Zachwyciła czy przesadziła? Stylistka krytykuje Barbarę Nowacką
Barbara Nowacka, pełniąca funkcję ministry edukacji, od lat uchodzi za postać wyrazistą i zdecydowaną, jednak jej ostatnie pojawienie się w Sejmie wywołało prawdziwą burzę w świecie mediów. Choć polityczka przyzwyczaiła nas do nienagannego wyglądu, tym razem postawiła na rozwiązanie, które zdaniem naszej ekspertki od wizerunku zdecydowanie wykroczyły poza parlamentarny kanon. Czy chęć podążania za najświeższymi trendami stała się ważniejsza od powagi sprawowanego urzędu?
- Dress code zdominował merytorykę
- Przerysowany styl Barbary Nowackiej
- Funkcja ministry edukacji zobowiązuje
Dress code zdominował merytorykę
W polskiej polityce, gdzie każdy gest, stylizacja i słowo są poddawane szczegółowej analizie przez media i wyborców, ubiór odgrywa rolę fundamentalną, choć często niedocenianą przez samych zainteresowanych. Kiedy Barbara Nowacka wkroczyła do Sejmu w stylizacji opartej na bardzo obszernych, niemal przerysowanych formach, natychmiast stało się jasne, że to nie jej przemówienie, lecz wygląd będzie tematem numer jeden w kuluarach i serwisach informacyjnych. Stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro nie kryje rozczarowania, wskazując, że w tak ważnym miejscu jak sala plenarna, ubranie powinno być tłem dla merytorycznej debaty i poważnej dyskusji:
- W polityce wizerunek nigdy nie powinien być przypadkowy, bo to narzędzie komunikacji równie istotne, jak słowa wypowiadane z mównicy. Dlatego stylizacje osób pełniących najwyższe funkcje publiczne, w tym minister edukacji Barbary Nowackiej, nie są wyłącznie prywatną sprawą gustu. Oczywiście, można ją pochwalić za to, że śledzi trendy i chce być na czasie. Problem zaczyna się wtedy, gdy sala obrad zaczyna przypominać pokaz mody, a nie miejsce stanowienia prawa. Sejm nie jest wybiegiem to przestrzeń instytucji państwowej. A instytucje rządzą się zasadami – zauważa nasza ekspertka.
Niestety, nowoczesność w wydaniu ministry edukacji została odebrana jako próba przeniesienia estetyki high fashion do miejsca, które wymaga maksymalnego skupienia na sprawach państwowych. To klasyczny przykład sytuacji, w której forma przerosła treść, a przemyślany, modowy eksperyment obrócił się przeciwko autorce, odciągając uwagę opinii publicznej od tego, co naprawdę istotne w pracy parlamentarnej.
- Dress code w polityce nie jest anachronizmem. Jest formą szacunku wobec urzędu i obywateli. Oznacza umiar, powściągliwość i świadomość, że każdy detal, jak krój, kolor, proporcje wysyła określony komunikat. Klasyka i ponadczasowy szyk budują wiarygodność. Ekstrawagancja natomiast może ją podważać, szczególnie gdy zaczyna dominować nad merytoryką – dodaje stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro, podkreślając, że w świecie wielkiej polityki mniej zazwyczaj znaczy więcej, a zbyt odważne wybory modowe mogą być odczytane jako brak profesjonalizmu.

Przerysowany styl Barbary Nowackiej
Analizując konkretne elementy garderoby ministry edukacji, trudno nie zauważyć fascynacji nurtem oversize, który od kilku sezonów króluje na światowych wybiegach i w mediach modowych. Barbara Nowacka zdecydowała się na zestawienie, które optycznie przytłoczyło jej sylwetkę i wprowadziło niepotrzebny wizualny szum w przestrzeni parlamentarnej.
- Szerokie, bardzo rozkloszowane spodnie nawet jeśli są aktualnym trendem wraz z obszerną oversizową koszulą w przestrzeni parlamentarnej stają się słabym sygnałem, bo wszelkie szerokie formy rozmywają siłę i wkraczają w chaos i ewentualnie romantyczność, jeżeli są z falbanami które nie zawsze pracuje na korzyść profesjonalnego wizerunku. Moda bywa bezlitosna: to, co dobrze wygląda na wysokiej, szczupłej sylwetce z wybiegu, niekoniecznie sprawdza się w realiach sali plenarnej i w świetle kamer. W efekcie zamiast profesjonalizmu pojawia się wrażenie przerysowania – ocenia wybór modowy Barbary Nowackiej nasza ekspertka.

Funkcja ministry edukacji zobowiązuje
Wybór stroju przez Barbarę Nowacką, sprawującą funkcję ministry edukacji, ma jeszcze jeden, głębszy wymiar wizerunkowy i społeczny. Edukacja to dziedzina oparta na autorytecie, zasadach i jasno określonych wzorcach, które przekazuje się młodym pokoleniom. Kiedy tak ważna polityczka prezentuje się w sposób, który budzi kontrowersje estetyczne i medialne, pojawia się pytanie o granice wizerunku w polityce. Czy ministra, która powinna kojarzyć się ze stabilnością i powagą, może pozwolić sobie na aż taką swobodę w interpretowaniu trendów?
- Wizerunek w polityce powinien być spójny z funkcją. Minister edukacji reprezentuje nie tylko siebie, ale całe środowisko oświaty nauczycieli, rodziców, uczniów. To zobowiązuje. Fantazja w modzie ma swoje miejsce, ale w przestrzeni publicznej powinna być filtrowana przez świadomość roli i odpowiedzialności – zauważa stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro.
Podsumowując tę modową lekcję z Sejmu, warto pamiętać, że pojęcie stylu i elegancji w gmachu parlamentu niestety rządzi się swoimi prawami i oczekiwaniami społecznymi:
- Bo komunikacja wizerunkiem to nie zabawa trendami. To przekaz: kim jestem, jak traktuję swój urząd i jak poważnie podchodzę do spraw, którymi się zajmuję – podsumowuje swoją ocenę ekspertka ds. wizerunku.
