwem.
Kontekst zagrożenia atakiem na Iran
Bezpośrednim powodem tak drastycznych kroków jest narastające napięcie militarne między Waszyngtonem a Teheranem. Podczas ostatniego orędzia o stanie państwa prezydent Donald Trump podkreślił, że mimo prowadzonych negocjacji Iran nie zapewnił jednoznacznie, iż „nigdy nie będzie miał broni jądrowej”.
Od czerwca 2025 roku, kiedy doszło do pierwszych bombardowań irańskich instalacji nuklearnych, region znajduje się w stanie najwyższej gotowości. W ostatnich tygodniach odnotowano znaczną koncentrację wojsk USA na Bliskim Wschodzie, co potęguje obawy przed kolejnym uderzeniem odwetowym.
Amerykańska administracja konsekwentnie buduje presję, żądając od Teheranu natychmiastowych ustępstw, a ewakuacja personelu w Izraelu jest przez ekspertów interpretowana jako ostatni krok przed podjęciem działań zbrojnych.
Izrael jako cel ewentualnego odwetu
Sytuacja Izraela jest szczególnie trudna, gdyż kraj ten pozostaje głównym celem odwetowym w przypadku amerykańskiego ataku na Iran. Teheran wielokrotnie zapowiadał, że agresja USA spotka się z natychmiastową odpowiedzią wymierzoną w regionalnych sojuszników Waszyngtonu. Według doniesień telewizji ABC, wewnątrz amerykańskiej administracji trwa dyskusja, czy to właśnie Izrael powinien objąć „przewodnią rolę w ataku na Iran”, choć ostateczne zdanie Donalda Trumpa nie jest znane.
Ambasada USA w Jerozolimie zaznaczyła, że w obliczu zagrożenia może zakazać pracownikom podróżowania do określonych stref bezpieczeństwa. Ewakuacja ma na celu zredukowanie liczby obywateli amerykańskich przebywających w zasięgu rakiet Hezbollahu i Iranu, co pozwoli na większą swobodę operacyjną siłom USA w nadchodzących dniach.