Wstrząsające doniesienia z Lutoryża. Rośnie liczba znalezionych szczątków, media ujawniły liczbę
Podczas prac budowlanych na prywatnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem odkryto ludzkie szczątki. Nieoficjalne ustalenia śledczych, do których dotarły media, wskazują, że skala znaleziska jest znacznie większa, niż początkowo przypuszczano. Służby prowadzą intensywne czynności na miejscu zdarzenia.
Koparka trafiła na szczątki
Do odkrycia doszło w czwartek, 11 czerwca, we wsi Lutoryż w województwie podkarpackim. Operator koparki wykonywał prace ziemne przy rozbudowie domu na nowym osiedlu jednorodzinnym, gdy natrafił na pierwsze ludzkie szczątki.
Natychmiast wezwał policję. Na miejsce przybyło kilkudziesięciu funkcjonariuszy, prokurator oraz technicy kryminalistyki. Służby odgrodziły teren i rozpoczęły szczegółowe przeszukiwanie działki, które trwało przez całą noc. Szybko stało się jasne, że sprawa ma charakter masowy. Podkomisarz Magdalena Żuk z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie potwierdziła fakt prowadzenia działań i zapowiedziała oficjalny komunikat, nie podając na razie szczegółów ze względu na dobro śledztwa.
Skala odkrycia przerasta pierwsze szacunki
Dziennikarze Radia Eska dotarli do nieoficjalnych informacji ujawniających rzeczywistą skalę dramatu. Początkowo stacja informowała o co najmniej 13 płodach. W miarę postępu prac liczba ta zaczęła jednak gwałtownie rosnąć. Ostatecznie śledczy wydobyli z ziemi szczątki około 30 płodów.
Prokuratura podjęła decyzję o wszczęciu szeroko zakrojonego śledztwa, a policja skupiła się na ustaleniu, jak długo szczątki znajdowały się w ziemi i w jakich okolicznościach tam trafiły. Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców okolicznych działek.
Była właścicielka: zakopywałam odpady medyczne
Nowe światło na sprawę rzuciły ustalenia dotyczące poprzedniej właścicielki nieruchomości. Jak podała stacja TVN24, była to lekarka specjalizująca się w patomorfologii, która przez wiele lat pracowała w jednym z rzeszowskich szpitali i prowadziła w okolicy prywatny gabinet. Działkę w Lutoryżu sprzedała niedawno obecnym właścicielom.
Według ustaleń Radia Eska kobieta podczas przesłuchania przyznała się śledczym, że zakopywała na posesji odpady medyczne. Ta informacja stała się głównym punktem wyjścia dla śledczych. Sprawdzają teraz, czy odnalezione szczątki to materiał biologiczny, który lekarka pobierała i badała w ramach swojej praktyki medycznej.

Śledczy analizują dokumentację medyczną
Prokuratura natychmiast zabezpieczyła dokumentację medyczną i kartoteki pacjentów z dawnego gabinetu lekarki. Eksperci analizują te materiały, by powiązać odnalezione szczątki z konkretnymi zabiegami i badaniami. Równolegle medycy sądowi badają zabezpieczony materiał biologiczny, co pozwoli określić pochodzenie płodów i czas, przez jaki znajdowały się pod ziemią.
Śledczy próbują ustalić, czy doszło do naruszenia przepisów o utylizacji odpadów medycznych, czy sprawa ma głębsze podłoże kryminalne. Na obecnym etapie prokuratura nie formułuje jeszcze zarzutów wobec patomorfolożki.