Biskup tarnowski staje przed sądem. Pierwsza w Polsce sprawa z takimi zarzutami
W Tarnowie rusza proces, który może na zawsze zmienić relacje między państwem a Kościołem w Polsce. Wysoki rangą hierarcha odpowiada karnie za swoje decyzje dotyczące podległych mu duchownych. Według oficjalnych akt sądowych i komunikatów prokuratury, jest to pierwsze tego typu postępowanie w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości.
- Zarzuty prokuratorskie i ramy prawne oskarżenia
- Przebieg spraw księży Stanisława P. oraz Tomasza K.
- Szczegółowa argumentacja obrony i stanowisko kurii
- Przeszkody proceduralne i znaczenie wyroku dla orzecznictwa
Zarzuty prokuratorskie i ramy prawne oskarżenia
Prokuratura zarzuca biskupowi Andrzejowi J., że nie dopełnił ustawowego obowiązku niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez podwładnych. Akt oskarżenia z 2024 roku opiera się na przepisach znowelizowanych w 2017 roku, które nakładają na każdego, w tym hierarchów, bezwzględny obowiązek zgłaszania wiedzy o pedofilii pod groźbą kary.
Śledczy argumentują, że biskup posiadał wiarygodne informacje o przestępstwach znacznie wcześniej, niż zdecydował się poinformować służby państwowe. Jest to precedensowa sprawa, w której zwierzchnik diecezji odpowiada przed sądem powszechnym za opieszałość w reagowaniu na nadużycia, co wywołuje ogromne zainteresowanie opinii publicznej.
Przebieg spraw księży Stanisława P. oraz Tomasza K.
Podstawą zarzutów wobec biskupa były śledztwa dotyczące molestowania dzieci przez dwóch kapłanów z jego diecezji. Sprawa ks. Stanisława P. została umorzona w 2022 roku z powodu przedawnienia, jednak to właśnie brak szybkiej reakcji hierarchy na te doniesienia jest teraz przedmiotem karnej oceny sądu. W przypadku ks. Tomasza K., prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu w Nowym Sączu pod koniec 2024 roku.
W obu sprawach wątek dotyczący działań biskupa jako przełożonego wyłączono do odrębnego postępowania. Śledczy są przekonani, że kuria dysponowała dowodami na winę kapłanów na długo przed oficjalnym poinformowaniem organów ścigania o ich czynach.
Szczegółowa argumentacja obrony i stanowisko kurii
Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała oświadczenie, w którym szczegółowo broni biskupa, powołując się na politykę „zero tolerancji”. W sprawie ks. Stanisława P. obrona twierdzi, że biskup zyskał pełną wiedzę dopiero w 2019 roku po otrzymaniu dokumentacji z Ukrainy. Zgłoszenie w 2020 roku miało nastąpić po weryfikacji faktów, choć kuria zaznacza, że prokuratura mogła wiedzieć o sprawie już w 2010 roku.
W przypadku ks. Tomasza K. diecezja zapewnia, że informacja o podejrzeniu wpłynęła pod koniec 2021 roku i została przekazana służbom niezwłocznie. Obrona podkreśla, że hierarcha ściśle przestrzegał procedur kanonicznych oraz wytycznych watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary.
Przeszkody proceduralne i znaczenie wyroku dla orzecznictwa
Rozpoczęcie procesu poprzedziły liczne zawirowania proceduralne, w tym próba przeniesienia sprawy poza Tarnów ze względu na możliwe relacje sędziów z biskupem. Sąd Najwyższy odrzucił jednak ten wniosek, uznając brak podstaw do wyłączenia całej instytucji. Termin rozprawy wielokrotnie przekładano z powodu choroby sędziego oraz zmian kadrowych.
Dzisiejszy proces ma kluczowe znaczenie dla polskiego systemu prawnego, gdyż zdefiniuje, co w praktyce oznacza termin „niezwłoczne” zgłoszenie przestępstwa przez przełożonego. Wyrok w tej sprawie pokaże, czy wysocy rangą duchowni podlegają tym samym rygorom karnym co reszta społeczeństwa, co z uwagą śledzą media oraz ofiary nadużyć seksualnych.