Dlaczego influencerzy ignorują niebezpieczeństwo w Dubaju? Psycholog stawia mocną diagnozę
Dubaj od lat uchodzi za prawdziwą mekkę dla celebrytów, jednak ostatnie dramatyczne wydarzenia zmieniły ten luksusowy raj w strefę podwyższonego ryzyka. Mimo że wojna w Dubaju staje się niepokojącym faktem, polscy influencerzy zdają się całkowicie ignorować narastające wokół nich zagrożenie. Zapytaliśmy więc psycholog Karolinę Kownacką o to z czego może wynikać takie zachowanie celebrytów.
- Ataki Iranu na Dubaj
- Polscy influencerzy nie boją się wojny?
- Psycholog tłumaczy zachowanie internetowych twórców
Ataki Iranu na Dubaj
Zaledwie kilka dni temu światem wstrząsnęły potężne informacje o zbrojnej eskalacji na Bliskim Wschodzie, kiedy to ataki Iranu na Dubaj stały się przerażającą rzeczywistością. Ten nagły wybuch agresji wynika z narastających od miesięcy napięć geopolitycznych w regionie. Iran atakuje Dubaj w bezpośredniej odpowiedzi na wzmocnienie zachodnich systemów obronnych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Sytuacja jest niezwykle napięta, a pytanie o to, gdzie w danym dniu został zaatakowany Dubaj, od wielu dni pojawia się w nagłówkach największych światowych mediów. Główne uderzenia i ataki w mieście skoncentrowały się przede wszystkim na strategicznych obrzeżach tej gigantycznej metropolii oraz w bezpośrednim sąsiedztwie kluczowych węzłów komunikacyjnych, co natychmiast wywołało logistyczny paraliż miasta.
To drastycznie wpłynęło na całą aglomerację – dziesiątki lotów zostało z dnia na dzień anulowanych, a w powietrzu czuć gęstniejącą panikę. Ogromne niebezpieczeństwo w Dubaju sprawiło, że turystyczny raj w mgnieniu oka opuściło dawne poczucia bezpieczeństwa, a w tym mieście na każdym kroku odczuwalny jest lęk przed kolejnymi uderzeniami i utratą stabilności.

Polscy influencerzy nie boją się wojny?
Mimo tak tragicznych i jednoznacznych wieści, twórcy internetowi nieustannie dzielą się ze swoimi obserwatorami codziennymi wpisami i relacjami z luksusowych wakacji, jakby wojna w Dubaju w ogóle ich nie dotyczyła. Większość z nich wprost deklaruje, że nic nie wiedzieli o toczącym się konflikcie przed wylotem. Niektórzy z nich pojechali też do Dubaju z małymi dziećmi, naiwnie wierząc, że wszelkie nieprzyjemności ich ominą.
Na udostępnianych nagraniach polscy celebryci na miejscu uspokajają swoich fanów, uparcie twierdząc, że nie czują żadnego zagrożenia. Uśmiechnięte twarze na tle luksusowych wieżowców pokazują, jak bardzo potrafią oni bagatelizować oficjalne rządowe ostrzeżenia, usilnie przekonując widzów, że sytuacja jest pod ich pełną kontrolą, a medialna panika to rzekomo tylko mit.
- Siedzimy sobie właśnie na basenie i tak stwierdziłam, że się do was odezwę. Bardzo dużo dostałam wiadomości, jak tam u nas, czy wszystko w porządku, czy jesteśmy bezpieczni tutaj w Dubaju – mówiła w swojej relacji na Instagramie popularna influencerka Andziaks.
Po czym dodała:
- Ludzie tutaj normalnie funkcjonują, opalają się, wypoczywają, chodzą po mieście, dzieci się bawią.
Rzeczywistość jednak boleśnie weryfikuje tę beztroskę, ponieważ niektórzy twórcy internetowi utknęli w Dubaju i nie mogą wrócić do Polski, a wśród nich był m.in. popularny gdyński youtuber Jawor i jego partnerka Ola (Zukoll) i Jawor, którzy próbowali zorganizować sobie drogę powrotną. Okazało się, że polecieli do Dubaju, bo nie śledzą mediów i dlatego nie mieli pojęcia o zagrożeniu.
- Totalnie nie wiedzieliśmy. Nie śledzimy mediów, szczególnie w ostatnim okresie, który był dla nas dość intensywny. Nasz TikTok to są głównie ogłoszenia ciąż. Tak, dokładnie, więc totalnie nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Tak byśmy nie przylatywali tutaj, gdybyśmy wiedzieli, że sytuacja jest tak napięta - mówił influencer na relacji na Instagramie.
Psycholog tłumaczy zachowanie internetowych twórców
Z czego z psychologicznego punktu widzenia wynika to szokujące bagatelizowanie tego, co dzieje się w mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich? Psycholog Karolina Kownacka wnikliwie analizuje postawy gwiazd sieci:
- Po pierwsze warto zaznaczyć, że narracja pokazywana przez twórców w mediach społecznościowych nie zawsze musi mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Ktoś, kto buduje swój wizerunek wokół odwagi, prestiżu, luksusu czy poczucia siły, bardzo rzadko pokazuje swoje słabości. W przestrzeni publicznej niemal nie pojawia się przyznanie do lęku, niepewności czy błędnie podjętej decyzji. Jeśli więc od dłuższego czasu pojawiają się komunikaty o realnym zagrożeniu i niewskazanym kierunku podróży, a ktoś mimo to decyduje się na wyjazd nawet z dzieckiem i jednocześnie publicznie zapewnia, że wszystko jest bezpieczne, to taka narracja może nie mieć wiele wspólnego z faktycznymi przeżyciami tej osoby. Wizerunek pokazywany w internecie bywa starannie skonstruowaną historią, która ma podtrzymywać określony obraz siebie.
Według naszej ekspertki influencerzy w obliczu poczucia lęku mogą też po prostu wypierać ryzyko niebezpieczeństw, które dzieją się wokół nich, co jest stosunkowo częstym zachowaniem.
- W sytuacji realnego zagrożenia część ludzi może uruchamiać klasyczne mechanizmy obronne, takie jak wyparcie czy zaprzeczanie. Są to reakcje dobrze opisane w psychologii. Gdy pojawia się lęk lub poczucie utraty kontroli, psychika próbuje obniżyć napięcie poprzez minimalizowanie zagrożenia albo przekonywanie siebie, że sytuacja nie jest tak poważna, jak się wydaje. Publiczne komunikaty mogą więc być formą radzenia sobie z własnym niepokojem, a nie realistycznym opisem sytuacji – mówi Karolina Kownacka.
Jak dodaje nasza specjalistka, w przypadku twórców internetowych w grę wchodzi również potężna presja wizerunkowa, która łączy się z silną potrzebą kontrolowania nawet tych sytuacji, na które nie mają wpływu.
- Kolejnym mechanizmem jest iluzja kontroli. Osoby przyzwyczajone do zarządzania swoim wizerunkiem, projektami i współpracami mogą rozwijać silne poczucie sprawczości. To poczucie może przenosić się także na sytuacje, które w rzeczywistości pozostają całkowicie poza ich wpływem. W efekcie pojawia się przekonanie, że nawet w niepewnym otoczeniu wszystko da się w pewien sposób kontrolować – wyjaśnia psychoterapeutka.
Nie sposób też nie wymienić, że doświadczenie adrenaliny często zaczyna influencerom powszednieć.
- Istotne są również przesunięte granice. Kiedy ktoś bardzo często podróżuje, bywa w wielu miejscach na świecie i wielokrotnie doświadcza sytuacji, które mimo początkowych obaw kończą się bezpiecznie, mózg zaczyna traktować takie doświadczenia jako coś zwyczajnego a nie ryzykownego. Przyzwyczajenie do bycia w stanie adrenaliny np. w sytuacji zagrożenia, może być wtedy odbierane jako coś naturalnego – mówi Karolina Kownacka.
Ekspertka rzuca również światło na kwestię popularności i związanych z tym finansów wpływających na odmienny odbiór postrzegania rzeczywistości przez gwiazdy internetu:
- W niektórych przypadkach pojawia się też pewien rodzaj odrealnienia, związany z poczuciem wyjątkowości. Długotrwałe funkcjonowanie w świecie popularności, dużych pieniędzy i społecznego uznania może prowadzić do przekonania, że życie tej osoby rządzi się innymi zasadami niż życie większości ludzi. To poczucie wyjątkowości bywa powiązane z mniejszym nieadekwatnym odczuwaniem zagrożenia.
Na koniec pozostaje też kwestia wygodnego życia, które staje się wartością nadrzedną ponad własnym bezpieczeństwem.
- Istotnym czynnikiem może być również hierarchia wartości. W środowisku influencerów ogromne znaczenie mają kontrakty, współprace, zasięgi i utrzymanie określonego stylu życia. W takiej sytuacji realizacja zobowiązań zawodowych, komfort życia czy korzyści finansowe mogą niekiedy stawać się ważniejsze niż refleksja nad bezpieczeństwem czy bezpieczeństwem własnych dzieci… Często nie jest to w pełni świadoma decyzja, lecz efekt stopniowego przesuwania granic i przyzwyczajenia do funkcjonowania w świecie, w którym widoczność, prestiż i sukces mają bardzo wysoką wartość – podsumowuje psycholog Karolina Kownacka.