Wielka awaria. Nie działają płatności, nie dochodzą przelewy. Banki już podniosły alarm ws. BLIK-a
Poniedziałkowe przedpołudnie przyniosło nieoczekiwane trudności, które dla wielu osób oznaczały niemożność realizacji codziennych spraw. Popularna usługa wykorzystywana przez miliony Polaków przestała działać prawidłowo, a skala problemu szybko zaczęła narastać, wywołując falę frustracji i pytań o bezpieczeństwo cyfrowych płatności.
- Skala awarii i lawina zgłoszeń z całej Polski
- Banki reagują na problemy klientów
- Cisza operatora i pytania bez odpowiedzi
Setki zgłoszeń w krótkim czasie. Awaria BLIK objęła całą Polskę
Problemy z funkcjonowaniem systemu BLIK zaczęły być zauważalne w poniedziałek 19 stycznia 2026 roku w godzinach przedpołudniowych. Użytkownicy z różnych części kraju niemal jednocześnie zaczęli informować o niemożności wykonania podstawowych operacji finansowych. Zgłoszenia szybko trafiły do serwisu Downdetector, który monitoruje dostępność usług cyfrowych i bankowych.
Do godziny 12:30 odnotowano tam 244 zgłoszenia dotyczące nieprawidłowego działania BLIK. Z analizy raportów wynikało, że zdecydowana większość problemów dotyczyła przelewów, w tym szczególnie popularnych przelewów na telefon. Pozostała część zgłoszeń odnosiła się do płatności w sklepach stacjonarnych oraz internetowych.
Rozmieszczenie zgłoszeń jasno wskazywało na ogólnokrajowy charakter awarii. Problemy raportowali użytkownicy z największych miast, takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk czy Katowice, ale również z mniejszych miejscowości. To wykluczało lokalną usterkę i sugerowało poważniejszy problem w centralnej infrastrukturze systemu.
Warto podkreślić, że liczba zgłoszeń w Downdetectorze nie zawsze oddaje pełną skalę zjawiska. Wielu użytkowników nie raportuje problemów oficjalnie, wybierając inne formy płatności lub po prostu czekając na przywrócenie usługi. Rzeczywista liczba osób dotkniętych awarią mogła więc być znacznie większa.

Przelewy BLIK niedostępne. Co działało, a co zostało zablokowane
W miarę narastania problemów pierwsze banki zaczęły informować klientów o sytuacji. Jedną z instytucji, która szybko potwierdziła trudności techniczne, był mBank. W komunikacie skierowanym do użytkowników poinformowano o czasowej niedostępności wybranych funkcji.
Z przekazanych informacji wynikało, że przelewy na telefon BLIK oraz przelewy ekspresowe zostały wstrzymane zarówno w bankowości internetowej, jak i w aplikacjach mobilnych. Jednocześnie bank uspokajał klientów, podkreślając, że standardowe przelewy pozostają dostępne i mogą być realizowane bez zakłóceń.
Podobne sygnały napływały od klientów innych dużych banków działających w Polsce, w tym PKO BP, ING Banku Śląskiego, Santandera czy Millennium. Choć nie wszystkie instytucje wydały oficjalne komunikaty, media społecznościowe i fora internetowe szybko zapełniły się relacjami użytkowników, którzy nie byli w stanie zapłacić BLIKIEM ani wysłać pieniędzy na numer telefonu.
Awaria dotknęła także płatności w sklepach. Część klientów informowała, że kod BLIK nie był akceptowany w terminalach płatniczych, a transakcje internetowe kończyły się błędem. W praktyce oznaczało to konieczność sięgania po karty płatnicze, gotówkę lub alternatywne rozwiązania, takie jak Apple Pay czy Google Pay.
Dla wielu osób był to moment uświadamiający, jak bardzo codzienne funkcjonowanie uzależnione jest od jednego systemu płatności. BLIK, który dla wielu stał się domyślną metodą regulowania rachunków i robienia zakupów, nagle przestał być dostępny.
Brak stanowiska operatora. Dlaczego Polska Korporacja Płatnicza milczała
Najwięcej emocji wzbudził jednak brak oficjalnej informacji ze strony operatora systemu BLIK, czyli Polskiej Korporacji Płatniczej. Do wczesnych godzin popołudniowych, mimo licznych doniesień medialnych i narastającej liczby zgłoszeń, nie opublikowano komunikatu wyjaśniającego przyczyny awarii ani przewidywanego czasu jej usunięcia.
Taka cisza informacyjna spotkała się z krytyką ze strony użytkowników i ekspertów. W sytuacji, gdy system płatniczy o znaczeniu ogólnokrajowym przestaje działać prawidłowo, szybka i transparentna komunikacja jest kluczowa dla utrzymania zaufania. Brak informacji sprzyja spekulacjom i niepotrzebnemu niepokojowi.
W sieci zaczęły pojawiać się domysły dotyczące możliwych przyczyn problemów. Użytkownicy spekulowali o awarii technicznej, błędach infrastrukturalnych, a nawet o potencjalnym cyberataku. Choć żadne z tych informacji nie zostały potwierdzone, brak oficjalnego stanowiska operatora tylko podsycał niepewność.
Eksperci zwracają uwagę, że w przypadku dużych platform technologicznych standardem jest regularne informowanie o statusie usług i postępach w usuwaniu awarii. Taka praktyka pozwala ograniczyć chaos informacyjny i daje użytkownikom poczucie kontroli nad sytuacją.
