Dwoje Polaków w imperium Epsteina. Kim byli i co robili w rezydencjach miliardera?
W sprawie Jeffreya Epsteina, amerykańskiego finansisty oskarżanego o stworzenie siatki wykorzystywania seksualnego nieletnich, od lat pojawiają się nazwiska osób z różnych krajów. Wśród nich – jak wynika z dokumentów sądowych, zeznań składanych w postępowaniach cywilnych oraz publikacji medialnych – pojawiają się również nazwiska dwojga Polaków: Adrianny Mucińskiej Ross (obecnie Salazar) oraz Janusza Banasiaka.
Oboje mieli przez pewien czas pracować w rezydencjach Epsteina w Stanach Zjednoczonych. Do tej pory żadne z nich nie usłyszało zarzutów karnych, a opisywane informacje opierają się na materiałach procesowych, relacjach świadków i doniesieniach dziennikarskich.
Adrianna Mucińska Ross – koordynatorka wizyt młodych dziewcząt?
Adrianna Mucińska Ross, urodzona w Warszawie na początku lat 80., miała wyjechać do USA jako bardzo młoda osoba, początkowo wiążąc swoją przyszłość z branżą modelingową. Na początku lat 2000. miała rozpocząć pracę w jednej z rezydencji Jeffreya Epsteina w Palm Beach, pełniąc funkcję asystentki.
Według zeznań składanych w sprawach cywilnych przez osoby poszkodowane, Mucińska Ross była wskazywana jako osoba koordynująca wizyty młodych dziewcząt, które miały trafiać do rezydencji pod pretekstem masaży. Część relacji sugeruje, że mogła znać charakter tych spotkań, jednak należy podkreślić, że są to twierdzenia świadków, a nie ustalenia prawomocnego wyroku.
W aktach sprawy pojawiają się także informacje, że w okresie poprzedzającym działania służb federalnych miała wynosić sprzęt komputerowy z biura Epsteina. Fakt ten był opisywany w materiałach procesowych, jednak nie doprowadził do postawienia jej zarzutów.
Nazwisko Mucińskiej Ross pojawiało się również w dokumentach dotyczących lotów prywatnym samolotem Epsteina, jednak sama obecność na listach pasażerów nie stanowi dowodu udziału w przestępstwach. W trakcie postępowań cywilnych kobieta korzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Janusz Banasiak – zarządca rezydencji w Palm Beach
Drugą osobą wskazywaną w dokumentach jest Janusz Banasiak, który miał pracować jako zarządca domu (house manager) w rezydencji Epsteina w Palm Beach od połowy pierwszej dekady XXI wieku. Funkcja ta – według opisów zawartych w aktach – wiązała się z nadzorem nad personelem, logistyką oraz codziennym funkcjonowaniem posiadłości.
Banasiak był przesłuchiwany w charakterze świadka i miał potwierdzić, że w rezydencji regularnie pojawiały się młode dziewczęta. Z jego zeznań miało również wynikać, że tuż przed działaniami służb federalnych dochodziło do usuwania sprzętu elektronicznego.
W materiałach śledczych pojawia się także informacja, że Banasiak odpowiadał za obsługę wewnętrznej sieci komunikacyjnej, która łączyła posiadłości Epsteina oraz jego prywatny samolot. Nie oznacza to jednak, że miał dostęp do treści komunikacji ani że wykorzystywał tę infrastrukturę w sposób sprzeczny z prawem.
Po 2015 roku Banasiak miał opuścić Florydę i przestał pojawiać się w przestrzeni publicznej.
Ugoda z 2008 roku i brak zarzutów
Zarówno Mucińska Ross, jak i Banasiak byli objęci skutkami ugody zawartej w 2008 roku między Epsteinem a prokuraturą federalną, znanej jako non-prosecution agreement. Na jej mocy osoby z najbliższego otoczenia finansisty uzyskały ochronę przed ściganiem federalnym w zakresie czynów objętych umową.
Ugoda ta była później szeroko krytykowana, a jej legalność i etyczny wymiar podważano w kolejnych latach. Warto jednak zaznaczyć, że do dziś nie została ona skutecznie unieważniona, a osoby nią objęte nie poniosły odpowiedzialności karnej.
Sprawa pozostaje przedmiotem zainteresowania opinii publicznej
Choć Jeffrey Epstein zmarł w 2019 roku, postępowania cywilne oraz proces odtajniania dokumentów sądowych trwają nadal. Kolejne publikacje akt powodują, że do debaty publicznej wracają nazwiska osób, które miały znajdować się w jego otoczeniu.
Dla wielu ofiar kluczowe pozostaje nie tylko wskazanie sprawcy, ale również zrozumienie mechanizmów, które pozwalały systemowi funkcjonować przez lata. W tym kontekście rola personelu – w tym osób pochodzących z Polski – pozostaje przedmiotem pytań, a nie jednoznacznych odpowiedzi.
Źródło: Goniec