Dantejskie sceny w metrze. Siedmiu zamaskowanych. Jest nagranie
To miała być spokojna noc na jednej z warszawskich stacji metra. Zamiast rutynowych kursów i pustych peronów pojawił się jednak obraz, który w kilka godzin obiegł internet i wywołał lawinę komentarzy. Nagrania pokazują zorganizowaną grupę mężczyzn, zdecydowane działania i zaskoczonych pasażerów. Teraz sprawą zajmują się służby, a miejska spółka liczy straty.
- Nocna akcja na stacji Stokłosy. Siedmiu mężczyzn działało błyskawicznie
- Zerwane zabezpieczenia i zablokowany pociąg. Metro analizuje skalę zniszczeń
- Policja przegląda monitoring. Nagrania ze stacji krążą w sieci
Nocna akcja na stacji Stokłosy. Siedmiu mężczyzn działało błyskawicznie
Do zdarzenia doszło w nocy z 12 na 13 lutego 2026 roku na stacji Stokłosy w Warszawa. Około godziny 1:36 na peronie pojawiła się grupa siedmiu zamaskowanych mężczyzn ubranych w kombinezony ochronne. Ich strój i sposób działania wskazywały, że nie był to przypadkowy wybryk, lecz wcześniej zaplanowana akcja.
Świadkowie relacjonują, że mężczyźni działali sprawnie i bez wahania. W krótkim czasie wyciągnęli puszki z farbą w sprayu i zaczęli pokrywać nią powierzchnię wagonów stojącego na stacji pociągu jadącego w kierunku Kabat. Farbą pokryte zostały zarówno zewnętrzne ściany, jak i okna składu.
Zaskoczeni pasażerowie sięgnęli po telefony. Krótkie nagrania, na których widać zamaskowanych sprawców pracujących niemal bez pośpiechu, błyskawicznie trafiły do mediów społecznościowych. W sieci pojawiły się komentarze pełne oburzenia i pytań o bezpieczeństwo w stołecznym metrze.
Zerwane zabezpieczenia i zablokowany pociąg. Metro analizuje skalę zniszczeń
Jak przekazał przedstawiciel Metro Warszawskie, sprawcy nie ograniczyli się wyłącznie do malowania wagonów. W pierwszej kolejności mieli zerwać zabezpieczenia drzwi, aby uniemożliwić odjazd pociągu. Dopiero później przystąpili do nanoszenia graffiti.
Takie działanie spowodowało nie tylko zniszczenia wizualne, lecz także czasowe wyłączenie składu z ruchu. Pociąg musiał zostać wycofany do zajezdni, gdzie rozpoczęto procedurę czyszczenia i oceny ewentualnych uszkodzeń technicznych. Usuwanie farby z wagonów metra to proces kosztowny i czasochłonny, wymagający specjalistycznych środków chemicznych oraz pracy wyspecjalizowanych ekip.
Straty obejmują więc nie tylko koszt przywrócenia wagonów do pierwotnego stanu, ale również konsekwencje operacyjne — zmiany w rozkładzie jazdy, potencjalne opóźnienia oraz dodatkowe obciążenie dla pozostałych składów kursujących na linii. Spółka analizuje obecnie pełną skalę szkód i zapowiada, że będzie dochodzić roszczeń wobec sprawców, gdy tylko zostaną ustaleni.
Policja przegląda monitoring. Nagrania ze stacji krążą w sieci
Sprawą zajęła się stołeczna policja. Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring ze stacji oraz analizują materiały wideo udostępnione przez świadków w internecie. Na razie nie poinformowano o zatrzymaniach.
Śledczy sprawdzają, czy grupa działała spontanicznie, czy też mogła być częścią szerszego środowiska zajmującego się nielegalnym graffiti. Istotne będzie ustalenie, w jaki sposób sprawcy dostali się na teren stacji i czy korzystali z jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz.
Internauci w komentarzach nie kryją oburzenia. Wielu z nich zwraca uwagę na poczucie bezkarności sprawców, którzy działali w obecności pasażerów i pod okiem kamer. Pojawiają się również pytania o skuteczność zabezpieczeń infrastruktury transportu publicznego oraz o to, czy podobne incydenty mogą się powtórzyć.
