Zaskakujący finał poszukiwań 8-latki. Dziewczynka wyszła z domu, gdy rodzice spali
Zimowa noc, odludna okolica i puste łóżko dziecka – to scenariusz, który dla każdego rodzica jest najgorszym z możliwych koszmarów. W miejscowości Księży Młyn pod Bełchatowem służby postawiono na nogi po tym, jak ośmioletnia dziewczynka opuściła dom, gdy dorośli domownicy pogrążeni byli we śnie. Gorączkowe poszukiwania z udziałem policji i straży pożarnej trwały ponad dwie godziny, a stawką było życie dziecka narażonego na wychłodzenie.
- Ośmioletnia dziewczynka zaginęła w nocy z 1 na 2 stycznia
- Mobilizacja służb i wyścig z uciekającym czasem
- Finał nocnych poszukiwań w Księżym Młynie
Ośmioletnia dziewczynka zaginęła w nocy z 1 na 2 stycznia
Wydarzenia, które rozegrały się w miejscowości Księży Młyn w nocy z 1 na 2 stycznia 2026 roku, pokazują, jak krótka chwila nieuwagi może doprowadzić do sytuacji zagrożenia życia. Zgłoszenie o zaginięciu ośmioletniej dziewczynki wpłynęło do służb ratunkowych po godzinie 23:00. Z relacji opiekunów wynikało, że dziecko znajdowało się w domu pod opieką rodziców, którzy jednak w pewnym momencie zasnęli.
Gdy jeden z domowników obudził się i sprawdził pokój dziewczynki, okazało się, że 8-latki nie ma w budynku. Drzwi wejściowe były niedomknięte, co sugerowało, że dziecko mogło wyjść na zewnątrz w samej piżamie. Sytuacja była o tyle dramatyczna, że temperatura w nocy spadła w okolice zera stopni, a teren wokół Księżego Młyna jest gęsto zalesiony i poprzecinany polnymi drogami.

Początkowo rodzina i najbliżsi sąsiedzi próbowali szukać dziewczynki na własną rękę, przeszukując zabudowania gospodarcze i najbliższą okolicę posesji. Jednak po kilkunastu minutach bezskutecznych nawoływań stało się jasne, że skala problemu przerasta możliwości domowników.
Zaginięcie dziecka w tak młodym wieku, zwłaszcza w warunkach nocnych, automatycznie uruchamia procedury najwyższego priorytetu w jednostkach policji. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie natychmiast skierował na miejsce dostępne patrole oraz powiadomił jednostki straży pożarnej. Kluczowy był czas – w przypadku małych dzieci wychłodzenie organizmu (hipotermia) następuje znacznie szybciej niż u dorosłych, co bezpośrednio zagraża ich funkcjom życiowym.
Mobilizacja służb i wyścig z uciekającym czasem
Gdy na miejsce dotarły pierwsze jednostki policji, rozpoczęło się metodyczne przeczesywanie terenu wokół miejscowości Księży Młyn. Do akcji włączono strażaków z Państwowej Straży Pożarnej w Bełchatowie oraz ochotników z pobliskich jednostek OSP. Łącznie w poszukiwania, zaangażowanych było kilkadziesiąt osób, wyposażonych w latarki o dużej mocy, termowizory oraz psy tropiące.
Służby podzieliły teren na sektory, sprawdzając nie tylko główne drogi, ale przede wszystkim rowy, zarośla i pobliski las, do którego dziecko mogło wejść, tracąc orientację w ciemnościach. Każda kolejna minuta potęgowała niepokój, ponieważ nocna aura i stres mogły sprawić, że dziewczynka ukryła się przed hałasem silników i nawoływaniami, co często zdarza się w przypadku dzieci w sytuacji traumatycznej.
W akcji wykorzystano również nowoczesne systemy wsparcia. Policjanci analizowali możliwe kierunki oddalenia się 8-latki, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu i oświetlenie uliczne. Istniało ryzyko, że dziecko mogło oddalić się w stronę rzeki Widawki, co znacznie skomplikowałoby działania i zwiększyłoby niebezpieczeństwo.
Strażacy sprawdzali również przepusty pod drogami i stare komórki lokatorskie, zakładając, że dziewczynka mogła szukać schronienia przed narastającym zimnem. Mieszkańcy Księżego Młyna, obudzeni sygnałami świetlnymi wozów strażackich, również włączyli się w pomoc, sprawdzając swoje ogrody i piwnice. Solidarność lokalnej społeczności w takich chwilach jest nieoceniona, gdyż mieszkańcy najlepiej znają każdy zakamarek swojej wsi.
Finał nocnych poszukiwań w Księżym Młynie
Przełom w poszukiwaniach nastąpił po ponad dwóch godzinach intensywnych działań, około godziny 1:30 w nocy. Jeden z patroli policji, przeczesujący obszar oddalony o kilkaset metrów od miejsca zamieszkania, zauważył małą sylwetkę poruszającą się w pobliżu jednej z dróg gruntowych.
- Dziewczynkę odnalazł sąsiad. Około 1,5 kilometra od domu, obok bunkrów - informuje portal “Express Ilustrowany” bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego PSP w Łodzi. - Gdy usłyszała głosy dorosłych, schowała się między znajdującymi się przy schronach rurami ciepłowniczymi. Cała i zdrowa została przekazana rodzicom.
Okazało się, że jest to zaginiona 8-latka. Dziewczynka była bosa i ubrana jedynie w lekką odzież, co wskazywało na skrajne wychłodzenie organizmu. Policjanci natychmiast zabezpieczyli dziecko przed utratą ciepła, owijając je folią termiczną i przenosząc do nagrzanego radiowozu. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, aby lekarz mógł ocenić stan zdrowia odnalezionej ośmiolatki.
Badanie lekarskie wykazało, że mimo przebywania na mrozie przez kilka godzin, dziewczynka nie doznała trwałych obrażeń, choć znajdowała się w stanie lekkiej hipotermii i silnego szoku emocjonalnego. Po udzieleniu niezbędnej pomocy medycznej dziecko zostało przekazane pod opiekę rodziców. Funkcjonariusze policji będą teraz wyjaśniać dokładne okoliczności tego zdarzenia. Standardową procedurą w takich przypadkach jest zbadanie, czy doszło do nienależytego sprawowania opieki nad osobą małoletnią, co mogło narazić ją na niebezpieczeństwo. Na ten moment najważniejszą informacją pozostaje fakt, że dzięki błyskawicznej reakcji służb i determinacji ratowników, historia ta nie zakończyła się tragicznie.